Mama dla Alonki: Cudowna Historia Poszukiwania Miłości i Rodziny

Anna wychowuje Łucję sama, i od kiedy Łucja sięga pamięcią najwcześniej, czuje się niekochanym dzieckiem. Brak miłości własnej odczuwa od najdziewięćdziesięciu pierwszych miesięcy życia. Nie dlatego, że ktoś ją karze, lecz dlatego, że zawsze ma jedzenie i ubrania, a zabawki kupuje jej ojciec, gdy tylko się o nie prosi. Obojętność matki jednak przenika jej skórę, wywołując ciężką na sercu ból.

Łucja rośnie jako czułe i bardzo towarzyskie dziecko. W przedszkolu często próbuje przyciągnąć uwagę Anny, całować ją, przytulać się, przyłączyć rękę. Matka odsuwa dziewczynkę chłodno i zajmuje się swoimi sprawami. Anna nigdy nie obejmuje Łucję ani nie całuje.

Wśród sąsiadów i w szkole rodzina ma dobrą opinię Anna regularnie uczestniczy w zebraniach, dba o zdrowie córki, wozi ją nad Bałtyk i nawet na cyrk w Gdańsku. Łucja wie, że to wszystko jest jedynie obowiązkiem, bez duszy, bez ciepła, bez uśmiechu. Stara się zasłużyć na pochwały, uczy się najlepiej w klasie i zachowuje się wzorowo. Jednak… pochwały przychodzą od wszystkich oprócz własnej matki.

W dzieciństwie Łucja naiwna uważa, że tak jest normalnie, że wszyscy tak żyją. Dorastając, dostrzega inne dzieci, które są kochane, chwalone, karane i których rodzice reagują. Zaczyna szukać przyczyny i wydaje się, że znajduje ją.

Ojca pamięta jedynie jako wysokiego mężczyznę z dużymi rękami i łagodnym uśmiechem. Piotr podrzucał Łucję wysoko w niebo, łapał ją, wirował i razem się śmiali. Śmiech był taki sam, a ich wygląd był zadziwiająco podobny. Łucja ma w pokoju pod materacem od lat wyblakłe zdjęcie Piotra z rocznym dzieckiem w ramionach. Z każdą kolejną rokiem staje się coraz bardziej podobna do niego. Musiało to być po prostu wielkie rozczarowanie Piotra przez Annę tak myśli Łucja. Patrzy na mnie i gniewa się.

Anna rzeczywiście często patrzy na Łucję milcząco i smutno, długim, nieruchomym spojrzeniem, nie mówiąc nic. Piotr odszedł, gdy Łucji były trzy lata; od tego czasu jedyne, co przypomina o jego istnieniu, to alimenty w złotówkach, które przychodzą, ale nigdy nie wspomina o córce. Łucja wybaczyła mu dawno temu.

Choć nie potrafi wyjaśnić, dlaczego trzyma urazę wobec matki, wewnątrz niej narasta lodowy blok, który przyciska serce i wypełnia je zimnem.

Nadszedł czas ostatniego dzwonka. Łucja w białej koronce szuka wzrokiem Annę, lecz ta, pojawiając się jedynie na początku zebrania i otrzymawszy podziękowanie dyrektora za wychowaną córkę, znika w tłumie. Łucja patrzy z zazdrością, jak inni są przytulani przez rodziców, robią pamiątkowe zdjęcia i ledwie powstrzymuje łzy.

Następnie przychodzi przyjęcie na studia. Łucja jest dumna przy tak dużej konkurencji dostać się na budżet w Warszawskim Uniwersytecie jest prawie niemożliwe, a jej się udało! Anna przyjmuje wiadomość spokojnie, bez uśmiechu, bez oznaki dumy. Pyta jedynie, czy jest akademik i gdzie Łucja będzie mieszkać.

Zgromadzona zła, Łucja wrzuca rzeczy do torby i najpierw jedzie do przyjaciółki, a potem stara się o miejsce w akademiku.

Lata mijają, a Łucja i Anna praktycznie przestają ze sobą rozmawiać, co dziwi męża Łucji i teściową Jadwigę, która staje się jej prawdziwą rodziną. Właściwa matka nie przychodzi na ślub, po prostu przekazuje przyzwoitą sumę w złotówkach i suchą kartkę z gratulacjami.

Jadwiga uczy Łucję wszelkich domowych sztuczek, a także miłości wieczorami siedzą przy herbacie w kuchni, rozmawiają o wszystkim. Kobieta potrafi po prostu podejść, przytulić i współczuć szczerze. Łucja zaczyna nazywać ją mama już po miesiącu od wesela.

Biologiczna matka zdaje się zniknąć, ciesząc się w końcu upragnionym spokojem i samotnością. Nigdy nie dzwoni pierwsza, nie przychodzi na wypis z szpitala. Nawet zdjęcia jej dziecka, które młoda matka regularnie wysyła, zostają nieotwarte. Łucja milczy, lecz często nocą płacze w łazience. Jadwiga widzi to, widzi czerwone oczy synowej, opuchniętą twarz od łez i ciężko wzdycha.

Kiedy Łucja z synem i małym wnukiem jedzie, by uczcić Annę w dniu urodzin, a ta, przyjmując prezent, suchym podziękowaniem nie wpuszcza młodej pary do domu i zamyka drzwi przed własnym wnukiem, Jadwiga kobieta o wielkim sercu i trosce postanawia przywrócić sprawiedliwość. Rusza więc do teściowej z zamiarem rozmowy za wszelką cenę.

Tam wychodzi cała prawda.

Piotr, poślizgowy mężczyzna, od razu po ślubie zaczyna żyć na czarno. Młoda żona nie ma w sercu żadnej przyjemności z mężczyzny, którego nie kocha, i nie chce roztrząsać rodziny. Gdy po kilku miesiącach powraca z dzieckiem w ramionach, okazuje się, że jedna z jego kochanek nie wytrzymała porodów, a on przywiózł dziecko do domu żony.

Co wtedy przeżyła Łucja, trudno oddać słowami. Wychowywać dziecko z cudzej matki i kochanego mężczyzny jest trudne, a kochać je szczerze, z serca jeszcze trudniejsze. Próbowała, prawie udało się, ale mąż ostatecznie odszedł w nieznanym kierunku, zostawiając po sobie niepotrzebną córkę.

Co zrobić z dzieckiem porzuconym przez młodą kobietę? Oddać do domu dziecka i próbować własnego życia? Mieć własne dzieci? Co powie społeczeństwo? Przestraszona osądem, Łucja poświęca się, rezygnując z własnego życia.

Całe życie próbuje kochać dziewczynkę, ale patrząc na jej twarz, tak podobną do twarzy zdradzieckiego męża, rozumie, że kocha męża wciąż, a dziewczynka jest jedynie żałosną jego kopią.

Gdy Jadwiga wraca do domu, Łucja z maluchem już śpi, wtuleni razem na dużym rodzinnym łóżku. Mąż jest w innym mieście służbowo, a dziecko z radością przeskakuje do łóżka rodziców.

Jadwiga siada cicho na krawędzi i długo patrzy na tych bliskich sobie ludzi. Przykrywa wnuka kocem, delikatnie układa splątane włosy synowej

Jak jej opowiedzieć? Czy w ogóle ma to znaczenie?

Łucja, czując dotyk obcych dłoni, otwiera przespane oczy i spogląda na kobietę.

Śpij, kochana, śpij, córeczko szepcze Jadwiga, całuje ją w czoło i cicho wychodzi, zamykając za sobą drzwi.

Rate article
Fajna Tajna
Mama dla Alonki: Cudowna Historia Poszukiwania Miłości i Rodziny