Znalazł pretekst, by się oświadczyć. Opowiadanie o sąsiedzkiej dobroci, bezpańskich zwierzakach, miłości i szczęściu w polskiej rodzinie Dziękuję Wam serdecznie za wsparcie, za lajki, komentarze, subskrypcje i OGROMNE PODZIĘKOWANIA od całej mojej piątki KOCURÓW za każdą kawę postawioną autorowi! Udostępniajcie, jeśli opowiadanie Wam się spodobało – autorowi to zawsze sprawia radość!

Znalazł powód do oświadczyn. Opowieść

Dziękuję Wam za wsparcie, serduszka, lajki, wszystkie reakcje i subskrypcje, a już w szczególności WIELKIE DZIĘKI za każdą złotówkę od Was dla mnie i mojej piątki KOCICH FUTRZAKÓW.
Dzielcie się, proszę, opowieściami w swoich mediach to taki miły gest dla autora!

Twoja córka chciała rasowego psa? zagadnął kiedyś pewien sąsiad jedną kobietę ze Zgierza.

Chciała, ale gdzie tam, kasy przecież brak, ledwie dajemy radę, sami bez pana domu odparła kobieta. Na to sąsiad tylko się uśmiechnął szeroko: Oddam gratis, jedziemy!

Jak na złość, córka Basia już ze szkoły wróciła i wszystko usłyszała, no i już była u mamy przyklejona:

Mamo, jedźmy! Bo za darmo, mamo! Ja z nim będę wychodzić, przysięgam, i same piątki dostanę! Proszę, mamusiu!

No Zbyszek, ty to jesteś! Nabałaganiłeś dziewczynie w głowie, a ja potem sprzątaj oburzyła się Barbara Małgorzata.

Ty, Basieńko, lepiej na mnie zerknij zanim się pieklisz. Chłop ze mnie dobry, złota rączka, uczciwy, i tylko samotność mi w oczy zagląda! westchnął Zbyszek.

Och daj spokój, Zbyszek, co mam na ciebie patrzeć? Nie znam cię niby? Przecież ja o dobrych siedem lat starsza, szkołę kończyłam jak ty jeszcze w podstawówce się szwendałeś, opanuj się jeszcze mocniej fuknęła Barbara.

Teraz to już się zrównało patrz, ledwie mi do ramienia sięgasz, i jesteś słabsza przecież! Zbyszek podszedł, objął Barbarę,

Popatrz, Basia, jaki ja wysoki, a twoja mama taka malutka!

Ale rozumu to masz mniej, przy dziecku się podlizujesz wymsknęła się Barbara z jego objęcia.

No właśnie, takiej mądrej mi brak, dlatego się zadręczam mruknął z uśmiechem Zbyszek.

Dajcie spokój, jedziemy po psiaka czy nie? jęknęła Basia rozpaczliwym głosem.

No właśnie, gdzie Ty takiego znajdziesz, a tu za darmo, ładniutki, w łateczki. I jaka historia się z nim wiąże, jedźcie, pokażę! Zbyszek miał głos tajemniczy, aż Basia ścisnęła mamę za rękę:

Mamusiuuu, obiecałaś!

Po oczach sąsiadki Zbyszek wyczytał, że jest rozbita, więc przyspieszył:

No to jak, odpalać samochód? To rzut beretem, nie pożałujecie!

Barbara Małgorzata spojrzała z ukosa na sąsiada, westchnęła i do córki:

Dobra, mówią że mały pies, ale jak złapiesz trójki to wiesz…

Basia przez całą drogę nie dawała spokoju: A piesek jest wesoły? A jak ma na imię? Panie Zbychu, już dojeżdżamy?

Wreszcie zajechali pod stary blok.

To mieszkanie po mojej nieboszczce mamie. Wynajmowałem je, ale… nie poszło najlepiej. Wybaczcie, burdel tam straszny, wczoraj dopiero odkryłem, jak zajrzałem po czynsz…

Aż przykro patrzeć, brud, bajzel. Wśród rozprutych toreb z kaszą, pudełek po wafelkach i wgniecionych puszek po mielonce, przytulone do siebie, siedziała buro-szara kotka z bursztynowymi ślepiami i kudłaty piesek.

Wyglądali na nieumyte bidulki, ale jak się potem okazało duszy im nie złamała nawet taka podła przygoda.

Spójrzcie! zaczął roztrzęsionym, choć wesołym głosem Zbyszek. Miesiąc tam nie byłem, jadę po kasę, a tu…

Sąsiedzi mówili, że dwie studentki, którym wynajmował, wyprowadziły się w nocy dwa tygodnie wcześniej, nie płacąc, a kota z piesem po prostu zostawiły.

Zamknęli biedaki na głucho. Same, bez wody i jedzenia, ani której godziny wolności nie znały.

Jak one przetrwały?! Basia była przerażona.

Ślady desperackiej walki z głodem i pragnieniem były wszędzie. Piesek z kotkiem żarli, co popadło. Ciastka i cukierki poszły jak woda, potem gryźli suche makarony, chrupali płatki owsiane. Jakimś cudem dali radę rozszarpać puszki z gulaszem i wyssać mleko skondensowane, co zostawiły uciekinierki. Ogólnie wszystko pożarte!

Najfajniejsze to woda.

Kotek ponoć łapką kran w łazience odkręcił, albo przypadkiem. Na szczęście ciurkiem cieniutkim leciała, bo jakby szerzej, toby całą klatkę zalali. Acz byłby ratunek szybciej…

Zbyszek był na miejscu, Basia od razu rzuciła się głaskać i karmić zwierzaki miał zapas karmy.

Barbara aż łezkę uroniła…

Wiedziałem, Baśka, że dobra jesteś, słowo daję. No to co, bierzemy do domu oboje? A za męża byś mnie wzięła, Basiu? Wiesz, bo tak szczerze nikogo takiego nie znalazłem jak Ty i dlatego kawaleruję. Będziemy żyć szczęśliwie, nie wątpię. Mam auto, dwa mieszkania jedno do zamieszkania, drugie Basieńce, a jak ją wydamy za mąż, to wynajmiemy tylko porządnych najemców wybierzemy, nie jak te harpie. Weźmiesz mnie, Basia? Może jeszcze dzieci razem będziemy mieć, będzie pięknie! No i kotka z psem jak się patrzy, normalny dom, zgódź się, Barbara!

Zgódź się, mamo! jeszcze nie wszystko ogarniając, zawyła Basia.

Zbyszek ryknął śmiechem:

Patrz, wszyscy chcą, no, Basia, decyzja!

Ty mnie chyba wkręcasz, co Zbychu? niespodzianie zawstydziła się Barbara.

A przecież sąsiad rzeczywiście chłop jak ta lala, serce ma, zwierzaków nie olał, pomógł.

Nawet nie spodziewała się Barbara Małgorzata, że ją ktoś jeszcze kiedykolwiek poprosi o rękę. I wyobraziła to sobie… gdy objął ją znowu, aż aż serce jej galopem pobiegło wesoło.

Daj mi pomyśleć, skoro nie żartujesz, cwaniaczku! aż się zarumieniła.

My nie z tych obrażonych, mam czas, ja kota biorę, a wam pies, jak chcecie. Jutro z Mirką po odpowiedź wpadniemy. Ty tu, Reksio, pilnuj porządku rzucił do pieska, a ten merdnął ogonem, jakby wszystko rozumiał…

I Zbyszek przekonał Basię, żeby wzięła z nim ślub.

Miesiąc później cały blok miał imprezę weselną.

Szykowali się u Basi, a stoły przenieśli do Zbyszka on miał kawalerskie lokum większe.

Mirka i Reksio nie opuszczali nowych domowników na krok. Zwierzęta zawsze wyczują, kto im dobrze życzy.

Po roku u Basi i Zbyszka pojawiły się bliźniaki: Zosia i Jaś.

Mirka i Reksio mieli teraz służbę pilnowali maluchów. W wielkiej rodzinie każdy znajdzie coś dla siebie.

A najważniejsze, że w dużej, zgranej rodzinie szczęścia też jakby więcej!

Dzieci mają radość a zwierzaki też, zwłaszcza gdy do kompletu jest i kot, i pies!

Rate article
Fajna Tajna
Znalazł pretekst, by się oświadczyć. Opowiadanie o sąsiedzkiej dobroci, bezpańskich zwierzakach, miłości i szczęściu w polskiej rodzinie Dziękuję Wam serdecznie za wsparcie, za lajki, komentarze, subskrypcje i OGROMNE PODZIĘKOWANIA od całej mojej piątki KOCURÓW za każdą kawę postawioną autorowi! Udostępniajcie, jeśli opowiadanie Wam się spodobało – autorowi to zawsze sprawia radość!