Mamo, co Ty mówisz? Jak to nie masz z kim pogadać? Przecież dzwonię do Ciebie dwa razy dziennie zmęczonym głosem odezwała się córka.
Ależ nie, Zuzanko, nie o to chodzi uśmiechnęła się smutno Nina Kowalska. Po prostu nie mam już znajomych w swoim wieku. Tych z mojego czasu.
No mamo, nie przesadzaj. Masz przecież swoją szkolną przyjaciółkę, Irenkę! I wiesz, jesteś bardzo nowoczesna i wyglądasz na dużo młodszą! No mamo, co Ty? córka pokręciła głową.
Przecież wiesz, że Irena ma astmę, nawet przez telefon trudno jej rozmawiać, od razu zaczyna kaszleć. No i mieszka daleko, na drugim końcu miasta. A przecież byłyśmy we trzy, pamiętasz jak opowiadałam. Tylko, że Marysi już dawno nie ma. Wczoraj przyszła na herbatę sąsiadka, pani Teresa. Dobra kobieta, wpada czasem pogadać. Przyniosła ciasto, piekła dla wnuków. Opowiedziała o dzieciach, o wnuczkach. Ona też już jest babcią, choć jest ode mnie sporo młodsza. Ale ona miała inne dzieciństwo, inne wspomnienia.
A mnie tak bardzo brakuje rozmów z kimś, kto pamięta te same czasy Nina mówiła do córki, ale wiedziała, że Zuza jej nie zrozumie. Jest młoda. Jej czas dopiero trwa, nie ma potrzeby rozpamiętywać przeszłości. Zuza jest wspaniała, opiekuńcza, problem nie w niej.
Mamo, kupiłam bilety na wtorek na wieczór z romansami. Przecież chciałaś pójść! I proszę, nie zamartwiaj się, załóż tę bordową sukienkę, wyglądasz w niej cudownie!
W porządku, Zuzanko, już dobrze, nie wiem co mnie naszło. Miłej nocy, pogadamy jutro. Spróbuj się wyspać, bo ostatnio jesteś bardzo zmęczona Nina zmieniła temat.
Dobrze, mamo, dobranoc córka rozłączyła się.
Nina spojrzała w okno, podziwiając migocące światła miasta…
Dziesiąta klasa, też była wiosna. Tyle planów. To przecież było tak niedawno. Jej przyjaciółce Irenie podobał się Sławek Malicki z ich klasy, a Sławkowi podobała się Nina. Dzwonił do niej wieczorem na stacjonarny i zapraszał na spacer. Ale Nina widziała w nim tylko kolegę, po co miała go złudnie pocieszać.
Potem Sławek poszedł na wojsko. Wrócił, ożenił się. Mieszkał później w starym domu Ireny. Miał wtedy numer stacjonarny… Numer… Nina wykręciła zapamiętany jeszcze numer. Sygnału od razu nie było, ale w końcu ktoś podniósł słuchawkę. Najpierw dało się słyszeć jakieś szmery, a potem cichy męski głos:
Halo? Słucham?
Może już za późno? Po co ja dzwoniłam? Może Sławek już mnie nie pamięta, albo to w ogóle nie on! Dobry wieczór głos Niny lekko drżał.
Znowu po drugiej stronie jakieś szmery, a nagle cichutko, z niedowierzaniem:
Nina? Naprawdę Ty? To na pewno Ty. Twojego głosu się nie zapomina. Jak mnie odnalazłaś? Ja tutaj też przez przypadek
Sławeczku, to Ty! Nagle go wspomnienia zalały falą radości. Nikt jej od lat nie nazywał po imieniu, tylko mama, babcia albo pani Nina. No może jeszcze Irena.
A zwykłe Nina zabrzmiało tak wiosennie jakby czas się cofnął.
Nina, co u Ciebie słychać? Tak się cieszę, że dzwonisz aż serce jej zabiło szybciej. Bała się, że jej nie pozna, albo będzie nie w porę.
Pamiętasz dziesiątą klasę? Jak my z Witkiem Wasilewskim was z Irenką na łódce przewoziliśmy? Witek miał od wioseł pęcherze, a potem jedliśmy lody nad Wisłą, grała wtedy muzyka głos Sławka był cichy, rozmarzony.
Jasne, że pamiętam Nina zaśmiała się szczęśliwie a nasza wycieczka do lasu z noclegiem? Jak nie mogliśmy otworzyć konserw, a tacy głodni byliśmy!
No pewnie! przyłączył się Sławek. Witek je otworzył, a potem śpiewaliśmy przy ognisku. Przez ciebie nauczyłem się grać na gitarze!
Naprawdę nauczyłeś się? Nina promieniała. Sławek przywoływał ich więzi, wszystko było żywe, tak jak dawniej.
Jak tam teraz u Ciebie? zaczął, ale sam zaraz odpowiedział. Ale co ja pytam po głosie słychać, że jesteś szczęśliwa. Dzieci masz? Wnuki? Pewnie tak. I dalej piszesz wiersze? Rozpłynąć się w nocy, by o świcie się odrodzić! pamiętam!
Zawsze byłaś jak słońce! Przy Tobie człowiek mógł ogrzać duszę. Twoi bliscy mają szczęście, że jesteś mamą i babcią taki skarb.
Daj spokój, Sławek, aż tyle mnie chwalisz! Moje czasy już minęły, ja…
Przerwał jej:
Nie mów tak, aż czuję, jak ta rozmowa mnie grzeje! Nie wierzę, że straciłaś radość z życia. Twoje czasy jeszcze nie minęły! Żyj i ciesz się, Nina. Słońce świeci dla Ciebie. Wiatr chmury nad Warszawą dla Ciebie goni. Ptaki śpiewają właśnie dla Ciebie!
Sławek, ty to zawsze byłeś marzycielem. Ale u Ciebie co słychać? Bo ja ciągle o sobie… lecz w słuchawce zaskrzypiało, coś stuknęło i połączenie zgasło.
Nina chwilę siedziała z telefonem w ręku. Chciała oddzwonić, ale było już późno. Może innym razem.
Jaka to była cudowna rozmowa, ile wspomnień wróciło Z rozmyślań wyrwał ją dzwonek. Wnuczka.
Tak, Marysiu, halo, nie śpię. Co mówiła mama? Nie, jestem w świetnym humorze. Z mamą idziemy na koncert. Wpadniesz jutro? Super, czekam na Ciebie, pa!
Nina w doskonałym nastroju położyła się spać. W głowie miała tyle planów! Przed snem układała własne wiersze
Rano Nina postanowiła odwiedzić Irenę. Kilka przystanków tramwajem. W końcu nie jest jeszcze taką starą babą.
Irena bardzo się ucieszyła:
No nareszcie! A kupiłaś dla mnie abrikotyn? Najlepsze ciasto! Opowiadaj, co się dzieje Irena się zakaszlała, ale zaraz wzruszyła ramionami. Nic mi nie będzie, lepszy inhalator mam. Chodź na herbatę. Ninko, jakaś taka odmłodzona jesteś. Co się święci?
Sama nie wiem, piąta młodość Nina odkroiła ciasto. Wczoraj zadzwoniłam przypadkiem do Sławka Malickiego. No tego, w którym się kochałaś w liceum? Tak wspominał dawne czasy, aż zapomniałam, że mi było smutno. Czemu milczysz, Irenko? Źle się czujesz?
Irena pobladła, patrzyła na Ninę z niedowierzaniem. Cicho wyszeptała:
Nina, Ty nie wiesz? Sławka już od roku nie ma Zmarł. I mieszkał gdzie indziej, dawno wyprowadził się z tego mieszkania.
Jak to? To z kim rozmawiałam? On pamiętał wszystkie szczegóły naszej młodości. Przed rozmową byłam przygnębiona, a potem zrozumiałam, że życie się nie kończy, wciąż mam siłę, chęć… To był jego głos, słyszałam! Powiedział: Słońce świeci dla ciebie, chmury płyną dla ciebie, ptaki śpiewają dla ciebie
Irena pokręciła głową, niepewna. Nagle powiedziała:
Nina, nie wiem, jak to możliwe, ale może naprawdę to był on. Tak mówił, takie miał serce. Sławek cię kochał, chciał cię wesprzeć Może to była wiadomość od niego, stamtąd. I wiesz co? Skutecznie, bo nie widziałam cię od lat takiej radosnej.
Kiedyś ktoś pozbiera twoje podniszczone serce do kupy. I przypomnisz sobie, że jesteś po prostu szczęśliwa.



