– Zatrzymamy się u ciebie na jakiś czas, bo nie mamy pieniędzy na wynajem mieszkania! – Usłyszałam od mojej przyjaciółki z wakacji. Historie z życia 65-letniej, aktywnej kobiety: niezwykłe spotkanie i przyjaźń, która zakończyła się kradzieżą oraz awanturą w polskim domu.

Zatrzymamy się u ciebie przez chwilę, bo nie mamy złotówek na mieszkanie! powiedziała mi moja przyjaciółka.

Jestem energiczną kobietą. Mam już 65 lat, ale nogi niosą mnie w niespotykane miejsca niczym baletnice w nocnym balecie. Poznaję barwnych ludzi, czasem nawet takich, którzy mają krew z malin. Dawne wakacje migoczą w pamięci kiedyś wystarczyło kilka złotych, by ruszyć do Kołobrzegu, pojechać pod namiot nad Mazury, popłynąć na barkę po Wiśle. Świat pachniał ziemią, a snuło się po nim jak przez marzenie.

Dzisiaj cudowne lata należą do innej, nieco rozmazanej epoki, pełnej dziecięcej lekkości i polskich piosenek z radia. Mimo wszystko zawsze fascynowali mnie nowo poznani ludzie. Na plaży w Gdańsku, w teatrze na warszawskiej Pradze, przy stoliku w kawiarni na Starym Mieście. Z niektórymi trzymałam przyjaźń przez lata wymieniałyśmy pocztówki w kwiaty i listy pachnące herbatą.

Pewnego lata śniło mi się, że spotkałam kobietę o imieniu Dobromiła. Byłyśmy razem w pensjonacie w Karpaczu, pod pachnącą brzeziną. Rozstałyśmy się jako przyjaciółki, a któryś rok później przyszedł do mnie list. Potem list i jeszcze jeden. Aż nagle, w środku marcowej nocy, do drzwi w kamienicy w Poznaniu rozległo się brzęczenie. Telegram, niepodpisany, leżał pod wycieraczką niczym koci pazur: O trzeciej w nocy przyjeżdża pociąg. Spotkaj się! tak pisał, a ja nie rozumiałam, czy to sen czy jawa.

Oczywiście z mężem nigdzie nie poszliśmy, ale o czwartej nad ranem rozległo się szeleszczenie na klatce. Otworzyłam drzwi a tu Dobromiła, dwie dziewczyny: Jagoda i Bogna, babunia w szalu z wełny i mężczyzna wyglądający jak strach z pola. Stali z walizkami, w których bulgotały wspomnienia; sterta rzeczy rosła jak ciasto drożdżowe.

Mój mąż i ja byliśmy oszołomieni, ale wpuściliśmy ich do mieszkania niczym aktorów na scenę. Dobromiła zapytała z udawaną powagą:
Czemu nie wyszłaś na dworzec? Przecież telegram! To kosztuje złotówki!
Przepraszam, nie wiedziałam, od kogo wiadomość…
Dawałaś mi adres oto jestem.
Myślałam, że zwyczajnie będziemy pisać do siebie, ot tak…

Potem Dobromiła wyjaśniła, że jedna z dziewcząt właśnie skończyła liceum w roku szkolnym i idzie na studia do Torunia. Rodzina przyjechała ją wspierać, z taką intensywnością, jakby szło o zbieranie grzybów w borze.

Zamieszkamy u ciebie! Nie mamy złotówek na wynajem, nie mamy jak zapłacić za hotel.

Byłam zdumiona, palce drżały mi od zaskoczenia. Przecież Dobromiła była tylko przyjaciółką z dawnych snów, nie rodziną! Musiałam gotować trzema garnkami codziennie, podawać kluski dla tłocznego grona. Przywieźli trochę chleba razowego, ale nie gotowali nic samodzielnie. Jadali tylko to, co moją ręką było przygotowane. Czułam się jak obsługa w dziwnej restauracji.

Trwało to trzy dni, a potem poczułam się jak postać z koszmaru. Poprosiłam Dobromiłę i jej rodzinę, żeby spakowali rzeczy i wyjechali, wszystko jedno gdzie nawet do Łodzi na balonach.

Wybuchła awantura. Dobromiła zaczęła tłuc talerze z Bolesławca, a głos niósł się po klatce jak krzyk kukułki. Byłam wstrząśnięta jej teatralnym zachowaniem. Rodzina zaczęła zbierać manatki. W zamieszaniu zginął mój szlafrok, zniknęło kilka ręczników, a największy garnek z kuchni rozpłynął się w powietrzu ot, czary mary! Nie mam pojęcia, jak im się to udało. Garnek zniknął, a ja obudziłam się z tego snu.

Tak zakończyła się moja przyjaźń z Dobromiłą. Dzięki Bogu i św. Kazimierzowi! Już nigdy nie słyszałam o niej nic, ani nie widziałam jej na ścieżkach mojego życia. Jak można być tak bezwstydną, nawet we śnie! Teraz, gdy poznaję nowych ludzi, patrzę przez mgłę ostrożności, by nie zgubić się po raz drugi w cudzym, surrealnym śnie.

Rate article
Fajna Tajna
– Zatrzymamy się u ciebie na jakiś czas, bo nie mamy pieniędzy na wynajem mieszkania! – Usłyszałam od mojej przyjaciółki z wakacji. Historie z życia 65-letniej, aktywnej kobiety: niezwykłe spotkanie i przyjaźń, która zakończyła się kradzieżą oraz awanturą w polskim domu.