Mamo, twój syn to dorosły facet – a ja nie zamierzam żyć według zasad Twojej kontroli! Moja teściowa pyta męża, jakie ma na sobie majtki, rządzi jego karierą, płaci mu kieszonkowe i urządza nasze mieszkanie po swojemu. Wszystko robi dla synka i nie pozwala mi być gospodynią we własnym domu. Kulminacja nastąpiła, gdy kazała wyrzucić moją wiejską mamę z naszego mieszkania… Spakowałam się razem z mamą i pokazałam, że nie zamierzam być tą gorszą! Więcej w temacie: „Nie wiąż się z maminsynkiem – moja historia z teściową królową kontroli”.

Mamo, twój synek już dawno przestał być bobasem!

Dokładnie takie słowa wypowiedziałam do mojej teściowej, kiedy po raz enty zapytała dorosłego faceta, jakie ma dziś na sobie majtki. Dodam, że niedawno skończył trzydziestkę, więc nie jest to już młody żuczek, którego trzeba pilnować na każdym kroku. Ale moja teściowa kontroluje jego życie z taką precyzją, że aż czasem mam wrażenie, że śledzi go jak GPS na starym maluchu. Co gorsza, ciągle daje mi odczuć, że jestem tylko dodatkiem do jej arcydzieła.

Powiem szczerze, aż podziw budzi jej talent do sterowania synem. Ale ja mam tego serdecznie dość! Kiedy mojemu mężowi nie podoba się praca, mama od razu radzi rzucić robotę (oczywiście jeśli miejsce nie spełni jej oczekiwań). A potem, żeby biedaczek nie musiał grzebać w portfelu po drobniaki, matka hojnie wręcza mu kilka stówek. Kasę manie przeczę, ale ja nie zamierzam korzystać z kieszonkowego od teściowej przy sprawnym, zdrowym mężu, który chciałby być wiecznym studentem.

Pewnego razu wybieraliśmy się na wesele. Mąż sprawił sobie nowy garnitur w bardzo rozsądnej cenie. Gdy teściowa go zobaczyła, dostała prawie zawału nie była to markowa kolekcja z Paryża, tylko zwykły garnitur z Poznania. Oczywiście natychmiast wyciągnęła plik banknotów i wysłała go po prawdziwy, żeby się wstydu nie najadł.

Do tego jeszcze niedawno podarowała nam mieszkanie. Tylko że, drodzy Państwo, mieszkanie widnieje na jej nazwisko, a urządza je tak, że nawet kolor firan musi przejść przez jej komisję. O wyborze deski sedesowej nie mam nawet co marzyć. Jak tu się poczuć jak u siebie, skoro na własnym kiblu czuję się jak gość z Krosna?

Z jednej strony, powinniśmy być wdzięczni. Ale z drugiej, czasami mam wrażenie, że robi to tylko po to, żeby jeszcze bardziej podkreślić swoją władzę. Dla swojego synka zrobi wszystko i jeszcze mu powie, że do tego ma prawo. Jemu, rzecz jasna, bardzo to pasuje. Nawet nie powie słowa sprzeciwu, tylko potakuje jak gołąbek.

Parę tygodni temu moja mama przyjechała z podkarpackiej wsi w odwiedziny, więc planowałam ją ugościć. Ale mąż na jej widok oznajmił:

Podajmy mamie herbatę i zamówmy taksówkę do ciotki Haliny.

Bo wiecie, okazało się, że jego mamusia stwierdziła, że moja rodzina zagraża mojej moralności i ogrodziła mnie przed złym wpływem.

Moja mama ma rodzinę w Krakowie, ale przecież przyjechała do mnie, do córki, a nie do ciotki przez dziesięć ulic!

Wiecie, co zrobiłam? Spakowałam walizkę, pod rękę mamę i razem uciekłyśmy z tego pałacu. I nie żałuję ani trochę! W końcu przestałam być marionetką na cudzych sznurkach.

Dziewczyny, unikajcie maminsynków jak zaduchu w PKP. Z takim to i zima przy kaloryferze się nie nagrzeje!

Rate article
Fajna Tajna
Mamo, twój syn to dorosły facet – a ja nie zamierzam żyć według zasad Twojej kontroli! Moja teściowa pyta męża, jakie ma na sobie majtki, rządzi jego karierą, płaci mu kieszonkowe i urządza nasze mieszkanie po swojemu. Wszystko robi dla synka i nie pozwala mi być gospodynią we własnym domu. Kulminacja nastąpiła, gdy kazała wyrzucić moją wiejską mamę z naszego mieszkania… Spakowałam się razem z mamą i pokazałam, że nie zamierzam być tą gorszą! Więcej w temacie: „Nie wiąż się z maminsynkiem – moja historia z teściową królową kontroli”.