Godzina w kolejce u ginekologa: Młodzi przyszli rodzice ledwo po liceum rozbawiają wszystkich swoimi wybrykami i planują nazwać syna imieniem lekarza

Około godzinę obserwowałem młodych przyszłych rodziców, którzy dopiero co skończyli liceum.

Kilka dni temu byłem na wizycie u ginekologa w Warszawie. Kolejka jak zwykle długa, a lekarz się spóźniał. Za mną stała młodziutka, może osiemnastoletnia ciężarna dziewczyna, a obok niej jej chłopak, przyszły ojciec, w tym samym wieku. Rodzice nie zwracali najmniejszej uwagi na to, że wszyscy stoją grzecznie i zachowywali się, jakby byli u siebie. Chłopak co chwilę rozbrzmiewał śmiechem na cały korytarz, opowiadając każdemu, kto chciał słuchać:
Ale super, będę miał syna, ale numer! Hehehehehe…

To zdanie powtórzył z dziesięć razy, aż w końcu wyglądał, jakby właśnie doznał olśnienia:
Ej, przecież nie nadaliśmy jeszcze imienia! Może damy mu na imię po którymś z lekarzy?

I wtedy ruszył wzdłuż ściany, czytając na głos nazwiska wszystkich lekarzy z tabliczek przy drzwiach, komentując każde z nich. Gdy skończył swój przegląd, usiadł obok swojej dziewczyny i zaczęli po cichu się chichrać. Gdy przechodziła koło nas starsza pani, spojrzała groźnie na chłopaka i powiedziała:
Młody człowieku, proszę się uspokoić!

Chłopak odwrócił się z wielkim zdziwieniem do starszej kobiety, spojrzał na nią i odparł:
Babcia też się spodziewa? Hee-hee-hee…

Jego dziewczyna, może Amelia czy Weronika, zachichotała cichutko, równie bezmyślnie. Niewiele brakowało, abym zwrócił im uwagę, ale nie chciałem się wdawać w kłótnię w obecności ciężarnej.

Tematem ich kolejnej rozmowy było jedzenie.
Padam z głodu! Łaaałaaa!
Jeszcze z pół godziny w tej kolejce, nie wytrzymam…
Chodźmy na pierogi do baru mlecznego! Potem wrócimy.
Nie chcę pierogów.
O, jaka wybredna się zrobiłaś! Ohohoho…

Od tych ich wrzasków i śmiechów bolała już wszystkich głowa. Na szczęście w końcu wyszli. Czy poszli na pierogi, czy na knedle nie wiem. Najważniejsze, że opuścili poczekalnię.

Z przerażeniem myślałem o tym, jakie wychowanie wyniesie ich przyszłe dziecko. Można przypuszczać, że z takim wzorem trudno liczyć na dobre maniery. Może dziadkowie będą mieli pozytywny wpływ na wychowanie wnuka, ale jeśli tak ukształtowali własne dzieci… cóż, trudno spodziewać się zmiany na lepsze.

Dzisiejszy dzień przypomniał mi, jak ważne są dobre wzorce i szacunek wobec innych, nawet a może zwłaszcza w takich zwyczajnych sytuacjach jak czekanie w kolejce.

Rate article
Fajna Tajna
Godzina w kolejce u ginekologa: Młodzi przyszli rodzice ledwo po liceum rozbawiają wszystkich swoimi wybrykami i planują nazwać syna imieniem lekarza