Od około roku mój syn mieszka z Kasią, ale nigdy nie poznaliśmy jej rodziców. Wydaje mi się to dziwne, więc postanawiam dowiedzieć się, o co chodzi.
Zawsze starałam się wychować syna w szacunku przede wszystkim do kobiet do babci, matki, żony, córki. Uważam, że to najważniejsza cecha, jaką powinien mieć mężczyzna: szacunek do kobiet. Razem z mężem zadbaliśmy, by nasz syn otrzymał dobre wychowanie i wykształcenie, a także wszystko, co potrzebne do fácilwego startu w dorosłe życie. Chcieliśmy, żeby radził sobie sam, ale mimo to kupiliśmy mu dwupokojowe mieszkanie. Pracował, sam się utrzymywał, jednak nie było go stać na własne lokum.
Nie daliśmy mu go od razu, nawet nie powiedzieliśmy o tym zakupie. Z jakiego powodu? Bo syn mieszkał już z dziewczyną właśnie z Kasią. Mijają miesiące i mimo tej bliskości nie znamy jej rodziców. To wydawało mi się podejrzane.
W końcu dowiaduję się, że mama Kasi była kiedyś sąsiadką mojej dobrej znajomej. Od tej znajomej słyszę historie, po których mam mieszane uczucia. Okazuje się, że matka Kasi wyrzuciła swojego męża z domu, gdy tylko ten zaczął mniej zarabiać, ale to dopiero początek dziwnych wydarzeń. Potem kobieta nawiązała romans z żonatym, ale bogatym mężczyzną. Babcia Kasi, matka jej matki, też miała romans z żonatym. Mało tego, obie matka i babcia zmuszały Kasię i swoją córkę, by jeździły na wieś do tego mężczyzny i pomagały na jego gospodarstwie.
Mój syn już kilka razy miał spięcia ze swoją przyszłą teściową. Ale najbardziej martwi mnie fakt, że matka i babcia Kasi nastawiają ją przeciwko ojcu.
Dziewczyna bardzo kocha swojego tatę, ale przez zachowanie matki i babci ich relacja jest zagrożona. Jakby tego było mało, Kasia postanawia rzucić studia. Uważa, że to mężczyzna powinien utrzymywać rodzinę. Jasne, przygotowałam syna do tej roli, ale nie daj Boże, jeśli pojawią się w życiu trudności. A wtedy? Jak Kasia mu pomoże? Zastanawiam się nad tym wszystkim i dla bezpieczeństwa przepisałam mieszkanie na siebie, bo, jak to się mówi, wychowałam ciepłe kluchy… Owszem, wszystko kupione przed ślubem nie podlega podziałowi przy rozwodzie, ale Kasia jest tak sprytna, że mogłaby wyprowadzić mojego dżentelmena z domu razem z jego skarpetkami.



