Jak ona mogła?! Nawet nie zapytała! Bez żadnej konsultacji! Jak można wejść do czyjegoś mieszkania i rządzić się jak u siebie?! Ani krzty szacunku! Boże, za co mnie to spotkało? Całe życie się z nią użerałam, a oto jej wdzięczność! Przecież ona mnie za człowieka nie ma! Janina otarła łzy, które napłynęły jej do oczu. Życie moje jej nie odpowiada! Niech lepiej na swoje spojrzy! Siedzi w tej swojej kawalerce i myśli, że złapała Pana Boga za nogi. Ani porządnego męża, ani pracy… Ta jej praca zdalna… Na czym ona żyje? A mnie jeszcze chce rozumu uczyć! Ja już dawno zapomniałam o tym, o czym ona dopiero zaczyna myśleć!
Ta ostatnia myśl poderwała Janinę z fotela. Kobieta poszła do kuchni, nastawiła czajnik, potem podeszła do okna.
Patrząc na panoramę świątecznego, błyszczącego od świateł Krakowa, znów się rozpłakała:
Wszyscy ludzie jak ludzie szykują się do Nowego Roku, tylko ja żadnej radości nie czuję. Sama jedna jak palec…
Czajnik już gwizdał, ale Janina, pogrążona we wspomnieniach, nawet tego nie zauważyła…
Miała dwadzieścia lat, gdy jej mama, w wieku 45 lat, urodziła drugie dziecko.
Zdziwiło ją to: po co mamie taki kłopot?
Nie chcę, żebyś została całkiem sama tłumaczyła mama to wielkie szczęście mieć siostrę. Zrozumiesz to. Kiedyś.
Ja już teraz rozumiem odpowiedziała wtedy Janina obojętnie tylko pamiętaj: ja się nią zajmować nie będę. Mam swoje życie.
Teraz już nie masz wyłącznie swojego życia uśmiechnęła się mama.
Te słowa okazały się prorocze. Malutka Ala miała zaledwie trzy latka, gdy matka zmarła… Ojciec odszedł jeszcze wcześniej.
Cała opieka nad siostrą spadła na Janinę, która w zasadzie została Alince matką. Ta do dziesiątego roku życia mówiła do niej mamusia.
Janina nigdy nie wyszła za mąż. To nie wina siostry po prostu nie spotkała tego jedynego, który by podbił jej serce. A gdzie miała go spotkać? Nie chodziła nigdzie, nie bawiła się: dom, praca, siostra… dom, praca, siostra
Szybko wydoroślała po śmierci rodziców i całą swoją młodość oddała Ali wychowała ją, wykształciła.
Teraz Ala już dorosła, żyje na własny rachunek. Zamierza wyjść za mąż.
Często odwiedza Janinę: są sobie bardzo bliskie, mimo dużej różnicy wieku, charakterów i spojrzenia na świat.
Janina, na przykład, jest bardzo oszczędna. Jej mieszkanie od dawna przypomina magazyn zagracony niepotrzebnymi rzeczami. Jeśli dobrze poszukać, można znaleźć szlafrok sprzed dziesięciu lat, kiedy jeszcze była znacznie szczuplejsza. Albo rachunki za czynsz z 2000 roku.
W kuchni pełno popękanych filiżanek, wyszczerbionych garnków, patelni bez rączki. Już dawno ich nie używa, ale żal wyrzucić a może jeszcze się przydadzą?
Remontu w domu też nie robiła od lat nie dlatego, że nie było pieniędzy, po prostu… tapety były jeszcze w całości.
Przyzwyczajenie do oszczędzania i rezygnowania z siebie dla siostry zrobiło swoje.
Ala jest zupełnie inna: wesoła, spontaniczna. U niej w mieszkaniu panuje minimalizm, żadnych rupieci! Tylko to, co potrzebne.
Wymyśliła sobie nawet zasadę: Jeśli przez rok czegoś nie używasz, trzeba się tego pozbyć!
Dlatego u Ali w domu jest jasno, przestronnie, oddycha się lekko.
Ileż to razy proponowała Janinie:
Zróbmy ci remont. I uporządkujemy rzeczy, bo zaraz dla ciebie nie będzie tu miejsca.
Ja nic nie będę wyrzucać i nic nie chcę zmieniać. Remontu też nie chcę odpowiadała Janina.
Jak to nie chcesz? Popatrz na ten przedpokój! Te tapety pamiętają chyba PRL! Wchodzisz jak do piwnicy! To stare złogi tyle energii wysysają, że aż się rozchorujesz! przekonywała Ala.
Janina uparcie odmawiała.
W końcu Ala postanowiła sama zrobić remont siostrze, jako niespodziankę! Niech zobaczy różnicę!
Wybrała przedpokój tam było najmniej mebli i rzeczy.
Na tydzień przed Nowym Rokiem, kiedy Janina miała zmianę nocną w szpitalu (pracowała na zmiany), Ala z narzeczonym przyszli do jej mieszkania (miały klucze do siebie), zdarli stare tapety i położyli nowe jasnozielone ze złotym wzorem.
Potem wszystko poukładali na miejsce, bo Ala nie śmiała ruszać rzeczy siostry, i wyszli.
Nieświadoma niczego Janina wróciła do domu i od razu… wyskoczyła z niego z powrotem. Myślała, że się pomyliła.
Spojrzała na numer mieszkania.
Wszystko się zgadza…
Weszła z powrotem.
I zrozumiała wszystko.
Ala!
Jak ona mogła?!
Wykręciła numer siostry i zbeształa ją na wszystkie możliwe sposoby, po czym odłożyła słuchawkę.
Po pół godzinie Ala zjawiła się sama.
Kto ci kazał?! przywitała ją Janina surowym tonem.
Janka, ja tylko chciałam zrobić ci niespodziankę. Zobacz, jak teraz jest jasno, schludnie, przestronnie tłumaczyła się Ala.
Nie rządź się w moim domu! krzyknęła Janina, nie mogąc się uspokoić.
Raniące słowa posypały się na Alę jak grad.
W końcu Ala nie wytrzymała:
Dość! Żyj sobie w tym bajzlu jak chcesz. Mojej nogi tu więcej nie zobaczysz!
Prawda w oczy kole? Uciekasz?
Szkoda mi cię cicho odpowiedziała Ala i wyszła…
Wyszła i już od tygodnia nie dzwoni. Nigdy jeszcze się tak długo nie gniewały ze sobą. A tu zaraz Nowy Rok. Czy przyjdzie im spędzić go osobno?
Janina wyszła do przedpokoju, przysiadła na stołku.
A jednak… naprawdę jest więcej miejsca pomyślała i wyobraziła sobie, jak Ala z Arturem kładli tapety, jak się starali ani jednej zmarszczki, pewnie wyobrażali sobie jej zdziwienie. I po co tak się wściekałam? Teraz naprawdę lepiej, jaśniej… Człowiekowi raźniej na sercu. Może Ala miała rację?
Nagle zadzwonił telefon…
Janka… usłyszała, że Ala płacze przepraszam cię. Nie chciałam cię zranić. Chciałam tylko sprawić ci przyjemność…
Moja kochana, ja już nie jestem zła Janina też się popłakała z nadmiaru uczuć. I nie masz za co przepraszać masz całkowitą rację, a tapety są cudowne. A po świętach zaczniemy porządki w tych moich graciarni. Jeśli nie masz nic przeciwko.
Oczywiście! Z radością pomogę. A dziś? Dziś taki dzień… Nie wyobrażam sobie, bym miała witać Nowy Rok bez ciebie…
Ja też…
To się zbieraj! rozpromieniła się Ala U nas wszystko gotowe: żywa choinka, lampki, świeczki jak lubisz. Nie szalej z gotowaniem już prawie wszystko mam. Znałam cię pewnie chciałaś lecieć po sklepach. Do końca wierzyłam, że się pogodzimy i będziemy razem witać Nowy Rok. Ubieraj się, Artur po ciebie przyjedzie.
Janina podeszła znowu do okna. Teraz patrzyła na świąteczny Kraków zupełnie innymi oczami.
Patrzyła i myślała: Dziękuję ci, mamo… za siostrę.



