Trzy noce nie mogę zmrużyć oka. Sumienie gryzie mnie jak głodne zwierzę, nie dając chwili wytchnienia. Czuję się, jakbym stała na krawędzi przepaści, rozdarta między poczuciem obowiązku a własnym strachem. Jestem w ósmym miesiącu ciąży, a moje życie już nigdy nie będzie takie samo. Po ślubie przeprowadziłam się do męża do drugiego miasta, zostawiając rodzinny dom w małej wsi pod Lublinem, setki kilometrów stąd. Rodzice zostali tam sami, a my widujemy się rzadko czasem oni do nas przyjadą, czasem my do nich, ale te spotkania można policzyć na palcach jednej ręki.
Ostatnio, podczas jednej z takich wizyt, siedziałyśmy z mamą w naszej małej kuchence w mieszkaniu. Przy kubku herbaty opowiadała, jak ciężko było jej, gdy ja się urodziłam. Mówiła, jak została sama z niemowlęciem na rękach, jak płakała ze zmęczenia, i tylko moja babcia ratowała ją przed rozpaczą. Jej słowa dotknęły mnie do żywego wyobraziłam siebie na jej miejscu, bezradną, z noworodkiem, który tylko płacze. Nagle, nieoczekiwanie nawet dla siebie, wybuchłam: Mamo, przyjedź do nas po porodzie, p



