Lekcja dla żony
Mam już tego dość! rzuciłem łyżką o stół, patrząc z irytacją na swoją żonę. Czy to, co mi podałaś, można nazwać obiadem? Rozgotowany makaron, przypominający bardziej kleik niż kluski, a do tego kilka niedopieczonych kotletów! Co ty robiłaś cały dzień? Jak zwykle cały czas w telefonie?
Jak możesz tak mówić?! żaliła się teatralnie Małgorzata, chowając ukradkiem wspomniany telefon. Przecież pilnowałam Jasia! On taki nieposłuszny Cały tatuś dodała złośliwie, obserwując jak coraz bardziej się we mnie gotuje. Naprawdę jest mi ciężko. Bardzo przeżyłam narodziny dziecka, wszystko mi się z rąk wali…
Janek ma dwa i pół roku rzuciłem spokojnie, starając się zachować zimną krew. Już dawno powinniśmy go zapisać do przedszkola, a ty wrócic do pracy. Od razu będzie ci lżej!
Dlaczego miałabym posyłać syna do tego wylęgarni zarazków?! oburzyła się Małgorzata. Chcesz, żebyśmy spędzali całe tygodnie w szpitalach?
Z dzieckiem trzeba pracować, rozwijać go, wiesz o tym?
Pracujemy! Janek jest bardzo zdolny jak na swój wiek, potwierdziła to nawet neurolog na wizycie! upierała się żona. Temat wracał już nie pierwszy raz i bardzo się bała, że faktycznie oddam synka do przedszkola. Do pracy nie chciała wracać za żadne skarby. Przez czas urlopu macierzyńskiego przyzwyczaiła się do przesiadywania godzinami w internecie i wcale nie miała zamiaru tego zmieniać.
I komu za to należy dziękować? nie wytrzymałem w końcu i walnąłem pięścią w stół, tak że talerz podskoczył. Mojej mamie! To ona przychodzi i spędza czas z Jasiem! Ty w tym czasie albo śpisz, albo siedzisz w telefonie! Może byś posprzątała trochę mieszkanie, albo ugotowała normalny obiad? Dlaczego po ośmiu godzinach w pracy muszę zjadać coś takiego?! spojrzałem z odrazą na ten popis kulinarny.
Nie jestem ani kucharką, ani sprzątaczką! Jestem twoją żoną! Ty moim mężem, to twoja rola zapewnić mi wygodne życie!
I trzeba przyznać, Małgorzata naprawdę była przekonana do tego, co mówi. Po setkach obejrzanych programów w polskiej telewizji śniadaniowej i godzinach spędzonych na forach dla kobiet, całkowicie zmieniła podejście do małżeństwa. Kiedyś naiwnie wierzyła, że żona powinna dbać o męża, zajmować się domem i wychowywać dzieci, ale teraz uważała, że to obowiązki służby, a nie żony. Sądziła, że zasługuje na szacunek, a nie żeby stać na równi z personelem sprzątającym.
A to ci nowość syknąłem przez zęby słuchając tych wywodów. Ja haruję cały dzień, żeby utrzymać rodzinę, a ty tylko przesiadujesz na kanapie? Tak to sobie wyobrażasz?
Zamierzam się rozwijać! odpowiedziała z dumą Małgorzata. Zobaczysz, będziesz mnie kolegom za wzór stawiał. Moja żona taka mądra, na każdy temat potrafi się wypowiedzieć.
Doprawdy? Jaką ostatnio książkę przeczytałaś? Czego nowego się nauczyłaś? wstałem, przeszedłem kilka kroków i stanąłem tuż nad nią. No co, cicho siedzisz? Bo nic nie przychodzi ci do głowy! Media społecznościowe to nie jest jakaś wiedza. Te twoje programy, gdzie jedna pani obraża drugą, też cię niczego nie nauczą. Powiedz szczerze masz zamiar zajmować się domem i dzieckiem, jak przystało na normalną żonę?
Nie! Już mówiłam, nie jestem służącą…
Małgorzata wykrzyczała mi na głos setki pretensji. Że za mało zarabiam, że jestem domowym tyranem, że wiecznie mnie nie ma… Słuchałem spokojnie i odpowiedziałem krótko:
Rozwód.
Co? spytała zszokowana, gotowa już do kolejnej tyrady.
Rozwód powtórzyłem spokojnie. Znajdę sobie porządną kobietę, która będzie dobrą żoną i matką dla Jasia. I tak spędzasz z nim może dwie godziny dziennie, resztą zajmują się babcie. Na miano matki nie zasługujesz, a tym bardziej żony.
Małgorzata najpierw się przestraszyła, ale potem tylko machnęła ręką. Uznała, że chcę ją tylko nastraszyć. Przecież i tak nikt rozsądny nie odbierze matce dziecka! myślała.
Zacząłem się zmieniać. Przestałem na nią zwracać uwagę, mijając ją w domu nawet nie mówilem cześć. Jaś pojechał z babcią na dwa tygodnie nad Bałtyk, Małgorzata z ulgą się zgodziła mogła dłużej siedzieć w internecie nieniepokojona przez nikogo. Po kilku dniach zaczęła jednak tęsknić za synkiem, częściej dzwoniła do mojej mamy.
Po dwóch tygodniach od kłótni przyszło wezwanie do sądu. Tym razem nie żartowałem. Na samej rozprawie czekała ją jeszcze większa niespodzianka własna mama zdecydowanie stanęła po mojej stronie.
Jestem przekonana, że Jaś powinien zostać z ojcem powiedziała stanowczo pani Henryka, patrząc na córkę z dezaprobatą. Niestety, Małgorzata nigdy nie przejawiała instynktu macierzyńskiego, prawie się synem nie zajmowała. Cały ciężar obowiązków brałam na siebie i ja, i Krystyna, mama Szymona. Sam Szymon ciężko pracuje, ale znajduje czas dla syna.
Sędzia tylko kiwała głową i spoglądała na roztrzęsioną Małgosię z lekkim uśmiechem. Miała powody do niepokoju nie miała ani własnego mieszkania, ani pracy, ani więzi z synem. Wszystko wskazywało na to, że opieka przypadnie ojcu.
Proszę o czas na pojednanie! Nie rozwódźcie nas, dajcie mi szansę! Małgorzata płakała. Szymon, błagam, zmienię się! Wyrzucę z głowy te bzdury i zostanę przykładną żoną! Uwierz mi!
Dobrze…
*******************
Miesiąc wcześniej.
Moja córka się kompletnie rozleniwiła, aż mi wstyd wzdychała pani Henryka. Szymon, rozumiem cię, po co ci taka żona? Całe dnie siedzi w domu, a nie potrafi nawet posprzątać. O Janku też nie pamięta… Jeśli się zdecydujesz na rozwód, nie będę się sprzeciwiać. Tylko pozwól mi czasem widywać wnuka, niczego więcej nie oczekuję.
Kocham Małgosię, mimo wszystkich jej wad westchnąłem ciężko. Ale sytuacja robi się naprawdę trudna. Wie pani, chciałbym jej dać szansę.
I słusznie. W dodatku nawet wiem, jak najlepiej to zrobić. Złóż pozew o rozwód. Małgorzata na pewno będzie się bronić, dostaniecie trzy miesiące na pojednanie. To porządnie przewietrzy jej głowę.
*******************
Małgorzata lekcję odrobiła: w mieszkaniu znowu zapanował porządek, zapachy zaczęły kusić z kuchni, a żona stała się serdeczna i skupiona na rodzinie. W końcu zwróciła uwagę na syna, z czego Jaś bardzo się ucieszył. Bardzo kochał swoją niesforną mamę…
Dziś wiem, że czasem trzeba potrząsnąć nawet najbliższą osobą, żeby przypomniała sobie, co w życiu jest naprawdę ważne. W domu najważniejsze jest wzajemne wsparcie, obowiązki podziałane po partnersku i najwięcej miłości dawane dzieciom. To z tego jestem dziś najbardziej dumny.



