NAJLEPSZA PRZYJACIÓŁKA

Jadwiga, wychodzę za mąż oznajmiła Wanda z niepewnym uśmiechem ślub w najbliższą piątek. Przyjdziesz? Będę szczęśliwa, jak zobaczę Cię w tłumie.
Żartujesz? Ty? Za kogo? I to tak nagle? w gardle Jadwigi zamarzło, jakby przyjaciółka ją zdradziła.
Nie przypuszczała, że tak bardzo bolało ją to słowo. Zawsze litościwie patrzyła na nieurodziwą Wandę i wątpiła, czy znajdzie kogoś, kto weźmie ją za żonę.
Dlaczego nagle? My już pół roku znamy się z Krzysztofem odparła Wanda.
I ty milczałaś? Kto to? Nie widziałam go. Gdzie go chowałaś?
Chowała? roześmiała się Wanda. Pracujemy razem. Spotykaliśmy się głównie w biurze i gadaliśmy. Nie spodziewałam się niczego. A on zaproponował i zgodziłam się!
On też malarz, jak Ty? złośliwie zmarszczyła brwi Jadwiga.
Krzysztof potrafi wszystko. Kieruje tą firmą budowlaną, w której ja pracuję.
Jadwiga wstrzymała oddech. Nie wiedziała od czego zacząć odpowiedź. Patrzyła na Wandę, próbując pojąć, czy to jakiś żart. Ale Wanda wyglądała spokojnie, a w jej oczach nie było miejsca na dowcip.
Znały się od szóstej klasy, od podstawówki. Jadwiga zawsze była lepsza łatwiej jej w szkole, ładniej wyglądała, była smuklejsza, lepiej się ubierała, a chłopcy kręcili się wokół niej jak pszczoły przy miodzie. Wanda natomiast była ledwo zauważalna. Jadwiga litościła ją, myśląc, że los i przyroda uderzyły w nią w szrankę.
Nie mogła pochwalić się ani urodą, ani figurą. Uczyła się słabo i po dziewiątej klasie trafiła na zawód murarkiszpachlarki.
Nie ma ciekawszej roboty? zdziwiła się Jadwiga. Może przerzucić się na coś innego?
Po co? Mama całe życie jest murarką na budowie. I ja poszłam w jej ślady.
Całe życie w brudnym kombinezonie? Nie chcesz lepszej, nowoczesnej pracy przy biurku, wśród kultury? Ja zamierzam studiować design.
Nie rozumiem tego designu. Szpachlować i malować pomagałam mamie od lat, i lubię to. Wiem, że w tym fachu też są sztuczki. Poza tym, z moimi ocenami nie dostałabym się na uczelnię.
Jadwiga też nie dostała się od razu. Zrobiła najpierw technikum, a później, dzięki zaliczeniu, wpadła na wymarzone studia projektowania wnętrz. Choć ich drogi edukacyjne się rozeszły, nadal się spotykały i utrzymywały przyjaźń.
Jadwiga była bardzo towarzyska i często włączała Wandę do swoich wypadów w głośne knajpy. W otoczeniu niej sama nabierała blasku i przyciągała chłopców niczym magnes.
Wierzyła, że znajdzie mężczyznę przystojnego, zabezpieczonego i perspektywicznego. I nagle taka niespodziewana nowina! Gdzie jest sprawiedliwość? Zła Wanda postanowiła ją przeskoczyć.
Czy przyjdziesz na ślub? zapytała ponownie.
Oczywiście. Nie mogę przegapić takiej okazji! odpowiedziała stanowczo Jadwiga. Mam poznać pana młodego?
No jasne.
***
Jadwiga liczyła, że Krzysztof okaże się przerażającym łysym, pulchnym dziadkiem, który poślubi Wandę dla obniżenia kosztów wykończenia swojego nowego willi. Wszyscy w rodzinie mieliby zaoszczędzić, co wydawało się opłacalne.
Lecz los miał inny plan Krzysztof nie był szczupły, ale był uroczy i wesoły, z lekko zarostem. Patrzył na swoją narzeczoną z zachwytem, nie zwracając uwagi na nikogo wokół.
Na weselu Jadwiga kręciła się przy przyjaciółce, próbując przyciągnąć uwagę pana młodego. Oboje patrzyli tylko na siebie, nie zauważając jej wysiłków. Zauważyła to jednak matka panny młodej, teściowa Teodora Szczepaniak.
Co to za zabawa? popchnęła Jadwigę w stronę Teodory. Patrz, ja to tylko biedna robotnica, szybka zmywam włosy, nie mam czasu.
Nie rozumiem, o co chodzi?
Ty wiesz wszystko. Nie będę dwa razy ostrzegać.
Mój pan młody nie jest taki, jak Twój zięć zmyliła się Jadwiga. My też wkrótce się pobierzemy.
To graj z nim uśmiechnęła się Teodora, choć cały wieczór czujnie obserwowała Jadwigę, strzegąc szczęścia swojej córki.
Jadwiga nie mogła się uspokoić. Jej ego zostało mocno zranione. Niedawno zerwała z chłopakiem, którego nie udało się nawet przyprowadzić do Urzędu Stanu Cywilnego.
Wanda przyciągnęła takiego fajnego chłopaka, ale on wybrał ją, bo przy Jadwidze nie było jej w pobliżu! Gdyby nie to, to nie byłaby teraz panną młodą.
Po ślubie młode zamieszkali w mieszkaniu Krzysztofa. Jadwiga stała się częstym gościem w tej rodzinie, z zapałem udowadniając, że troszczy się o przyjaciółkę, choć w duszy liczyła się zdobyć jego uwagę.
Krzysztof ciągle był w pracy, Wanda cierpiała na silny toksykizm ciążowy. Jadwiga czuła się coraz pewniej w ich mieszkaniu.
Ja przygotuję obiad proponowała, wypędzając Wandę z kuchni. Jeśli tak reagujesz na zapachy.
Naprawdę nie mogę patrzeć na jedzenie przyznała Wanda. Prosiłam już Krzysztofa, żebyśmy poszli do kawiarni, dopóki nie minie ten toksykizm.
Kawiarnia nie jest zła, ale droższa, a domowa kuchnia zawsze lepsza. Nie martw się, zrobię wszystko.
W samą porę Wanda urodziła córeczkę Małgosię. Pomoc Jadwigi znów się przydała. Obie babcie były jeszcze młode i pracowały, przychodziły tylko w weekendy.
Jadwiga wciąż studiowała, zgrabnie wpadła na przerwy między wykładami, by wykorzystać sytuację i spróbować podkraść serce Krzysztofa. On jednak był obojętny na jej czary, co tylko podsycało jej zapał.
Odpocznij, pójdę pobiegać z malutką namawiała przyjaciółkę. Pokonam wózek, jej przyda się świeże powietrze.
Wanda nie sprzeciwiała się. Po porodzie była bardzo słaba, a Jadwiga dopasowywała spacery do powrotu Krzysztofa z roboty.
Ojej, patrz, Małgosiu, kto to idzie? Twój tata. Witaj, maleńka!
Krzysztof podszedł, zerknął do wózka.
Nie śpi? Hej, Małgorzato! Hej, Jadwigo, a Wanda gdzie?
Pewnie śpi. Ciężko jej po porodzie. Ale pomogę, jesteśmy przyjaciółkami. Zróbmy coś pysznego.
Mimo starań Jadwiga, relacje z Krzysztofem pozostały czysto przyjacielskie. On wpatrywał się w żonę, a wobec niej był po prostu miły.
Postanowiła przyspieszyć, przychodzić częściej i zostawać dłużej. Pewnego dnia wpadła na teściową Teodorę.
Co tu robisz? zapytała matka Wandy, wchodząc po pracy do pokoju. Wanda, czy ona u Ciebie rządzi?
Mamo, co Ty! Jadwiga naprawdę pomaga. Samej nie dam rady.
Zatrudniłaś ją jako sprzątaczkę? Nie masz pomysłu? Chcesz zostać sama bez męża?
Dlaczego cały czas mnie obrażacie? wybuchła Jadwiga. Chcę tylko pomóc.
Wiem, czego chcesz. Widziałam na weselu, jak oblewałaś Krzysztofa wzrokiem. Idź, póki możesz
Matka dosłownie wyrzuciła Jadwigę z mieszkania.
Nie bądź naiwną zbeształa córkę. Nie wiesz, co z tego wyniknie. Mężczyźni są słabi, nie zdążysz się otrząsnąć, a matka samotna cię przytłoczy.
Jeśli odejdzie, to nie kocha. Nie będę trzymała go siłą. Twoim zdaniem się mylisz, obraziłaś Jadwigę bez potrzeby. Pomagała mi naprawdę wiele.
Głupia dziewczyno. Nie słuchaj matki, potem płacz. Zrób to!
Ona i tak nie przyjdzie, westchnęła Wanda smutno.
Jednak po kilku dniach Jadwiga pojawiła się nie po południu, a rano, kiedy wszyscy byli w pracy, i nikt nie mógł jej przeszkodzić.
Wanda właśnie kołysała córczkę i zmiatała pranie w dużym pokoju, starając się nie hałasować.
Bałam się, że już nie przyjdziesz. Nie gniewaj się na mamę, ona ma panikę przyznała się Wanda, czując się winna po kłótni z teściową.
Jadwiga usiadła na kanapie, jedną nogę przyciągając do drugiej.
Twoja matka mówi prawdę zmrużyła oczy. Tylko Ty tego nie widzisz. My z Krzysztofem kochamy się od dawna. Boi się przyznać. Lituje Cię, biedna. Myślisz, że ktoś może Cię pokochać? Spójrz na siebie! Trzy kosmyki włosów w pięciu rzędach, nogi jak kozia rogatka. To cała Twoja uroda, piękność! Ha! Nie masz rozumu, a jesteś murarką!
Bo czego cię potrzebuję? wtrącił Krzysztof, gdy nagle wszedł do kuchni. Po prostu nie mogłem czekać.
Boże mój Przestań, Jadwigo szepnęła Wanda bladą wargą. Proszę, zamilcz.
Długo milczałam, ale już nie mogę. Krzysztof i tak wkrótce będzie miał dziecko, a kocha mnie naprawdę! Odpuść go, nie dręcz mnie.
Wanda spojrzała bezradnie na drzwi sypialni. Jadwiga też odwróciła głowę. W szoku nie wiedziała, dokąd uciec.
W drzwiach stanął Krzysztof. Przyszedł na obiad, chciał się zdrzemnąć i niespodziewanie przyłapał tę scenę.
Cicho podszedł do Jadwigi, objął ją za ramiona i poprowadził ku wyjściu. Posłusznie wyszła z nim, zdumiona jego nagłym pojawieniem się.
Poczekał, aż założy pantofle, otworzył drzwi i wyciągnął rękę, wskazując kierunek. Jadwiga opuściła mieszkanie, rozejrzała się zdezorientowana.
Nie wracaj już tutaj powiedział. Nie chodź więcej.
Zamykając drzwi, wrócił do pokoju, w którym płakała Wanda.
Nie wierz w żadne słowo rzekł surowo, jak nigdy przedtem. Nic między nami nie było i nie mogło być. Nie potrzebuję cię, nie wpasowuję się w twój gust.
Nie wierzę szlochała Wanda. Dlaczego tak mnie nienawidzisz?
Zazdrość, po prostu odpowiedział, podnosząc ją na ręce i odprowadzając do sypialni, by pocieszyć i raz jeszcze udowodnić swoją lojalność.
Po dokładnie dziewięciu miesiącach w tej szczęśliwej rodzinie przyszedł na świat Szymon, prawie taki sam jak tata.
Gdzie jest Jadwiga? Wanda już nie szuka. Nie potrzebuje już pomocników.

Rate article
Fajna Tajna
NAJLEPSZA PRZYJACIÓŁKA