Drogi pamiętniku,
Nagle ogłosił, że pokryje główne koszty ślubu, więc ja miałam zapłacić całą podróż sama.
Sześć miesięcy temu moja przyjaciółka Zofia wzięła ślub. Byłam jej świadkiem w kościele na Mokotowie. Niedługo po weselu dowiedziałam się, że złożyła pozew o rozwód. Byli kiedyś piękną parą, więc coś musiało się stać. Zadzwoniłam do Zofii w weekend i umówiłyśmy się na spotkanie.
Przybyła z lekkim spóźnieniem do naszego ulubionego bistro przy Krakowskim Przedmieściu. Dyszyła, jakby dopiero co biegła. Żartowałam, że się spóźniła, ale była wyraźnie znużona. Coś musiało ją przygnębić, bo Zofia zwykle ma talent do opowiadania żartów.
Zofio, nie będę kręcić się w kółko. Dlaczego chcesz się rozwieść? Czy on cię zdradził? Co się stało?
Nie, nie zdradził mnie i nie bił. Po prostu jest zachłanny. Dlatego się rozwodzimy.
Zachłanny na tyle, żeby się rozwieść?
Wiesz, od pierwszego dnia nalegał, żeby wszystkie wydatki dzielić po równo. Myślałam, że chodzi tylko o wesele. Oczywiście nie mógł go sam zapłacić, więc włożyłam trochę pieniędzy. Potem zaczynał wymagać, żebym płaciła dokładnie tyle samo co on. Mój zarobek jest trzykrotnie wyższy niż jego. Liczyłam, że od czasu do czasu da mi coś z siebie. Nie było tak. Zamiast tego uczył mnie, jak oszczędzać.
Codziennie liczyliśmy wydatki z poprzedniego dnia. Nawet prosił o paragony! Na początku sądziłam, że to tylko po weselu. Chciał po prostu poprawić naszą sytuację finansową. Kiedy organizowaliśmy ślub, płaciliśmy wszystko sami, rodzice nie pomagali. A potem sytuacja się pogarszała. Prowadził specjalny notes, w którym musiałam wpisywać i uzasadniać każdy wydatek.
Czy poprosił cię o wniosek o zakup jedzenia?
Raz wpadł w szał, że kupiłam buty bez jego zgody. Nakazał mi pytać go przed każdą droższą rzeczą i potem raportować zakup.
Dlaczego nie uciekłaś wcześniej?
Nie wiem. Najgorsze było nasze nieudane wyjazd do Turcji. Planowaliśmy go jeszcze przed ślubem jako naszą podróż poślubną. Oszczędzałam miesiącami i pożyczyłam od przyjaciół. Liczyłam, że on również wniesie wkład. Nagle powiedział, że on pokryje główne koszty wesela, więc ja mam zapłacić całą wycieczkę. Oskarżył mnie, że nie potrafię oszczędzać. To nie koniec. Przedwczoraj nagle oświadczył, że sam poleci do Turcji i sam znajdzie pieniądze na podróż. Ta informacja prawie doprowadziła mnie do omdlenia. Wieczorem odjechał z walizką. Nie pożegnałam się; po prostu zniknął. Zaczęłam pakować swoje rzeczy. Wczoraj złożyłam pozew o rozwód.
Wspierałam go na dobre i na złe. Taki zachłanny człowiek nie potrzebuje nikogo. Szkoda, że nie dostrzegła tego przed ślubem. Lepiej rozwieść się teraz, niż lata cierpieć. Taki mężczyzna nie oszczędziłby nawet własnych dzieci.



