A poza tym zrozumiała, że teściowa wcale nie jest taką jędzą, za jaką miała ją przez te wszystkie lata.
Poranek trzydziestego grudnia nie różnił się niczym od setek innych dokładnie dwanaście lat, bo tyle już razem mieszkali Małgosia i Dawid. Wszystko jak zwykle: on od świtu pojechał na polowanie, miał wrócić dopiero w południe trzydziestego pierwszego; syn nocował u babci, a Małgosia została znowu sama w domu.
Przez te lata zdążyła się przyzwyczaić. Dawid od zawsze był zapalonym wędkarzem i myśliwym każdy weekend, każde święta spędzał w lesie, bez względu na pogodę, a ona czekała na niego w pustym mieszkaniu. Ale tego ranka było jej jakoś szczególnie smutno i samotnie. Zazwyczaj takie dni poświęcała na sprzątanie, gotowanie, zawsze było co robić. Nowy Rok był dopiero jutro już od dwunastu lat obchodzili go u teściowej, więc nic nowego; jednak dzisiaj zupełnie nie miała na nic siły, wszystko wypadało jej z rąk.
Dlatego telefon od przyjaciółki był jak zbawienie; aż szeroko się uśmiechnęła, słysząc znajomy głos. Najlepsza koleżanka jeszcze z liceum, Irenka, nigdy nie traciła humoru, po rozwodzie często organizowała spotkania u siebie w domu. I tym razem zadzwoniła:
Co, znowu sama siedzisz w domu? nawet nie pytała, wypowiedziała to jak fakt. Dawid znowu popędził do swojego lasu? Wpadnij wieczorem do mnie, zbiera się fajna ekipa, po co masz gnić sama w domu?
Małgosia nie obiecała, nie planowała wychodzić. Ale im bliżej wieczora, tym trudniej było wytrzymać. Coś ją naszło na wspomnienia i po raz pierwszy od dawna zabolało ją, że męża nie ma u boku. Przez te wszystkie lata miała właściwie tylko dom, pracę i syna; nigdy nigdzie nie wychodzili, Dawid nudził się na imprezach, zawsze mu tylko ryby i lasy w głowie, a jej nie chciało się iść samej. Przez to nawet na urlop nie wyjeżdżali, jechali tylko do jej mamy do wioski. Cieszyło ją, że Dawid tak świetnie dogaduje się z teściową, ale przecież marzyła, żeby pojechać nad morze, świat zobaczyć.
Wieczorem pomyślała a może jednak wyjść, nie siedzieć samotnie? Poszła więc do Irenki; było gwarno, wesoło, pełno dawnych szkolnych znajomych. Świetnie się bawiła. A co najważniejsze był tam Grzegorz, jej pierwsza licealna miłość. Sama nie wie, jak to się stało, ale tę noc spędziła właśnie z nim. Nie wypiła dużo, lecz zalewające ją nagle wspomnienia zawróciły jej w głowie.
Rano było jej wstyd, okropnie niezręcznie. Chciała od razu wymazać to z pamięci, więc wybiegła z mieszkania Grzegorza tak szybko, jak mogła.
W domu czekał ją niespodziewany widok przy wejściu leżały rzeczy Dawida. Musiał wrócić wcześniej niż zwykle. Miała wrażenie, że kolana zaraz się pod nią ugną od strachu. Jeżeli mąż dowie się, że nie wróciła do domu na noc Już widziała w wyobraźni tę awanturę i rozstanie. Była pewna, że jej nie wybaczy. Zresztą ona sama nie potrafiłaby wybaczyć.
W myślach przeklinała się najgorszymi słowami jak można było być tak głupią i wszystko zniszczyć? Przecież kochała męża. W tej chwili zadzwonił domowy telefon, wyrywając ją z zamyślenia.
Dzwoniła teściowa. Nie wiem, co u was się dzieje, ale dzwonił w nocy Dawid, nie mógł się do ciebie dodzwonić. Powiedziałam mu, że jesteś u cioci Krysi, źle się poczuła, więc poszłaś jej pomóc. Więc nie zawiedź
Po teściowej Małgosia najmniej spodziewała się wsparcia. Miały dziwną relację nie kłóciły się, ale Irena Nowak nie przepadała za synową. Od początku była przeciwko ich ślubowi, twierdziła, że za wcześnie. Gdy już wzięli ślub, przeżyła z Małgosią ciężkie pierwsze lata pod jednym dachem. Potem, gdy zaczęli mieszkać osobno, kontakt ograniczył się do minimum. Na rodzinnych uroczystościach zachowywały dystans. Ale teraz Małgosia czuła wobec niej wdzięczność i przestała się bać tego, co przyniesie przyszłość. Najważniejsze, że Dawid nie wie prawdy.
Wieczorem razem z mężem pojechali do teściowej na kolację. Kiedy były same w kuchni, Małgosia postanowiła jej wszystko wyjaśnić i podziękować.
Ale teściowa przerwała jej od razu:
Daj spokój, co ja nie jestem człowiekiem? Myślisz, że nie wiem, jak to jest żyć z facetem, dla którego ważne są tylko własne pasje? Sama nie jestem święta kiwnęła głową w stronę teścia. Zobacz na mojego Piotra całe życie po lasach latał. Myślisz, że mnie nie bolało? Ważne, żeby to nie weszło w nawyk, wiesz o co chodzi?
Małgosia doskonale rozumiała. I zrozumiała też, że teściowa wcale nie była tą paskudą, za jaką ją brała. Wszystko doskonale rozumiała.
Więc historia skończyła się dobrze, a Małgosia postanowiła nigdy więcej sama bez męża nigdzie się nie wybierze.
Z sieci.



