Pojednanie: Nowa Droga do Zgody w Polskim Społeczeństwie

**POJEDNANIE**

Tato, nie wracaj już tak często. Bo kiedy odchodzisz, mamuśka od razu łka i płacze aż do świtu. Ja się zasypiam, budzę, znów zasypiam i budzę, a ona ciągle szlocha. pytam: Mamo, czemu płaczesz? Bo tata? a ona odpowiada, że to nie płacz, a tylko kichanie, bo ma katar. Ja już wiem, że taki katar nie sprawia, że łzy wchodzą w głos.

Wojciech siedzi ze swoją pięcioletnią córką Jagodą przy małym stoliku w kawiarni przy Rynku w Krakowie. Mieszają łyżeczką zimną już kawę w maleńkiej białej filiżance. Jagoda nie rusza swojego rożka lodowego, choć przed nią w szklance stało małe dzieło sztuki: wielobarwne kulki, przykryte zielonym listkiem i wisienką, całość skąpana w czekoladzie. Każde dziecko by się rozczuliło, ale Jagoda już od zeszłego piątkowego popołudnia postanowiła poważnie porozmawiać z tatą.

Wojciech milczy, milczy, a potem pyta:
Co więc mamy zrobić, kochanie? Czy w ogóle się widzieć? Jak mam bez ciebie żyć?
Jagoda marszczy nosek taki jak u mamy, lekko karbowany myśli chwilę i mówi:

Nie, tato. Nie damy się rozdzielić. Zrób tak: zadzwoń do mamy i powiedz, że w każdy piątek będziesz mnie odbierał z przedszkola. Idziemy na spacer, a jak zechcesz kawę albo lody (Jagoda wskazuje na swoją szklankę), możemy usiąść w tej samej kawiarni. Będę ci opowiadać, jak żyjemy z mamą.
Po chwili dodaje:
A jeśli będziesz chciał zobaczyć mamę, będę co tydzień nagrywać jej telefon i pokazywać ci zdjęcia. Co ty na to?

Wojciech spojrzał na mądrą córeczkę, lekko się uśmiechnął i skinął głową:
Dobra, tak będzie od dziś, córeczko
Jagoda westchnęła z ulgą i sięgnęła po swój rożek lodowy. Rozmowa jeszcze nie była zakończona musiała powiedzieć najważniejsze. Kiedy pod nosem pojawiły się kolorowe wąsy z polewą, oblizała je językiem i znów przybrała poważny, niemal dorosły wyraz twarzy, jakby już musiała dbać o swojego mężczyznę. Ten facet miał w zeszłym tygodniu urodziny. Jagoda w przedszkolu wykonała dla niego kartkę, starannie pomalowała wielką cyfrę 28.

Znowu przybrała poważny ton, ściągnęła brwi i rzekła:
Myślę, że powinieneś się wziąć
I dodała z szczyptą wdzięczności:
Bo wiesz, nie jesteś jeszcze taki stary
Tata docenił gest dobrej woli córki i odpowiedział:
Powiesz nie bardzo
Jagoda rozpromieniła się i kontynuowała:
Nie bardzo, nie bardzo! Popatrz, wujek Sławek, co już dwa razy przychodzi do mamy, jest już trochę łysy. Tu

Wskazała na własny czoło, wygładziła miękkie loki dłonią. Potem udawała, że zrozumiała, gdy tata napinał się i spojrzał jej prosto w oczy, jakby przypadkowo wydała mamą tajemnicę. Natychmiast przycisnęła dłonie do ust i otworzyła oczy szeroko, co miało oznaczać przerażenie i zakłopotanie.

Wujek Sławek? Co to za wujek Sławek, który tak często wpada w odwiedziny? To chyba szef mamy? podniósł głos, niemal donośnie, przyciągając uwagę całej kawiarni.
Nie wiem, tato Jagoda stała się nieco niepewna. Może to szef. Przynosi mi cukierki, tort i zawahała się, czy wspominać o mamie, która przyniosła mu kwiaty.

Tata, złożony palcami na stole, długo się przyglądał ich krzyżowi. Zrozumiał, że w tej chwili podjął bardzo ważną decyzję. Jagoda poczekała, nie popychając go do szybkich wniosków. Wiedziała, że mężczyźni są czasem nieśmiertelni w swoich wątpliwochach i trzeba je popchnąć w dobrą stronę a kto inny ma to zrobić, jak nie kobieta, a zwłaszcza taka najcenniejsza w jego życiu?

Po długiej ciszy tata w końcu odetchnął głośno, rozluźnił dłonie, podniósł głowę i rzekł Gdyby Jagoda była trochę starsza, zrozumiałaby odniesienie do Otella i Desdemony. Ale jeszcze nie znała tych klasyków zbierała po prostu doświadczenia, patrząc, jak ludzie się cieszą i czasem cierpią przez drobne sprawy.

W końcu powiedział:
Chodźmy, kochanie. Jest późno, odprowadzę cię do domu i przy okazji pogadam z mamą.
O co dokładnie miał rozmawiać, Jagoda nie pytała, ale wyczuła, że to ważne. Położyła się więc na lodowym rożku, pożerała go w pośpiechu i nagle uświadomiła sobie, że to, co tata zamierza zrobić, jest ważniejsze niż najpyszniejsze lody. Rzuciła łyżeczkę na stół, ześlizgnęła się z krzesła, przetarła brudne usta grzbietem dłoni, podniosła nos i, patrząc prosto na tatę, powiedziała:
Jestem gotowa. Idziemy

Dom nie szli, a prawie pobiegli. A właściwie biegł tata, trzymając Jagodę za rękę, jakby była chorągwią podniesioną przez księcia Andrzeja z Pana Tadeusza. Gdy wbiegli do klatki schodowej, drzwi windy zamknęły się powoli, zabierając jednego z sąsiadów w górę. Tata spojrzał na Jagodę nieco zakłopotany. Ona, od dołu do góry, pewnym wzrokiem zapytała:
No i? Czekamy na kogo? To już siódmy piętro

Tata podniósł córkę na ręce i poszybował w górę po schodach. Gdy w końcu mama otworzyła drzwi, tata niezwłocznie rzucił się w wir rozmowy:
Nie możesz tak postępować! Kto to jest ten Sławek? Przecież ja cię kocham i mamy Jagodę
Nie puszczając córki z objęć, objął też mamę. Jagoda przytuliła ich oboje za szyję, zamknęła oczy, bo dorośli się całowali.

Rate article
Fajna Tajna
Pojednanie: Nowa Droga do Zgody w Polskim Społeczeństwie