Obietnica Denis spokojnie trzymał kierownicę i pewnie prowadził samochód trasą, obok siedział jego przyjaciel Krzysiek – wracali z delegacji do sąsiedniego miasta, szef wysłał ich na dwa dni. – Krzychu, niezła akcja, wszystko załatwione, kontrakt podpisany na ogromną sumę, szef będzie zadowolony – Denis uśmiechał się szeroko. – No, to fakt, mamy szczęście – potwierdził przyjaciel i kolega z biura. – Fajnie wracać do domu, gdy ktoś tam na ciebie czeka – mówił Denis. – Moja Asia jest w ciąży, narzeka na mdłości. Szkoda mi jej, ale bardzo chcieliśmy dziecka, więc mówi, że wszystko przetrwa dla naszego malucha. – Dziecko to wspaniała rzecz, a my z Magdą ciągle nie możemy… Nie daje rady donosić ciąży. Przed nami druga próba in vitro, pierwsza się nie udała – zwierzał się Krzysiek, z Magdą był siedem lat po ślubie, bardzo czekali na dziecko, ale… Denis ożenił się późno, w wieku trzydziestu dwóch lat, kobiety w życiu miał, ale żaden związek nie był taki szczególny. Dopiero, gdy poznał Asię, zakochał się tak mocno, że nie widział już innych kobiet. Przedstawił ją Krzyśkowi, potem był ich ślub, gdzie Krzysiek był świadkiem i trochę zazdrościł przyjacielowi. Asia była piękna, delikatna, rozumiał czemu Denis się w niej zakochał. Jesienny deszczyk smagał szybę, wycieraczki chodziły leniwie, a przyjaciele rozmawiali wesoło. Zadzwoniła Asia, Denis odebrał. – Cześć Asiu, tak, już jedziemy, będziemy za jakieś dwie godziny. Jak się czujesz? Dalej cię męczy? Nie podnoś niczego ciężkiego, przyjadę i wszystko zrobię, całuję cię, do zobaczenia! Krzysiek słuchał i wyobrażał sobie Asię, jak czeka na przyjaciela, troszczy się, a myślał sobie: – Magda nigdy nie dzwoni, nie martwi się o mnie, uważa, że jestem do niej przywiązany. Zupełnie inna niż Asia, u niej wszystko według planu – dom, praca. Nagle Denis gwałtownie skręcił kierownicą, jechała na nich „Dostawcza” – zderzenie było nieuniknione. W ostatniej chwili wpadli w słup po stronie Denisa i wypadli z trasy. Krzysiek ocknął się – bolała go głowa, rana na ręce, dźwi od jego strony były otwarte. Spojrzał na Denisa – ten się nie ruszał. Podbiegli inni ludzie, auta zatrzymywały się na poboczu. Krzysiek powoli dochodził do siebie, leżał na mokrej trawie obok auta, czekali na karetkę. Denisa wyciągnięto i umieszczono na noszach. Krzysiek nachylił się – Denis szepnął: – Pomóż Asi… Obu zabrano do szpitala – Krzysiek miał złamaną rękę i silne wstrząśnienie, był przytomny, pytał pielęgniarki: – Co z Denisem, jak mój przyjaciel? Aż w końcu dostał informację: – Denis nie żyje… Krzyśka przygniótł smutek. Na pogrzebie nie mógł być. Magda była, opowiadała, że Asia przez cały czas płakała, nie mogła uwierzyć, że nie ma już męża, ledwo stała obok trumny. Po szpitalu Krzysiek pojechał z Magdą na cmentarz, długo stali nad grobem przyjaciela, obiecał w myślach: – Nie martw się, przyjacielu, nie zostawię Asi samej, pomogę jej – jak prosiłeś… Po dwóch dniach pojechał do Asi, zadzwonił – na widok Krzyśka rozpłakała się. – Jak mam żyć bez niego? Nie mogę się pogodzić, że Denisa nie ma. – Asiu, obiecałem mu pomóc ci. Razem sobie poradzimy. Dzwoń, kiedy tylko będziesz potrzebowała, będę wpadał. Czas leciał. Asia trochę doszła do siebie, bardzo bała się straty ciąży ze stresu, lekarz ją ostrzegał. Krzysiek odwiedzał ją dwa razy w tygodniu – przywoził zakupy, kupował witaminy, woził do lekarza, pomagał, zawsze gdy prosiła. – Krzysiek, głupio mi, że zabierasz swój czas. – Nie szkodzi, obiecałem Denisowi. Krzysiek miał do Asi uczucia, której nie dawał po sobie poznać – była kobietą jego marzeń, ale sytuacja była trudna. Gdy Asia walczyła z dolegliwościami, Krzysiek i Magda znów chodzili po lekarzach, były kolejne procedury, kolejne rozczarowanie… Bezpłodność bolała ich coraz bardziej. Magda nie wiedziała, że mąż pomaga Asi – nie mówił jej nic. W telefonie Asia była pod nazwą „Pomoc Społeczna”, bo wiedział, że żona może patrzeć kto dzwoni. Po kolejnym nieudanym in vitro w małżeństwie narastało napięcie. Magda myślała, że to wina Krzyśka, on już nie wiedział co myśleć. Magda zauważyła, że mąż zachowuje się inaczej: rozdrażniony, zamyślony, odjeżdża po coś. O zdradzie nie myślała, w tym względzie wszystko było w porządku. Krzysiek wiedział, że w życiu rodzinnym mu się nie układa, za to w pracy wrócił do projektu, który zaczynał z Denisem – udało się i podpisali ogromny kontrakt. Asia z każdą kolejną fazą ciąży była coraz bardziej bezradna. Rodzice mieszkali daleko, w Suwałkach, w Krakowie nie miała nikogo bliskiego. Miała migreny, puchły nogi, ale cierpliwie znosiła wszystko, nie narzekała Krzyśkowi. Pewnego razu przyjechał z zakupami i zastał ją na drabinie, wieszała nowe zasłony. – Umyłam okno – powiedziała z uśmiechem – i chciałam zawiesić zasłony. – Zejdź natychmiast – rozkazał surowo, patrząc na ciążowy brzuszek – jakbyś spadła, mogłabyś narazić dziecko! Pomógł jej zejść, znalazła się blisko, Krzyśkowi aż zrobiło się gorąco. – Dzięki, Krzysiek… – zaraz pobiegła do łazienki, dopadły ją mdłości. Krzysiek wytarł czoło, pomyślał: – Denis, widzisz to z góry? Sam się prosiłeś o pomoc. Następnym razem Asia powiedziała: – Krzyśku, pomógłbyś mi zrobić pokój dla dziecka? Potem już nie będę miała czasu. Widziałam piękne tapety. Krzyśkowi przypadło robić remont w pokoju dziecięcym – nie pozwoliłby Asi dźwigać, wszystko robili razem, ona tylko pomagała, remont ukończony. Krzysiek żył w rozterce: depresyjna żona marząca o dziecku, a po drugiej stronie Asia, która lada chwila zostanie matką. Magda wyczuwała, że żeby uratować małżeństwo, musi zająć się pracą. Pisała do magazynów, a teraz dostała propozycję prowadzenia kolumny w znanym czasopiśmie. Z radością ją przyjęła, zarobiła dobry pieniądz. Wróciła do domu z zakupami, winem, szczęśliwa. – Co się dzieje? Mamy święto? – zdziwił się Krzysiek wracając z pracy. – Tak! Dostałam świetne wynagrodzenie, trzeba to uczcić! Czekałam na ten kontrakt. Na stole pojawiły się przekąski, wino, leciał ich ulubiony film, sączyli drinki. Nagle zadzwonił telefon Krzyśka. Magda zerknęła przez ramię i przeczytała „Pomoc Społeczna”. Mąż wyszedł do kuchni. – Co się dzieje? – spytał cicho. – Krzychu, przepraszam, chyba zaczynam rodzić… Dzwoniłam już po karetkę. – Ale dopiero siódmy miesiąc. – Tak się zdarza… – ledwo mówiła z bólu. – Dobrze, jadę do szpitala. Ubierał się w pośpiechu, żona patrzyła z niepokojem. – Gdzie jedziesz? – Zadzwonił szef, o pomoc w jakiejś pilnej sprawie. Wrócę i wszystko wytłumaczę. Uwierz mi, to ważne… Magda nie dowierzała. – Jaka pomoc, jaki szef, opowiadasz mi głupoty Krzysiek. Krzysiek wybiegł, wsiadł do auta, pojechał do szpitala. Asia już tam była. Czekał dwie godziny, aż usłyszał: Asia urodziła synka. Ulżyło mu. Wrócił wyczerpany do domu, Magda od razu spojrzała na niego przenikliwie, widziała, że jest wykończony. – Pomoc społeczna cię nieźle wymęczyła – powiedziała złośliwie. Krzysiek opadł na sofę. – Tak, Magda… Asia właśnie urodziła syna, obiecałem Denisowi, że będę jej pomagał. Jest całkiem sama – przyznał szczerze. – Wszystko jasne, puzzle się ułożyły… – powiedziała cicho. – Teraz będziesz pomagał Asi z noworodkiem, tak? – Tak – przyznał otwarcie. – Więc nie zniosę tego. Nie zaakceptuję, że spędzasz czas z czyimś dzieckiem, szczególnie, że swojego nie będziemy mieć. Składam papiery na rozwód, a ty rób co chcesz. Może spotkam kogoś i urodzę dziecko. Krzysiek spojrzał na nią zdziwiony, zrozumiał, że oskarża go o bezdzietność. – Twoja decyzja, Magda, nie będę się tłumaczył. Muszę pomóc Asi z dzieckiem. Minął czas. Magda złożyła papiery rozwodowe. Krzysiek zamieszkał z Asią, pomagał wychowywać małego Daniela. Po roku wzięli ślub, a dwa lata później urodziła im się córka. Dziękujemy za przeczytanie, obserwację i Wasze wsparcie. Powodzenia w życiu!

Obietnica

Jadąc spokojnie z Warszawy do Krakowa, trzymałem kierownicę bez nerwów. Obok siedział mój przyjaciel, Krzysiek. Wracaliśmy właśnie z delegacji do Katowic szef wysłał nas tam, by podpisać ważny kontrakt na dwa dni.

Krzysiek, ale świetnie się spisaliśmy, podpisany kontrakt na grube tysiące złotych szef będzie zachwycony! uśmiechnąłem się.

No, mieliśmy farta! potwierdził Krzysiek, z którym od lat pracujemy w jednym biurze.

Miło wraca się do domu, kiedy ktoś na ciebie czeka, wiesz? powiedziałem moja Ania jest w ciąży i narzeka na mdłości. Bardzo mi jej żal, ale naprawdę zależało nam na dziecku obiecała sobie i mi, że zniesie wszystko dla naszego malucha.

No dzieci są super U nas z Kasią niestety nie wychodzi. Ona nie może donosić ciąży. Teraz próbujemy drugi raz in vitro, pierwszy raz niestety się nie udał zwierzył mi się Krzysiek. Z Kasią są małżeństwem od siedmiu lat i bardzo czekają na dziecko, ale Życie.

Późno się ożeniłem, miałem 32 lata. Były różne kobiety, ale żadna nie wywróciła mojego świata. Dopiero jak spotkałem Anię, zakochałem się do szaleństwa nie widziałem już nikogo innego oprócz niej.

Kiedy przedstawiałem Krzyśkowi Anię, a potem był świadkiem na naszym ślubie, trochę mi zazdrościł. Ania była wyjątkowo piękną kobietą, delikatną, trudno się nie zakochać.

Jesienny, drobny deszcz uderzał o szyby auta. Wycieraczki rytmicznie chodziły, my rozmawialiśmy beztrosko. Zadzwoniła Ania.

Cześć kochanie, jedziemy, będę za jakieś dwie godziny. Jak się czujesz? Znowu tak samo? Nie dźwigaj niczego, przyjadę, wszystkim się zajmę. Całuję cię, do zobaczenia!

Krzysiek słuchał i wyobrażał sobie Anię jak czeka, martwi się, a jego Kasia nigdy nie dzwoni, nie okazuje niepokoju. Uważa, że jest do niej mocno przywiązany, nie traktuje go z taką czułością jak Ania mnie. U niej wszystko jest poukładane: pracadom.

Nagle musiałem gwałtownie skręcić w naszą stronę pędził bus. Zderzenie było nieuniknione, ale w ostatniej chwili wpadliśmy w latarnię po mojej stronie i wypadliśmy za drogę. Krzysiek chwilę dochodził do siebie: głowa mu pulsowała, a ręka krwawiła, na szczęście drzwi po jego stronie się otworzyły. Spojrzał na mnie nie ruszałem się.

Ludzie szybko podbiegli, auta stawały na poboczu. Krzysiek leżał na mokrej trawie, obok rozbitego samochodu. Czekaliśmy na pogotowie. Wydobyli mnie z auta i położyli na noszach. Nachylił się nade mną i usłyszał szept:

Pomóż Ani

Zabrali nas do szpitala. Krzysiek miał złamaną rękę i mocne wstrząśnienie mózgu, był przytomny. Wciąż pytał pielęgniarki:

Jak mój przyjaciel, jak Daniel?

Wreszcie jedna z pielęgniarek poinformowała go:

Daniel nie żyje

Krzysiek był w szoku. Na pogrzebie nie był, nie dostał przepustki ze szpitala. Kasia pojechała i opowiadała, jak żona Daniela bardzo płakała, nie mogła uwierzyć, że męża już nie ma. Ledwo stała przy trumnie.

Po wypisie ze szpitala Krzysiek razem z Kasią pojechali na cmentarz. Długo stali nad moim grobem, a on w myślach przysięgał:

Nie martw się przyjacielu, nie zostawię twojej żony będę jej pomagać, jak się zarzekałem…

Dwa dni później pojechał do Ani. Zadzwonił do drzwi, Ania gdy go zobaczyła, rozkleiła się.

Jak ja mam żyć bez niego? Nie umiem się pogodzić, że Daniela już nie ma

Aniu, obiecałem twojemu mężowi, że ci pomogę. Przetrwamy razem. Dzwoń do mnie zawsze, kiedy czegoś potrzebujesz, będę cię odwiedzał.

Czas mijał. Ania trochę się uspokoiła, bała się, żeby nie stracić ciąży z powodu stresów, lekarz ją ostrzegał. Krzysiek przyjeżdżał dwa razy w tygodniu, przywoził zakupy, witaminy, czasem odwoził ją do przychodni i gdzie tylko trzeba. Ania nie nadużywała jego wsparcia, prosiła tylko w wyjątkowych sytuacjach.

Krzysiek, niezręcznie mi, że tyle czasu mi poświęcasz.

To żaden kłopot, szczególnie że obiecałem Danielowi.

Sam Krzysiek miał w sobie mieszane uczucia wobec Ani. To była kobieta, którą zawsze chciał mieć, ale okoliczności zupełnie go przerastały.

Kiedy Ania przechodziła przez trudności związane z ciążą, Krzysiek z Kasią znów zbierał wyniki badań, chodził po lekarzach, rozczarowania były na porządku dziennym Bezpłodność była ich codziennym bólem. Kasia nie wiedziała, że jej mąż pomaga Ani, nie tłumaczył się jej. W komórce Ania figurowała jako Pomoc, bo wiedział, że żona mogłaby zobaczyć, kto dzwoni.

Po kolejnej nieudanej próbie in vitro, w ich małżeństwie pojawiło się napięcie. Kasia uznawała, że to przez Krzyśka nie mają dziecka, a on już nawet o tym nie rozmyślał

Czuła, że coś jest nie tak, Krzysiek stał się rozkojarzony, chwilami opryskliwy, często wyjeżdżał z domu niby załatwiać sprawy. O romans go nie podejrzewała, wszystko między nimi pod tym względem było w porządku.

Krzysiek zrozumiał, że w związku nie układa mu się najlepiej, za to w pracy wszystko szło świetnie. Powrócił do projektu, który zaczynaliśmy razem z Danielem, ukończył go i zakończył bardzo intratnym kontraktem.

A Ania, czym była bardziej zaawansowana ciąża, tym bardziej była bezradna. Jej rodzice mieszkali daleko, na Dolnym Śląsku, w mieście nie miała bliskich. Męczyły ją bóle głowy i opuchnięte nogi, lecz z reguły nie skarżyła się Krzyśkowi.

Pewnego dnia przyjechał z zakupami i zastał ją na drabinie próbowała powiesić nowe zasłony.

Umyłam okno powiedziała pogodnie Chciałam zawiesić nowe firanki.

Zejdź natychmiast! rozkazał stanowczo Krzysiek, patrząc na jej duży już brzuch Jakbyś spadła, mogłabyś poronić to nie żarty.

Pomógł jej zejść, stali blisko siebie, Krzysiek poczuł dreszcz był bardzo wzruszony.

Dziękuję ale zaraz pobiegła do łazienki, znów dopadły ją mdłości.

Krzysiek odetchnął i otarł czoło, myśląc w duchu:

Daniel, czy widzisz mnie, tam gdzie jesteś? Sam chciałeś, żebym jej pomagał

Kiedy indziej Ania odezwała się:

Daniel zwykle pomagał mi urządzać pokoik dziecka, przydałaby się pomoc niedługo nie dam rady. Znalazłam tapetę w sklepie, na spacerze.

Krzysiek oczywiście nie pozwolił jej się męczyć zajął się remontem dziecięcego pokoiku. Robili wszystko razem, chociaż Ania głównie wspierała go i podawała narzędzia. Remont skończony. Krzysiek był między młotem a kowadłem: Kasia była coraz bardziej przytłoczona niepłodnością i mówiła o tym bez przerwy. Z drugiej strony była Ania, której termin porodu niedługo się zbliżał.

Kasia intuicyjnie czuła, żeby ratować związek, musi się czymś zająć. Pisała artykuły do magazynów i nagle jeden z większych zaproponował jej stałą rubrykę. Z radością się tego podjęła potrzebowała odskoczni. Za nowe teksty dostała spory przelew. Wróciła do mieszkania szczęśliwa, uśmiechnięta, z siatką dobrych produktów i butelką wina.

O, świętujemy coś? zapytał Krzysiek, który właśnie wrócił z pracy.

Tak! Dostałam świetną pensję, musimy to uczcić. Czekałam na ten kontrakt od dawna.

Włączyła telewizor właśnie leciał ich ulubiony film. Szykowała dla nich talerze wędlin, serów, stawiała wino, atmosfera była ciepła.

Wtedy u Krzyśka zadzwonił telefon. Kasia zerknęła na ekran przeczytała Pomoc. Krzysiek wycofał się do kuchni.

Co się dzieje? spytał cicho.

Krzyśku, przepraszam, chyba rodzę Już wezwałam karetkę!

Przecież jeszcze za wcześnie

Siedem miesięcy czasem się tak zdarza mówiła z bólem.

Ok, zaraz jadę do szpitala.

Szybko się ubrał. Kasia patrzyła z niepokojem:

Wyjeżdżasz?

Tak, muszę. Szef pilnie dzwoni w sprawie tej pomocy, później wszystko wyjaśnię. Zaufaj mi, muszę

Ale Kasia nie wierzyła:

Jaka pomoc, jaki szef Krzysiek coś ukrywa

Krzysiek wybiegł, szybko odpalił auto i ruszył do szpitala, był dość daleko. Po dotarciu już Ania była przyjęta. Czekał dwie godziny, zanim pielęgniarka przekazała mu wieści: Ania urodziła syna. Odetchnął z ulgą zmęczony, ale szczęśliwy wracał do domu.

Kasia nie spała, natychmiast przeszyła go wzrokiem, zobaczyła, że jest wyczerpany i roztrzęsiony.

Ta twoja pomoc nieźle cię wykończyła rzuciła z ironią.

Krzysiek opadł ciężko na kanapę, bez sił.

Tak, Kasia Ania właśnie urodziła syna. Obiecałem Danielowi, że jej pomogę. Jest zupełnie sama

Rozumiem Wszystkie kawałki układanki powiedziała cicho Teraz kolejny etap: musisz pomagać Ani przy dziecku, prawda?

Tak przyznał szczerze.

Wiesz co Ja nie mam na to zgody. Nie zniosę, że poświęcasz się obcemu dziecku, zwłaszcza, że nam już chyba nigdy nie będzie dane mieć swojego. Wnoszę pozew o rozwód. Rób jak chcesz. Może spotkam mężczyznę i zostanę matką.

Krzysiek spojrzał na nią z zaskoczeniem, pojęła, że wciąż obwinia go za brak dzieci.

To twoja decyzja, Kasiu. Nie będę się tłumaczył. Muszę pomagać Ani i jej dziecku.

Minął czas. Kasia złożyła pozew o rozwód. Krzysiek przeprowadził się do Ani, pomagał jej przy małym Danusiu. Po pewnym czasie się pobrali. A dwa lata później urodziła im się córeczka.

Dziękuję, że przeczytałeś tę historię. Szczęścia w życiu!

Rate article
Fajna Tajna
Obietnica Denis spokojnie trzymał kierownicę i pewnie prowadził samochód trasą, obok siedział jego przyjaciel Krzysiek – wracali z delegacji do sąsiedniego miasta, szef wysłał ich na dwa dni. – Krzychu, niezła akcja, wszystko załatwione, kontrakt podpisany na ogromną sumę, szef będzie zadowolony – Denis uśmiechał się szeroko. – No, to fakt, mamy szczęście – potwierdził przyjaciel i kolega z biura. – Fajnie wracać do domu, gdy ktoś tam na ciebie czeka – mówił Denis. – Moja Asia jest w ciąży, narzeka na mdłości. Szkoda mi jej, ale bardzo chcieliśmy dziecka, więc mówi, że wszystko przetrwa dla naszego malucha. – Dziecko to wspaniała rzecz, a my z Magdą ciągle nie możemy… Nie daje rady donosić ciąży. Przed nami druga próba in vitro, pierwsza się nie udała – zwierzał się Krzysiek, z Magdą był siedem lat po ślubie, bardzo czekali na dziecko, ale… Denis ożenił się późno, w wieku trzydziestu dwóch lat, kobiety w życiu miał, ale żaden związek nie był taki szczególny. Dopiero, gdy poznał Asię, zakochał się tak mocno, że nie widział już innych kobiet. Przedstawił ją Krzyśkowi, potem był ich ślub, gdzie Krzysiek był świadkiem i trochę zazdrościł przyjacielowi. Asia była piękna, delikatna, rozumiał czemu Denis się w niej zakochał. Jesienny deszczyk smagał szybę, wycieraczki chodziły leniwie, a przyjaciele rozmawiali wesoło. Zadzwoniła Asia, Denis odebrał. – Cześć Asiu, tak, już jedziemy, będziemy za jakieś dwie godziny. Jak się czujesz? Dalej cię męczy? Nie podnoś niczego ciężkiego, przyjadę i wszystko zrobię, całuję cię, do zobaczenia! Krzysiek słuchał i wyobrażał sobie Asię, jak czeka na przyjaciela, troszczy się, a myślał sobie: – Magda nigdy nie dzwoni, nie martwi się o mnie, uważa, że jestem do niej przywiązany. Zupełnie inna niż Asia, u niej wszystko według planu – dom, praca. Nagle Denis gwałtownie skręcił kierownicą, jechała na nich „Dostawcza” – zderzenie było nieuniknione. W ostatniej chwili wpadli w słup po stronie Denisa i wypadli z trasy. Krzysiek ocknął się – bolała go głowa, rana na ręce, dźwi od jego strony były otwarte. Spojrzał na Denisa – ten się nie ruszał. Podbiegli inni ludzie, auta zatrzymywały się na poboczu. Krzysiek powoli dochodził do siebie, leżał na mokrej trawie obok auta, czekali na karetkę. Denisa wyciągnięto i umieszczono na noszach. Krzysiek nachylił się – Denis szepnął: – Pomóż Asi… Obu zabrano do szpitala – Krzysiek miał złamaną rękę i silne wstrząśnienie, był przytomny, pytał pielęgniarki: – Co z Denisem, jak mój przyjaciel? Aż w końcu dostał informację: – Denis nie żyje… Krzyśka przygniótł smutek. Na pogrzebie nie mógł być. Magda była, opowiadała, że Asia przez cały czas płakała, nie mogła uwierzyć, że nie ma już męża, ledwo stała obok trumny. Po szpitalu Krzysiek pojechał z Magdą na cmentarz, długo stali nad grobem przyjaciela, obiecał w myślach: – Nie martw się, przyjacielu, nie zostawię Asi samej, pomogę jej – jak prosiłeś… Po dwóch dniach pojechał do Asi, zadzwonił – na widok Krzyśka rozpłakała się. – Jak mam żyć bez niego? Nie mogę się pogodzić, że Denisa nie ma. – Asiu, obiecałem mu pomóc ci. Razem sobie poradzimy. Dzwoń, kiedy tylko będziesz potrzebowała, będę wpadał. Czas leciał. Asia trochę doszła do siebie, bardzo bała się straty ciąży ze stresu, lekarz ją ostrzegał. Krzysiek odwiedzał ją dwa razy w tygodniu – przywoził zakupy, kupował witaminy, woził do lekarza, pomagał, zawsze gdy prosiła. – Krzysiek, głupio mi, że zabierasz swój czas. – Nie szkodzi, obiecałem Denisowi. Krzysiek miał do Asi uczucia, której nie dawał po sobie poznać – była kobietą jego marzeń, ale sytuacja była trudna. Gdy Asia walczyła z dolegliwościami, Krzysiek i Magda znów chodzili po lekarzach, były kolejne procedury, kolejne rozczarowanie… Bezpłodność bolała ich coraz bardziej. Magda nie wiedziała, że mąż pomaga Asi – nie mówił jej nic. W telefonie Asia była pod nazwą „Pomoc Społeczna”, bo wiedział, że żona może patrzeć kto dzwoni. Po kolejnym nieudanym in vitro w małżeństwie narastało napięcie. Magda myślała, że to wina Krzyśka, on już nie wiedział co myśleć. Magda zauważyła, że mąż zachowuje się inaczej: rozdrażniony, zamyślony, odjeżdża po coś. O zdradzie nie myślała, w tym względzie wszystko było w porządku. Krzysiek wiedział, że w życiu rodzinnym mu się nie układa, za to w pracy wrócił do projektu, który zaczynał z Denisem – udało się i podpisali ogromny kontrakt. Asia z każdą kolejną fazą ciąży była coraz bardziej bezradna. Rodzice mieszkali daleko, w Suwałkach, w Krakowie nie miała nikogo bliskiego. Miała migreny, puchły nogi, ale cierpliwie znosiła wszystko, nie narzekała Krzyśkowi. Pewnego razu przyjechał z zakupami i zastał ją na drabinie, wieszała nowe zasłony. – Umyłam okno – powiedziała z uśmiechem – i chciałam zawiesić zasłony. – Zejdź natychmiast – rozkazał surowo, patrząc na ciążowy brzuszek – jakbyś spadła, mogłabyś narazić dziecko! Pomógł jej zejść, znalazła się blisko, Krzyśkowi aż zrobiło się gorąco. – Dzięki, Krzysiek… – zaraz pobiegła do łazienki, dopadły ją mdłości. Krzysiek wytarł czoło, pomyślał: – Denis, widzisz to z góry? Sam się prosiłeś o pomoc. Następnym razem Asia powiedziała: – Krzyśku, pomógłbyś mi zrobić pokój dla dziecka? Potem już nie będę miała czasu. Widziałam piękne tapety. Krzyśkowi przypadło robić remont w pokoju dziecięcym – nie pozwoliłby Asi dźwigać, wszystko robili razem, ona tylko pomagała, remont ukończony. Krzysiek żył w rozterce: depresyjna żona marząca o dziecku, a po drugiej stronie Asia, która lada chwila zostanie matką. Magda wyczuwała, że żeby uratować małżeństwo, musi zająć się pracą. Pisała do magazynów, a teraz dostała propozycję prowadzenia kolumny w znanym czasopiśmie. Z radością ją przyjęła, zarobiła dobry pieniądz. Wróciła do domu z zakupami, winem, szczęśliwa. – Co się dzieje? Mamy święto? – zdziwił się Krzysiek wracając z pracy. – Tak! Dostałam świetne wynagrodzenie, trzeba to uczcić! Czekałam na ten kontrakt. Na stole pojawiły się przekąski, wino, leciał ich ulubiony film, sączyli drinki. Nagle zadzwonił telefon Krzyśka. Magda zerknęła przez ramię i przeczytała „Pomoc Społeczna”. Mąż wyszedł do kuchni. – Co się dzieje? – spytał cicho. – Krzychu, przepraszam, chyba zaczynam rodzić… Dzwoniłam już po karetkę. – Ale dopiero siódmy miesiąc. – Tak się zdarza… – ledwo mówiła z bólu. – Dobrze, jadę do szpitala. Ubierał się w pośpiechu, żona patrzyła z niepokojem. – Gdzie jedziesz? – Zadzwonił szef, o pomoc w jakiejś pilnej sprawie. Wrócę i wszystko wytłumaczę. Uwierz mi, to ważne… Magda nie dowierzała. – Jaka pomoc, jaki szef, opowiadasz mi głupoty Krzysiek. Krzysiek wybiegł, wsiadł do auta, pojechał do szpitala. Asia już tam była. Czekał dwie godziny, aż usłyszał: Asia urodziła synka. Ulżyło mu. Wrócił wyczerpany do domu, Magda od razu spojrzała na niego przenikliwie, widziała, że jest wykończony. – Pomoc społeczna cię nieźle wymęczyła – powiedziała złośliwie. Krzysiek opadł na sofę. – Tak, Magda… Asia właśnie urodziła syna, obiecałem Denisowi, że będę jej pomagał. Jest całkiem sama – przyznał szczerze. – Wszystko jasne, puzzle się ułożyły… – powiedziała cicho. – Teraz będziesz pomagał Asi z noworodkiem, tak? – Tak – przyznał otwarcie. – Więc nie zniosę tego. Nie zaakceptuję, że spędzasz czas z czyimś dzieckiem, szczególnie, że swojego nie będziemy mieć. Składam papiery na rozwód, a ty rób co chcesz. Może spotkam kogoś i urodzę dziecko. Krzysiek spojrzał na nią zdziwiony, zrozumiał, że oskarża go o bezdzietność. – Twoja decyzja, Magda, nie będę się tłumaczył. Muszę pomóc Asi z dzieckiem. Minął czas. Magda złożyła papiery rozwodowe. Krzysiek zamieszkał z Asią, pomagał wychowywać małego Daniela. Po roku wzięli ślub, a dwa lata później urodziła im się córka. Dziękujemy za przeczytanie, obserwację i Wasze wsparcie. Powodzenia w życiu!