Słuchaj, wyobraź sobie Któregoś dnia stoję w centrum Warszawy, a tu widzę moją siostrę, uśmiechniętą od ucha do ucha, idzie pod rękę ze starszym, eleganckim facetem. Oboje mają obrączki na palcach wygląda, jakby świat należał do nich.
Wiesz, Asia i ja byłyśmy nierozłączne. Od urodzenia bliźniaczki te same sukienki, te same pęki włosów, ta sama energia. Babcia zawsze mówiła, że bliźniacza dusza to podwójna siła. Razem przechodziłyśmy przez dzieciństwo na jednym wdechu: bawiłyśmy się do nocy w chowanego na podwórku w Łodzi, chichotałyśmy pod kołdrą, dzieliłyśmy się nawet łzami, gdy rodzice stawiali do kąta. Zawsze jedna za drugą w ogień by poszła. Nawet jak już przyszła licealna dojrzałość i całe to dorastanie, to wciąż, mimo że mogłyśmy wybierać swoje ubrania (a wtedy każda chciała być indywidualistką), lądowałyśmy obok siebie w podobnych sweterkach. Byłyśmy dumne, że jesteśmy bliźniaczkami wszyscy się za nami oglądali.
Rodzice ciągnęli jakoś finanse, ale kokosów nie było. Ojciec pracował w firmie transportowej, mama biegała między domem a kioskiem na rogu. I wiesz, kiedy ja dostałam się na studia do Krakowa, Asia chciała iść w moje ślady, ale niestety nie starczyło już kasy. Trochę świat jej się zawalił. Rodzice możliwe, że by na głowie stanęli, żeby płacić obu córkom za czesne (a wiesz, w Polsce to się liczy każda złotówka), ale już nie dawali rady. Asia się wtedy strasznie zdołowała, ciągle się obwiniała, że przez nią ciężko w domu z pieniędzmi. Czuła się winna, dosłownie aż ją palił ten wstyd.
I wyobraź sobie, raz na rodzinnej kolacji, babcia wiadomo, jak to babcia po kieliszku żubrówki zaczęła wspominać dawne czasy. I ni stąd, ni zowąd palnęła, że gdy mama z tatą dowiedzieli się o bliźniakach, przez chwilę myśleli, by oddać młodszą z dziewczynek do adopcji, bo bali się, że nie dadzą rady finansowo. A tą młodszą była właśnie Asia. Prawie wszystko się wydało usłyszała to, czego nikt nigdy nie chciałby usłyszeć.
Asia kompletnie się załamała. Zaczęła myśleć, że rodzice kochają mnie bardziej, a ona zawsze była tą drugą. W przypływie buntu rzuciła studia i zabrała dokumenty z dziekanatu.
Na domiar złego, zaczęła mieć żal nawet do mnie obwiniała mnie za wszystko: że to przeze mnie nie chcieli jej oddać, że ja jestem ta lepsza, a ona tylko jak cień. I serio, po tym wszystkim, nasze relacje się rozpadły ze zgranej drużyny bliźniaczek zostały dwie obce dziewczyny.
Ja poznałam Michała, wyjechałam z nim do Poznania. Wzięliśmy ślub, niedługo później pojawił się Staś. Asia przez długie lata nie chciała mieć ze mną kontaktu. Spotkałyśmy się tylko raz przypadkiem u rodziców na imieninach. Asia była wtedy napastliwa, rzucała kąśliwe uwagi, krytykowała mój wygląd, stroje, nawet fryzurę.
Kolejne nasze spotkanie to czysty przypadek w Galerii Łódzkiej widzę ją, aż trudno poznać: zadbana, stylowa, na ramieniu torebka za kilka tysięcy złotych, u boku poważny facet. Pomyślałam, że chyba dobrze jej się powodzi. Podchodzę, witam się Asia ledwo na mnie spojrzała, przesunęła się, udając obcą osobę. Poczułam się, jakby mi ktoś strzelił w twarz. Wsiadła potem do wypasionej Skody i zniknęła.
A potem na kolejnym rodzinnym obiedzie Asia znów krytykuje: mówi, że wyglądam niechlujnie, że powinnam się wstydzić, bo reprezentuję rodzinę. Fakt, zawsze byłam bardziej swojska, nie nosiłam makijażu ani modnych ciuchów, nie prostowałam włosów, a ona teraz fryzura od fryzjera, paznokcie z salonu i co dwa tygodnie zabiegi w spa.
Nie powiem, bolały mnie te słowa. Przecież też mam rodzinę, kochającego męża, syna, dom pełen miłości. Czułam się jak w szkole, kiedy ktoś cię wytyka palcem. Wygadałam się mamie, opowiedziałam jej wszystko, co we mnie siedziało przez te lata. Nie mogłam zrozumieć, jak można tak bardzo się zmienić, skąd w Asii tyle jadu?
Mama tylko poprosiła, żebym dała Asi trochę szczęścia. Żebym nie nosiła urazy i pozwoliła jej mieć swoje życie. Prosiła, bym trzymała się z dala, żeby nie robić nikomu niepotrzebnego bałaganu.
Od tamtej pory, zanim wpadnę do rodziców w Łodzi, muszę się wcześniej zapowiedzieć tak, żeby nie wpaść na Asię. Jedna rozmowa, a zmieniła życie całej naszej rodziny na zawsze.



