Zostaw ją w szpitalu, powtarzali krewni

Zostaw w szpitalu noworodkowym nalegali krewni.
Po co ją w ogóle zabrałaś? wariował mąż, kiwając na leżącą w kołysce nowo narodzoną córeczkę. Przecież jasno podano jej diagnozę!
Jak możesz być taka? Czy w ogóle rozumiesz, w co się pakujesz?

Ola, mimo że wszyscy wokół wątpili w jej zdolności w tym jej ukochany Szymon i cała wstydliwa rodzina wciąż trzymała się faktu, że jest zdolna.
Nawet jej matka Grażyna i babcia Halina tak nazwała małą dziewczynkę krzyczały:
Po co, Olu? Narodzisz sobie jeszcze! A to jaka kontuzja! Weź nosz na własny rachunek, żeby nie przewrócić się przy chodzeniu, córeczko!
Mówiły, że nie wytrwa długo!

Tak, mówiono. I proponowano zostawić dziewczynkę w szpitalu to było całkiem naturalne, bo nie każdy rodzic da radę z takim wstrząsem. Jeśli niektórzy zostawiają zdrowe dzieci, to już wcale nie mówiąc o chorych
Bebinka nawet nie płakała: miała niebieskawe wargówki i zimne paluszki w medycynie nazywa się to akrocyanosą.
U dziewczynki zdiagnozowano wrodzoną wrodzoną wadę serca średniego stopnia ubytek przegrody międzykomorowej: przeżyć można, ale niełatwo.
Tak twierdził lekarz. I wtedy Ola postanowiła zabrać dziecko do domu: w każdej sprawie dotyczącej dziecka ostateczne słowo zawsze należy do matki.

I tak zaczęła się cała komedia.
Kochający mąż i ojciec odszedł prawie od razu, gdy zrozumiał, że nie zamierza zrezygnować z córki. Na koniec wykrzyknął, że jeśli żona się zmieni, może wróci. A jeśli ona jeszcze chce budować wspólne życie, niech się spieszy.
Taką właśnie mieli z Szymonem silną miłość.

Ola nie obwiniała męża nie każdy potrafi poświęcić się całkowicie, a w tym wypadku właśnie tego się wymagało.
Mąż przyjechał po Olę i dziewczynkę, choć bez bukietów i balonów: po co się radować?
Babcie z obu stron od razu podkreśliły: zostaw w szpitalu tego mariona nie potrzebujemy.
A wy jeszcze będziecie twierdzić, że nie ma obcych dzieci?

Ola próbowała zrozumieć pozycję rodziny i męża, ale nie szło jej za dobrze: przynajmniej mały bukiecik mógłby się udać? Nikt nie wsparł młodej mamy! Jeden jedyny przyjaciel jednak stał przy niej wierny szkolny kolega, zakochany w niej od dziecka, Michał Koroś.

Ostatnio rzadko się odzywali, bo Szymon miał inną filozofię:
Nie ma przyjaźni między płcią, nie wiesz co ci wlepia! Nigdy nie uwierzę, że wam nic nie było!
Michał i Ola pogodzeni, choć Ola często wspominała przyjaciela wesołego, śmiesznego chłopaka z prostej rodziny, którego nie lubiła matka Grażyna.

A więc Aleksander to już inna sprawa! Świetny facet, nie taki jak ten szalony po jakimś technikum pracuje w fabryce!
Wtedy rakiety latają, a wszędzie wkraczają nowe technologie IT!
Michał pracował operatorem w tej samej fabryce, specjalistą od maszyn i był z tego dumny.

Wiesz, Olu mawiał, nazywając ją Ołunia, co rozwścieczało Grażynę wieśniaku! a ja dostałem podwyżkę! Może mama pozwoli ci wyjść za mnie?
Naiwny zalotnik liczył na to, że jeśli matka się zgodzi, piękna Ola zostanie jego żoną: przyjaźń zamieni się w miłość.

Jednak ona już była zakochana w Szymonie przystojnym, inteligentnym chłopaku z dobrej rodziny, którego zaakceptowała matka.

To ja rozumiem mówiła nie wstydzę się przed koleżankami! Nie takiego twojego adoratora prostego jak trzy grosze!
Olusia nie wiedziała, po co jej wybrany miałby być pokazywany znajomym: jej czy matki.

Jednak jej radość wzrosła, gdy zaakceptowała jej wybór kobieta, której lubiły się sprawy zewnętrzne: w przeciwnym razie byłyby kłopoty jak władcza matrona, co lubi przebić się przez wszystko.

W efekcie córka poszła pod prąd i nie napisała odmowy wobec dziewczynki:
Jakś miałeś odwagę się sprzeciwić, łobuzko? Od tej pory nie mam dziecka! I nie odważ się wchodzić w moje sprawy!

Z tego powodu przywieziona z szpitala Ola wylądowała w roli Katia Twardowskiej z filmu o Warszawie i łzach. Różnica? Po pierwsze, u Jagody wykryto poważną chorobę. Po drugie, jasno było, że nie da się zgrabnie przeskoczyć z fatalnej rzeczywistości do szczęśliwego życia, jak w kinie.

Dziewczyna była gorsza od Katii. Szczerze mówiąc, kiedy Ola zgodziła się na to, nie myślała, że wszyscy odwrócą się od niej od razu: mąż, obie mamy, ojcowie już nie było, reszta też.

I jakoś cała rodzina stanęła po stronie Grażyny:
Co się stałaś? Chcesz się zestarzeć? Oddaj ją z powrotem, zanim przyzwyczaisz się! Szymon od razu wróci!

W zachwycie nad mężem rozpromieniała się nie tylko matka, ale i reszta.

Jednak Ola, w szoku z powodu zdrady krewnych i ukochanego, nie chciała, żeby Szymon wrócił. Mimo że wciąż kochała męża, wewnątrz zaczęła się rozpadać ta miłość.

Jasne było, że nie da się żyć ręka w rękę i odjechać w jeden dzień tyle się zmieniło, nawet na lepsze, ale nie do końca.

Mąż odjechał tego samego dnia, przywożąc ich do domu: mieszkanie należało do dziewczyny, a rzeczy zabierze później.

Ola została sama z żalem i chorym Jagodkiem: nie tak wyobrażała sobie przyszłość i różową pokoję dla dziewczynki!

Szymon sam tapetował: Mojej córce będzie wszystko, co najlepsze! I rzeczywiście, różowy pokój powstał, biała meblościanka też, ale przyszłość Jagódki wydawała się mglista. Czy będzie?

Łzy nie płynęły jedynie emocje. Wtedy Ola zadzwoniła do wiernego Michała, z którym kontakt prawie zgasł: Czy tak było dawniej, bratku? a mąż był przeciwny. Tak, mąż który połykał gruszki

Wszystko to opowiedziała rozczarowana dziewczyna nowemu kochankowi. Młodemu człowiekowi, rozumiejąc absurd sytuacji, nie udało się ukryć radości!

Bo do poczekalni, gdzie spędził ostatnie lata, podjeżdżał upragniony pociąg: Michał w końcu dopięł się do szczęścia!

W mieszkaniu od razu zrobiło się wesoło: dziewczyna uspokoiła się, napojona herbatą z mlekiem tak trzeba! Michał pobiegł do sklepu po zakupy: wszystko, co potrzebne dla niemowlęcia, już było w domu.

Łóżeczko przestawiono do drugiego pokoju Ola miała spać obok! Na wyciągnięcie ręki! I nie dyskutuj!

Ola nie dyskutowała nagle przytłoczyło ją przymierne zmęczenie: po silnym nerwowym napięciu człowiek się rozluźnia i wraca do siebie. Pierwsza piękność typu Ola Borowska powoli odzyskiwała siły.

Po prostu padła, nie myśląc o niczym bo wierny Michał był obok: Nie martw się, Ołunia dopilnuję! I rzeczywiście dopilnował, co charakterystyczne

Kiedy się obudziła, pielucha u córki była zmieniona, w kuchni bulgotał wywar, Michał drzemie przy śpiącej Jagódce Ola spała po drugiej stronie podwójnego łóżka.

Po przebudzeniu ogarnęło ją dziwne spokój i pewność, że wszystko będzie dobrze: wyjdą z tego razem. Troje tak! zaczęło się powoli wyciągać z opresji

Michał przychodził codziennie, pomagał i pieniądzmi, bo leczenie dziewczynki było kosztowne.

Aby Oli było łatwiej radzić sobie z maleństwem, zatrudniono nianię, przychodzącą kilka godzin dziennie.

Wieczorem chłopak spacerował z dziewczynką i pomagał ją kąpać: sama Ola nie dałaby rady. Ani mąż, ani matka nie dzwoniły.

Półtora miesiąca później przyszedł po rzeczy Szymon:
Wiedziałem, że będziesz mi za plecami i może to nie mój wypadek u nas w rodzinie nie było defektów! Nie dzwoń do mojej matki! I nie licz na alimenty!

Ona nie liczyła na nie. Już dawno temu i nie tylko na alimenty.

Wtedy Michał delikatnie odsunął krzyczącego, zupełnie rozgoryczonego chłopaka z dobrej rodziny i wyklucił go:
Zmywaj się, programisto!

Programista odszedł, a Ola wniosła pozew o rozwód. Nie udało się jednak wymknąć od alimentów biologicznego taty.

Czas płynął, leczenie córki przynosiło efekty zaczęła się lekko różowić. Wielka poprawa miała nadejść po operacji: ustalono termin.

Wciąż przy niej był wierny Michał. Nadszedł moment, kiedy dziewczyna poprosiła go, by został. Nie z wdzięczności, jakby się mogło pomyśleć, lecz bo poczuła, że potrzebuje go nie tylko jako pomocnika.

Wkrótce Jagodkę poddano operacji: okres pooperacyjny minął bez komplikacji. Nastąpiła rehabilitacja i przyzwyczajanie do zdrowego życia.

Kiedy dziewczynka ruszyła, wszystko już było względnie w porządku: obserwujemy, ale nie ma już powodu do niepokoju, drogie rodzice! Tak, w końcu pobrali się, a Michał adoptował Jagodkę.

Obciążenia fizyczne wciąż ograniczono, ale Jagodka rosła spokojna, nie biegając w kółko, więc problemów prawie nie było.

Gdy córka poszła do szkoły, skierowano ją do studia folkloru: świetnie radziła sobie z polskimi ludowymi piosenkami odkryła absolutny słuch.

Do tego czasu mama Oli prowadziła własny blog: dziewczyna założyła go pod wpływem Michała kochającego i niezastąpionego!
Ola, jesteś moją bystreczką! Dlatego rób zdjęcia Jagódce, podpisuj ciekawie i wrzucaj regularnie!

Zaczęła to robić. Okazało się, że ludzie naprawdę lubią: proste życie chorej dziewczynki, jej hobby i radości.

Aż w ogóle nudy i pomarszczone usta, które zalewały internet, znudziły wszystkich. Teraz dorosła Jagodka wygrywa konkursy, więc Ola publikuje nie tylko zdjęcia, ale i nagrania jej śpiewu. Liczba obserwujących rośnie wykładniczo.

Relacje z mamą były chłodne: nie wybaczyła jej nieposłuszeństwa. Nie interesowała się wnuczką chora czy zdrowa więc niech sobie radzi!

Pierwszy telefon zadzwoniła była teściowa po zwycięstwie w konkursie:
Olu, jak twoja dziewczynka przypomina mojego Szymka to jedno i to samo! My się po prostu zdziwiliśmy! A jak śpiewa! Nie mam żony, nie mam dzieci. Może kiedyś się spotkamy?

Potem odebrał słuchawkę były mąż:
Przepraszam, trochę się rozgrzałem. Teraz widzę, że się myliłem! Może wyjdziemy razem ty, ja i Jagodka? Mogę w końcu rozmawiać z własną córką!
Jasne, Szymku! Tylko jeśli twoja córka również tego chce!

A dokąd mamy iść, Szymku? Najpierw zapytajmy Jagodkę, czy chce spotkać się z obcym wujkiem.
Jedyna trzynastoletnia Lena, świadoma, że ma dwóch ojców, odmówiła:
Po co? Nie znam go, mamo! O czym będziemy rozmawiać?

Więc, przepraszam, kochani: nie ma mowy o dziewczynce! To jak w kinie: dostaniesz dziurę po pączku, a nie Sharapovę!

Następnego dnia zadzwoniła niespodziewanie matka Grażyna, przywiązująca wielką wagę do wizerunku. Właśnie przybyła piękna fotka uroczej dziewczynki z wspaniałym głosem, zdobywająca nagrody: nie wstydź się pokazać koleżankom

Ola, choć miMichał wziął Oli w ramiona, szepnął: Zawsze możemy otworzyć własny żartobliwy hotelik dla chorych serc i szczęśliwych przyjaciół.

Rate article
Fajna Tajna
Zostaw ją w szpitalu, powtarzali krewni