Myślisz, że będę cię gonić? Mam cię w garści na pięć złotych.
To kup sobie swój pięciozłotowy garść i daj spokój!
Kto cię potrzebuje?
Mówi się, że co ma być, to będzie. Grażyna, wychowana w kamienicy na Pradze, potrafiłaby tę maksymę przekształcić w zupełnie inny przekaz. Brzmiałoby to mniej więcej tak: co ma być czyste w głowie, to w butelce stanie się prawdziwe. Po kilku kieliszkach nie tylko mówi się to, co się myśli, ale zachowuje się jakby ktoś inny przejął stery.
Jej ojciec zawsze był prostolinijny nie krył nic przed rodziną, nie krzyczał, nie wyzywał. Pił tak samo cicho, spokojnie, a nawet w stanie na szkle potrafił zachować porządek. Gdy znów zniknął na kilka dni w ludowy domek z beczką wódki, Grażyna i matka rozpoznały to po zapachu przyjeżdżających butelek i po rytmie: obudził się wypił zasnął przez cały tydzień. Po powrocie ojciec wkroczył do mieszkania tak, jakby nic się nie stało, a dom znów rozgościł się w ciszy.
Sąsiadka natomiast miała męża, który w stanie podwładni szaleńczył po całym bloku. Często przychodziła do Grażyny z dwójką dzieci, narzekając, że choć jej własny mąż jest cichy i spokojny, to i tak odczuwa presję. Matka Grażyny kiedyś miała kochanka, którego porzuciła, bo po kilku kieliszkach zmieniał się w bestię. Od tamtej pory Grażyna słyszała od matki: Jeśli facet upija się, to nie znaczy, że kocha. Albo piją, albo grają, albo wpadają w jakieś uzależnienia.
W dzisiejszych czasach ludzie tak rozładowują stres. Ale kiedy po alkoholu robi się coś złego, trzeba od razu zerwać bez litości, bez drugiej szansy. Grażyna nie dała takiej możliwości. Wokół niej wyrosło napięcie: ludzie patrzyli na nią jak na kobietę, która nie znosi wódki. A ona sama, od czasu do czasu, podjęła się jednego- dwa kieliszki na specjalną okazję, co oczywiście ignorowano i nie brano pod uwagę.
Dlatego też trzeci chłopak Grażyny, po rozstaniu z dwoma poprzednimi z powodu ich pijackich zachowań, zadeklarował, że wcale nie pije. Z jednej strony to była ulga Grażyna mogła obserwować rodzaje pijących i wyciągać wnioski na przyszłość. Z drugiej, nie wiedziała, co go czeka w kolejnych wspólnych chwilach. Mogła więc ocenić go w naturalnym środowisku, a jeśli coś nie pasowało, po prostu odejść nikt nie zmuszał jej do małżeństwa po pierwszym spotkaniu.
Grażyna oceniła i doszła do wniosku, że lepiej by było, gdyby nie pił. Wszystko zaczęło się od imprezy po zdanym egzaminie. Grażyna kończyła ostatni rok studiów, a Kamil, absolwent rok wcześniej, miał mnóstwo znajomych w jej grupie, więc dołączył do towarzystwa. Gdzie studenci, tam napoje, mało przekąsek, a wódka leci szybciej niż myśli, a przy niej rodzą się pomysły typu zagrajmy w kalambury.
Ktoś z grupy zmusił Grażynę do śpiewania, tłumacząc to tym, że zawsze odmawiała karaoke i nigdy nie brała mikrofonu, nawet w knajpie, gdzie byłby gość gościem. Kochani, troszczyłam się o was, martwiłam się, że będziecie krzyczeć na Halloween myślała w duchu. Niemniej mikrofon w jej ręce trafił, a ona wyciągnęła jedną zwrotkę, zanim ten sam koleś odebrał jej gość. Co wy, sami się prosicie, sami jedzcie, a ja co mam robić? myślała.
Rozdawano notatki, by ktoś przepiszł zadanie domowe. Kiedy Kaja, nieugięta, z trudem wyszła po podręczniki, atmosfera zaczęła wymykać się spod kontroli. Ktoś gwiżdżał, ktoś tańczył przy stole, a w pewnym momencie wszystko poszło nie tak i Grażyna już nie pamiętała, co się stało.
Wtedy przegrany stał się Kamil, który do tej pory nie wypił kropli. W zadaniu Marzena, przyjaciółka zakochana w Kamilu, kazała mu pocałować Martę. Kamil, wciąż krystalicznie czysty, uśmiechnął się, podszedł do zarumienionej Marty i zaczął ją całować, nie przerywając, aż ona w końcu odwzajemniła się. Grażyna patrzyła na to z niedowierzaniem, a w jej wnętrzu nagle sprężyna pękła.
W jednej chwili butelka słodkiej, gazowanej coli rozlała się na całe nich, a Grażyna, krzycząc przekleństwa, wybiegła z pokoju na korytarz. Chłodny, gorzki powiew powietrza uderzył w jej twarz, i zbliżyła się łza, jakby była małym, zranionym dzieckiem.
Grażyno! Grażyno, poczekaj! krzyczał Kamil, kiedy podjechało taksówka i zatrzymało się przy drzwiach. Siadając na tylnym siedzeniu, podała adres domu rodziców i z ulgą przytuliła swoją torbę, w której były dokumenty i telefon, bo nie chciała wracać do tego rzygacza.
Matka od razu wyczuła, że coś się stało. Nie zadawała pytań, tylko nalała jej herbaty i usiadła obok, patrząc, jak Grażyna wciąga parę łyków i wciąga nos w górę. Wszystko się ułoży, wszystko się przemieli, a mąka zostanie powtarzała, jak modlitwę. Życie Grażyny, pełne trudnych kawałków, już chyba wystarczyło na całą wieczność.
Mamo, wracam do domu. Jutro wezmę rzeczy z jego mieszkania i się wprowadzę. Czy mogę?
A po co pytasz? Twój dom, nie musiałaś nikogo opuszczać, sama odszedłaś, pamiętasz?
Teraz, z oparciem rodziców, nie zamierzała już godzić się z jego zachowaniem.
Gdzie byłaś całą noc? przerwał ją Nikola, gdy otworzyła drzwi kluczem.
To już nie twój piesek, odparła ostro.
Poszła do sypialni, systematycznie pakując rzeczy do dużej, krateczkowej torby. Dwa plecaki wystarczą, potem wezwie taksówkę i zapomni o tych związkach, jak o koszmarze.
Co ty, chcesz mnie po prostu zostawić? Nie przywitałeś się ze mną na pożegnanie?
O czym rozmawiać? Ja cię wprost w trakcie lekcji pocałowałeś, a potem w ten sposób! Czemu mam go wybaczyć?
Masz w głowie robaki. To nie zdrada, to tylko pocałunek, a ja miałem zadanie, więc kto jest winny?
A więc gdybyś miał zadanie siedzieć na kolanach lub zatańczyć nago, to byłoby w porządku?
Nie porównuj. Nie dawało ci się takie zadanie. Ja po prostu wykonałem to, co mi przydzielono.
Nie musisz tak dramatyzować. Nie wymyślaj w głowie wymówek i nie niszcz relacji. Idź i zniszcz to, co chcesz. Myślisz, że będę biegać za tobą? Mam cię w garści na pięć złotych.
Kup sobie własny garść i zostaw mnie w spokoju.
Kto cię potrzebuje?
Okazało się, że potrzebuje. Po pół roku znalazła nowego partnera, który naprawdę był w porządku. Szczęście przydarzyło się dopiero po raz czwarty.
Kamil wciąż, spotykając ją na ulicy, próbuje przekonać, że to ona wymyśliła całą historię, że rozpadła związek niepotrzebnie i że będzie cierpieć, ale on, dobrodusza, zawsze gotów jest ją wybaczyć i przyjąć z powrotem.
Kto tak naprawdę cierpi? Kamil? Nie powinno się całować innych, a wymówki nie usprawiedliwiają. Grażyna zrobiła to, co trzeba odszedła od tego, co ją raniło.



