Iluzja księcia rozwiana w proch…

**Złudzenie księcia rozwiane**

Nie był księciem z jej marzeń

Kasia poznała Marka, gdy ten właśnie wrócił z wojska. Chłopak wyglądał, jakby wyszedł z okładki magazynu modowego wysoki, umięśniony, z hipnotyzującymi zielonymi oczami i czarnymi, falującymi włosami. Przy nim Kasia wydawała się zwyczajna, choć była urocza jasny warkocz, smukła sylwetka, delikatny uśmiech. Nie mogła uwierzyć w swoje szczęście spośród wszystkich dziewczyn wybrał właśnie ją.

Co on w tobie widzi? szeptały przyjaciółki. Takie przystojniaki nie zostają długo. Pewnie cię porzuci.

Ale Kasia tylko się uśmiechała wierzyła w ich miłość. Chodzili do kina, na potańcówki, spotykali się ze znajomymi. Marek nie zachwycał się jej urodą, ale zawsze był przy niej, a jego dotyk przyprawiał ją o zawrót głowy. Gdy pierwszy raz przyprowadziła go do domu, mama Zofia Kowalska zmarszczyła brwi. Później, na osobności, szepnęła córce:

Przystojni mężczyźni należą do innych, córeczko. Rzadko bywają wierni. Poczekaj przed ślubem, wystaw go na próbę. Wygląda zbyt jak z wystawy.

Kasia się zdenerwowała. Ufała uczuciom Marka, nie chciała słuchać wątpliwości. Ale mama zasiała w jej sercu ziarno niepokoju.

Powoli Marek się zmieniał. Najpierw siłownia, potem basen, potem nowe znajomości. Kasia, żeby być blisko niego, też zapisała się na treningi, ale czuła się niepewnie wśród zgrabnych, umięśnionych dziewczyn. Marek zerkał w ich stronę, a ona wracała do domu wcześniej, ukradkiem ocierając łzy.

Jesteś słaba jak lalka zaśmiał się raz, gdy się przeziębiła po basenie. Lepiej zostań w domu ze swoimi książkami.

Słowa zabolały, przypomniała sobie słowa matki. Czuła, że Marek się oddala. Coraz więcej wyjść samemu, bez telefonu, zaproszenia czy tłumaczenia. Aż w końcu zniknął. Przestał odbierać.

Nie dzwoni? spytała mama.

Nie szepnęła Kasia, odwracając się twarzą do ściany.

Wstawaj! Idziemy do fryzjera! zdecydowała Zofia Kowalska. Nowa fryzura to pierwszy krok do nowego życia. Potem uszyjemy ci sukienkę, masz zdolności.

Kupiły materiał, Kasia rysowała wykroje, próbując zapomnieć. Plotki o nowych podbojach Marka docierały do niej, ale wytrwała. Gdy po kilku tygodniach pojawiła się na potańcówce w nowej, lekkiej sukience, lśniąca wszyscy odwrócili głowy. Zauważono ją.

Jeden chłopak, Tomek, skromny i bezpretensjonalny, zaczął się nią opiekować. Nie był urodziwy, ale jego oczy patrzyły tylko na Kasię ciepło i szczerze. Po miesiącu oświadczył się.

Oto mężczyzna! powiedziała mama. Jeśli się zakocha, to i ożeni. A ty co na to?

Zgadzam się odpowiedziała Kasia spokojnie.

Kochasz go?

A jakże? Jest dobry, pracowity, wierny. Ja jestem wszystkim, czego potrzebuje i tylko ja.

Wesele było ciepłe, pełne serca. Kasia i Tomek zaczynali od zera: pierwsze krzesło, pierwszy talerz. Po roku urodziła się córeczka, a po kolejnych trzech chłopczyk. Rodzina, miłość, szczęście.

Nie myślała już o Marku. Tylko czasem słyszała opowieści, jak porzucił żonę, uciekł do kochanki, a teraz żyje tu i ówdzie. Kasia uśmiechała się:

Co było między nami? Tylko kawałek młodości. Niech będzie szczęśliwy, jeśli potrafi.

W domu czekali na nią dzieci i mąż. I mama mądra, dobra, najukochańsza. Ta, która uratowała ją przed prawdziwym cierpieniem. Ta, dzięki której Kasia odnalazła swoje ciche, prawdziwe szczęście.

Mamo bądź zawsze blisko. Bez ciebie świat nie jest tak jasny.

Rate article
Fajna Tajna
Iluzja księcia rozwiana w proch…