Dziś postanowiłam podzielić się moimi przemyśleniami na temat sąsiadki, pani Lucyny. Ma już 68 lat i do niedawna mieszkała sama w swoim dużym, trzypokojowym mieszkaniu w Poznaniu. Kilka tygodni temu postanowiła je wynająć, a sama wyjechała w długą podróż po Polsce podziwia Tatry, zwiedza zamek w Malborku i zachwyca się mazurskimi jeziorami.
Wczoraj przyszła do mnie jej córka, Basia, szlochając ze złości:
No powiedz mi, co moja mama wyprawia? Kompletnie mnie zawiodła! Teraz moja teściowa codziennie dogryza, że to u nas rodzinne, takie starościowe szaleństwo. Ciągle powtarza: Jak matka, tak córka. A wiesz, my z Krzyśkiem wzięliśmy kredyt na nowego Opla! Już drugi miesiąc mamy zaległości! Tak bardzo liczyliśmy, że mama nas wesprze marzyliśmy, że przepisze nam mieszkanie albo chociaż pozwoli tam mieszkać, a ona wynajęła je obcym i wyjechała!
Nie bardzo rozumiałam, dlaczego Lucyna miałaby spłacać kredyt za samochód swojej córki. Basia jednak nie dawała za wygraną:
Moja teściowa jest wściekła, że mieszkamy u niej na Zaspie, a moja własna mama mogła nam pomóc, ale wybrała własne przyjemności i zostawiła nas z problemami!
Zorientowałam się, że Basia oczekuje, że przyznam jej rację i poprę pretensje do jej matki. Ale ja choć może to niepopularna opinia uważam, że Lucyna miała pełne prawo postąpić tak, jak chciała. Całe życie ciężko pracowała, a teraz może w końcu zrobić coś dla siebie. Dlaczego w Polsce tak często oczekuje się od kobiet-emerytek, że będą służyły rodzinie, rezygnując z własnych marzeń? Przecież każdy ma prawo do własnego szczęścia. Zapytałam Basię wprost:
A nie wolałabyś, razem z Krzyśkiem, samodzielnie zapracować na swoje miejsce do życia? Przecież można było przez te 15 lat małżeństwa odkładać złotówka po złotówce na własne mieszkanie. Teściowa nie miałaby do was o nic pretensji
Na co Basia odpowiedziała rozżalona:
Cały czas mieliśmy nadzieję, że jak mama przejdzie na emeryturę, to przeprowadzi się na działkę do wsi pod Gnieznem, a my dostaniemy jej mieszkanie choćby na wynajem to by nam bardzo pomogło!
Widząc jej minę, zażartowałam trochę z przekąsem:
A wyobrażasz sobie, gdyby twoja mama zakochała się na przykład na jednym z wyjazdów? Kto wie! Przecież pani Jadwiga, jej koleżanka, pojechała na wczasy do Zakopanego i tam poznała pana Antoniego teraz żyją razem i zwiedzają Polskę kamperem. Może Lucyna również przeżyje podobną przygodę?
Basia aż zaniemówiła. Pomyślałam wtedy, że naprawdę cieszę się szczęściem Lucyny. Ostatnio widziałam na Facebooku zdjęcia opala się na plaży w Łebie, zbiera grzyby w Bieszczadach i po prostu promienieje. I bardzo jej kibicuję. Czemu wiek miałby być przeszkodą w radości z życia i spełnianiu marzeń? Uważam, że każda kobieta, niezależnie od tego, ile ma lat, zasługuje na własne szczęście i chwile beztroski.



