Zemsta urażonej kobiety

Zemsta obrażonej kobiety

Nauczyciel fizyki w wiejskiej szkole, Jan Kowalski, ożenił się po raz drugi. Miał czterdzieści jeden lat, podczas gdy jego ukochana żona, Zosia, miała zaledwie trzydzieści. Młoda, piękna, delikatna, spokojna i dobra od razu skradła jego serce.

Po pierwszym małżeństwie z Kasią, rozwiódł się po dziewięciu latach wspólnego życia. Mieli córeczkę, Marysię, którą Jan bardzo kochał. Niestety, po rozwodzie Kasia wyjechała do swojej rodzinnej wioski i od tamtej pory nie utrzymywali kontaktu, a córki nie pozwalała mu widywać.

Janek, no skoro już się rozwiódłeś z tą histeryczką, to ożeń się jeszcze raz radził mu bliski przyjaciel, Stefan, który pracował jako dzielnicowy w ich wsi.

Pewnie, że warto, ale nie widzę jeszcze dziewczyny, która by mnie poruszyła. Jest wiele kobiet, ale Boję się znowu wpaść w kłopoty

Do wsi przyjechała młoda pielęgniarka, Zosia. Jan przypadkowo spotkał ją, wracając ze szkoły.

Oj, nowa twarz i kto to taki? pomyślał, mijając ją. Dziewczyna pierwsza się przywitała, on odpowiedział.

Stefek, a kto to ta nowa we wsi? zapytał Jan, wpadając do gabinetu przyjaciela po drodze.

Kto? O kim mówisz? zdziwił się dzielnicowy.

Spotkałem przed chwilą dziewczynę, sympatyczną, blondynkę, szczupłą i jak mi się wydaje bardzo poważną.

No to dałeś mi zadanie Stefan podrapał się po głowie. Chociaż czekaj To pewnie ta pielęgniarka, Zosia. Przyjechała do nas trzy dni temu, pracuje w przychodni. Stara Kowalska poszła na emeryturę.

No tak, urodziwa, nie trać czasu, nie przegap okazji śmiał się przyjaciel.

Poznanie Zosi nie było trudne. Już dwa dni później przypadkiem spotkał ją po pracy i zagaił rozmowę.

Dzień dobry, jestem Jan, uczę w szkole fizyki. A, i nie jestem żonaty uśmiechnął się. A pani, jak rozumiem, pielęgniarka? A stan cywilny?

Dzień dobry, tak, pielęgniarka. A stan cywilny aż tak pana interesuje? spytała poważnie.

Bardzo. Nawet nie ma pani pojęcia, jak bardzo

Odtąd regularnie się spotykali, a wkrótce odbyło się skromne wesele w lokalnej gospodzie.

Zosia też była wcześniej zamężna, ale tylko przez rok i dziękowała Bogu, że nie zaszła w ciążę. Mąż okazał się nieodpowiedni, szybko się rozwiodła. Były mąż nachodził ją, prosząc o pieniądze na alkohol, więc uciekła cichaczem z powiatowego miasta do tej wsi.

Pierwszego września, zgodnie z tradycją, wszyscy nauczyciele po uroczystej akademii szli świętować rozpoczęcie roku szkolnego.

Zosiu, dziś się spóźnię, sam rozumiesz, u nas święto. Nie mogę się oderwać od kolegów.

Dobrze, Janie, ale uważaj, żebyś znów nie wrócił w cudzych perfumach.

Co ty, Zosiu, przecież tłumaczyłem, że to Jadwiga powiesiła swój sweter obok mojego wtedy po raz pierwszy zrozumiał, że jego żona jest zazdrosna.

Wieczór był piękny, lekko chłodny. Przy stole życzono sobie wszystkiego najlepszego od awansów po gromadkę dzieci i wnuków. Weseli koledzy śmiali się i głośno rozmawiali, Jan też był w świetnym humorze. Tylko Jadwiga smutno spoglądała w jego stronę. Była kobietą w średnim wieku, nigdy nie wyszła za mąż i już miała nadzieję, że w końcu zdobędzie Jana. Ale pojawiła się ta młoda pielęgniarka, z którą się ożenił.

Po imprezie Jan wracał podchmielony. Powoli podszedł do domu, otworzył drzwi w środku było ciemno.

Zosiu? zawołał wesoło, wieszając kurtkę w przedpokoju. Wróciłem cały i zdrowy.

Wszedł do salonu ciemno. Pomyślał, że żona jest w sypialni i czyta książkę, co bardzo lubiła.

Zosiu, no jesteś! Tak myślałem zobaczył ją siedzącą na łóżku pod lampką z książką w rękach. Wyobraź sobie, wieczór był spokojny, wcale nie jest tak późno. Tylko trochę się napiłem roześmiał się swoim uroczym śmiechem.

Zosia podniosła na niego oczy, a on zaniemówił były obce, puste, zimne.

Zosiu, co się stało? zaniepokoił się. Zawsze witasz mnie z uśmiechem, a teraz Czy martwisz się, że za dużo wypiłem? Nie, tylko trochę, dla rozluźnienia Przecież to święto znów się zaśmiał, ale żona nie zareagowała.

Zosia skinęła głową w stronę salonu i sucho powiedziała:

Na stole jest list do ciebie. Przeczytaj.

Jan wyszedł i zobaczył otwartą kopertę.

Pewnie coś poważnego, skoro Zosiu jest w takim stanie. Adres był napisany eleganckim pismem, nadawcy brak. Wyjął list i usiadł w fotelu.

Witaj, Janie. Postanowiłam do ciebie napisać. Sam wiesz, kto to pisze, bo miałam dla ciebie tylko miłość. Nie napisałabym, ale teraz czekam twojego dziecka. Co zrobisz dalej, to twoja sprawa. Wiesz, że jesteś żonaty.

Jan był tak zszokowany, że nie mógł zebrać myśli. Próbował przypomnieć sobie, czy i kiedy z kimś się spotykał, ale nic mu nie przychodziło do głowy. Pomyślał nawet, że to żart. Przecież był wzorowym mężem, inni mogli mu zazdrościć. Kochał swoją Zosię i rozumiał, że ktoś chce ich poróżnić.

Zosiu, i ty uwierzyłaś? zapytał, natychmiast trzeźwy. To czyjś żart, na pewno. Przecież wiesz, jak cię kocham.

Zosia milczała, odwracając się do ściany. Chciała mu wierzyć, ale nie potrafiła list zszokował ją za bardzo. Otworzyła go, bo pomyślała:

Przeczytam, co tam jest, przecież nie mamy przed sobą tajemnic.

Jan długo tłumaczył, przekonywał, przysięgał na miłość, ale zrozumiał, że żona mu nie wierzy. W końcu zamilkł, postanawiając, że rano będzie mądrzej. Chciał iść spać, ale Zosia powiedziała:

Idź spać do salonu.

Następnego dnia, po lekcjach, Jan wpadł do Stefana i pokazał mu list.

Janek, ty żartujesz? Jak ja ci mam ten charakter pisma porównać? Stefan

Rate article
Fajna Tajna
Zemsta urażonej kobiety