Wzruszająca historia ze szpitalnego łóżka – „Niech pani spróbuje go wyleczyć, ja się boję podejść!”. Opowieść pielęgniarki o opuszczonym pacjencie chorym na gruźlicę, żonie bez złudzeń, trudnych wyborach serca i losach rodziny na polskiej prowincji, gdzie miłość i choroba splatają się na całe życie

PRZEZNACZENIE NA SZPITALNYM ŁÓŻKU

Pani Haniu, proszę, pielęgnujcie go dalej! Bo ja już do niego nawet podejść się boję, a co dopiero karmić łyżeczką! kobieta z hukiem rzuciła siatkę z jedzeniem na łóżko, przy którym leżał jej chory mąż.

Proszę się tak nie denerwować! Pański mąż wróci jeszcze do zdrowia. Potrzebuje tylko porządnej opieki. Pomogę panu Piotrowi stanąć na nogi jako pielęgniarka kolejny raz musiałam uspokajać żonę pacjenta chorego na gruźlicę.

Piotra przywieźli w bardzo ciężkim stanie, lecz szanse na wyleczenie oceniano wysoko. Bardzo chciał żyć a to zawsze połowa sukcesu. Szkoda tylko, że żona Piotra, Grażyna, zdawała się nie wierzyć w medycynę. Miałam wrażenie, że Grażyna już z góry pogodziła się z losem swojego męża.

Wybiegnę trochę w przyszłość syn Piotra i Grażyny, po wielu, wielu latach, także zachorował na otwartą gruźlicę. Grażyna od razu postawiła krzyżyk na synu Damianie. Jednak Damian wyzdrowiał.

Piotr, mimo poważnej diagnozy, nie tracił poczucia humoru, potrafił się śmiać, żartował i chciał jak najszybciej wyjść ze szpitala. W rodzinnej wiosce Piotra nie było ośrodka chorób płuc, dlatego Grażyna odwiedzała męża niezwykle rzadko. Było mi żal tego młodego mężczyzny zaniedbanego, porzuconego, w podartych ubraniach.

Piotrku, nie obrazisz się, jeżeli przyniosę Ci parę rzeczy? Widzę, że nie masz nawet kapci, chodzisz w połatanych pantoflach. Przyjmiesz ode mnie paczkę? spróbowałam zażartować.

Od Ciebie, Haniu, to i truciznę bym wziął, gdybyś podała za lekarstwo. Ale proszę, niczego mi nie przynoś. Pozwól mi dojść do siebie, a wtedy Piotr cicho ujął moją dłoń.

Delikatnie cofnęłam rękę i wyszłam na korytarz.

Serce biło mi jak oszalałe. Czy to możliwe, że się zakochałam? Nie chciałam niszczyć czyjejś rodziny, to przecież grzech, nic dobrego z tego nie będzie, na cudzym nieszczęściu… Ale serce nie zna zakazów. Rzucić się w przepaść z zamkniętymi oczami tak właśnie się czułam.

Coraz częściej odwiedzałam salę Piotra, rozmawialiśmy godzinami podczas długich nocnych dyżurów, zwracając się już do siebie po imieniu.

Piotr ma pięcioletniego synka.

Mój Damianek jest identyczny jak jego piękna mama. Haniu, kiedyś kochałem Grażynę, oddałbym jej wszystko, życie pod stopy bym położył. Grażyna jest namiętna, potrafi uwieść, w łóżku jak burza. Ale kocha tylko siebie. Z tym nic się nie da zrobić. Jej egoizm jest gorszy niż trucizna ciężko szepnął Piotr Dziś to Ty, zupełnie obca osoba, się mną opiekujesz.

Grażyna ma do Ciebie daleko, niełatwo tyle razy przyjeżdżać próbowałam ją tłumaczyć.

Daj spokój, Haniu! Jak to mówią: kocha mąż żonę, to i do więzienia miejsce jej kupi. Ale do kochanka to i pieszo pobiegnie na drugi koniec Polski. Słyszałem różne rzeczy w głosie Piotra narastała złość.

Dobranoc, Piotrze. Nie rób niczego pochopnie. Wszystko się jeszcze ułoży zgasiłam światło i bez słowa wyszłam.

Piotr cierpiał. Bezbronny leżał w szpitalu, a żona Żona zabawiała się gdzie indziej. Nie zabijało to, ale jak mawiają dla mrówki kropla rosy to powódź.

Tydzień później usłyszałam wrzask z jego sali i wbiegłam do środka.

Żebyś mi się tu więcej nie pokazywała, dziwko! Wynocha! Piotr krzyczał do wystraszonej Grażyny.

Wybiegła jak z procy.

Co się stało?! spytałam zaskoczona.

Piotr tylko odwrócił się do ściany, cały dygotał pod kołdrą. Dałam mu zastrzyk uspokajający.

Minął miesiąc. Grażyna nie pojawiła się ani razu.

Piotrze, zadzwonić do twojej żony? zagadnęłam cicho.

Nie trzeba, Haniu. Rozwodzimy się odparł spokojnie.

Przez chorobę? Przecież wychodzisz już na prostą…

Pamiętasz, jak ją wyrzuciłem? Przyjechała wtedy tylko po to, żeby oznajmić mi, że ma kochanka. Powiedziała, że skoro ja mam mgliste szanse na życie, to ten facet zamieszka w naszym domu, bo do gospodarstwa potrzeba męskiej ręki. Dach przecieka… urwał.

Straszne… tylko tyle byłam w stanie wyszeptać.

Na domiar złego, Grażyna niedługo potem zjawiła się z jakimś mężczyzną. Piotr go nie widział, ale ja widziałam przez okno wszystko jak na dłoni. On nerwowo palił papierosa na ławce przed szpitalem, czekając na Grażynę. Po godzinie wyszła do niego, cmoknęła w policzek, rzuciła jakimś żartem i szybko zniknęli razem.

Piotrze, wychodzisz do domu powiedziałam.

Haniu, chciałem się Ciebie zapytać Ale nie, nieważne pogubił się Piotr.

Piotrze, zgadzam się. Wiesz, o co pytasz, prawda? Mam rację? poczułam nagłą odwagę i nie cofnęłam się.

Piotr się otworzył:

Nie mam już domu, Haniu. Pozwolisz mi u siebie zamieszkać? Z Grażyną wszystko jasne. Wychodzi za mąż.

Piotrze, mam dziecko. Jeśli je zaakceptujesz, stworzymy razem rodzinę.

Dziecko nie jest przeszkodą. Już je kocham spojrzał mi w oczy tak, że topniałam jak śnieg na rękawiczce.

Od tego czasu minęło wiele lat.

Mamy z Piotrem dwoje wspólnych dzieci. Udało się nam stworzyć ciepły dom. Damian, syn Piotra, często nas odwiedza z własną rodziną. Moja córka z pierwszego związku mieszka za granicą. Zresztą, prawdę mówiąc, nigdy nie byłam mężatką. Po prostu w młodości poślizgnęłam się.

Uwierzyłam chłopakowi, który przysięgał mi miłość do końca życia, snuł piękne plany. Ale nigdy nie zabrzmiała ta melodia. Nie wyszło, ale niczego nie żałuję.

Co do Grażyny jeszcze kilka razy wychodziła za mąż, urodziła syna z jakiejś przygodnej znajomości. Chłopiec przez całe życie zmagał się z chorobą psychiczną. Grażyna nie okazywała mu czułości, była zimna i obojętna. Dorastał samotnie, nie przeszkadzając matce. Gdy Grażyna umarła, oddano go do domu opieki.

My z Piotrem już staruszkowie, ale kochamy się mocniej niż kiedykolwiek. Kroczymy obok siebie przez resztę życia, ciesząc się każdym dniem, gestem, oddechem.

Rate article
Fajna Tajna
Wzruszająca historia ze szpitalnego łóżka – „Niech pani spróbuje go wyleczyć, ja się boję podejść!”. Opowieść pielęgniarki o opuszczonym pacjencie chorym na gruźlicę, żonie bez złudzeń, trudnych wyborach serca i losach rodziny na polskiej prowincji, gdzie miłość i choroba splatają się na całe życie