**Dziennik osobisty**
Dzisiaj w szpitalu widziałam coś, co na długo zostanie w mojej pamięci. Sama jestem tu po porodzie nasze maleństwo z mężem to nasze pierwsze, wyczekane dziecko. Przez dziewięć miesięcy Krzysiek otaczał mnie troską, odprowadzał i przywoził z uczelni, szczególnie zimą, gdy chodniki były śliskie. A tuż przed porodem wysłali go w delegację. Mógł odmówić, i tak planował odejść z pracy, gdy tylko dziecko się urodzi. Bo co to za życie jeździć na zmiany, a ja sama z maleństwem w domu?
Skurcze zaczęły się, ledwo zdążył wyjechać. Ból nie do opisania, a do tego nie ma go przy mnie. Nie tak wyobrażałam sobie ten moment, nie tak mieliśmy witać nasze pierwsze dziecko.
Dziewczynka urodziła się zdrowa, ale jakoś nie miałam ochoty dzwonić do Krzyśka. Niech się dowie od obcych, skoro wyjechał.
Rozejrzałam się po sali. Naprzeciwko leżała kobieta około czterdziestki. Obok młoda dziewczyna rozmawiała przez telefon, a przy drzwiach inna kobieta płakała, odwrócona do ściany.
Po tej niewyobrażalnej walce na sali porodowej padłam na niebieską poduszkę ze szpitalnym stemplem i zasnęłam jak kamień.
Będzie pani karmić piersią? usłyszałam przez sen i uśmiechnęłam się.
Ale pielęgniarka stała przy tej kobiecie, która płakała pod ścianą.
No co, milczysz? Weź ją chociaż na ręce. Spójrz, jaka śliczna kobieta zastygła, ale się nie odwróciła.
Jak nogi rozkładać, to każdy potrafi. A jak wziąć odpowiedzialność, to już lepiej oddać dziecko pielęgniarka pokręciła się jeszcze chwilę i wyszła.
Pierwsza odezwała się ta czterdziestolatka Natalia nie owijała w bawełnę:
Myślisz, że ja chciałam to dziecko? Mam już czterdzieści trzy lata, syn żonaty. Wkrótce będę miała wnuczkę, a tu takie No i co teraz? Dziecko nie jest winne. Gdybyś nie chciała, to byś nie donosiła. A teraz ma tułać się po domach dziecka? Pomyślałaś, jak jej będzie żyć, gdy od pierwszego dnia zostanie zdradzona?
Ania rozpłakała się jeszcze mocniej. Już nie kryła łez, szlochała głośno, jakby coś w niej pękło.
Po co te łzy? Komu one pomogą? Natalia nie dawała za wygraną. Weź dziecko, nakarm i nie bądź głupia.
Może ją zgwałcili? wtrąciła Albina, odkładając telefon. Albo dziecko od kogoś bliskiego ojczyma?
Słuchałam tej historii i czułam, jakby to była moja wina. Przecież ja tu jestem szczęśliwa mąż prowadzi mnie za rękę, rodzice kochają, a i tak narzekam. A tu żyje człowiek, który nikomu nie jest potrzebny. Ten, który dopiero przyszedł na świat. Ktoś, kto jeszcze niczego nie zawinił, a już jest sam.
Wyrośnie dziewczynka zraniona na całe życie. Bo jej matka ma pijących rodziców. Albo dlatego, że uwierzyła mężczyźnie, który obiecał małżeństwo, a porzucił ją, gdy tylko dowiedział się o dziecku.
Nie będzie baloników na powitanie, nie będzie kwiatów dla matki. A ona sama nie ma dokąd pójść a co dopiero z dzieckiem.
Zrobiło mi się wstyd i żal tych ludzi, więc zapytałam:
A jeśli będzie gdzie wyjść, to zabierzesz córeczkę?
Ania spojrzała na mnie jak na wariatkę:
Oczywiście, ale tak się nigdy nie stanie wzięła moje słowa za kpinę, znów odwróciła się do ściany i zamilkła.
A kilka godzin później powiedziałam uroczyście:
Będziesz mieszkać z dzieckiem w akademiku. Moja mama jest kierowniczką. Zostaniesz sprzątaczką, a ona wam przydzieli pokój.
O, ja mam nowy rożek do wypisu Albina oderwała się od telefonu. Zadzwonię do męża. Mamy dwa, po co nam tyle?
A ja przyniosę ubranka dodała Natalia. Pozostały po mojej córce, nie nowe, ale w dobrym stanie. Wyprałam i wyprasowałam. Nam się nie przydadzą, mam syna. A wnukom kupimy nowe.
Następnego dnia kobiety z innych sal zaczęły podchodzić, przynosić rzeczy. Ktoś przywiózł wózek, ktoś łóżeczko, kołderkę.
A ja nic nie mam powiedziała młoda kobieta z innej sali. Może kupię mleko modyfikowane? W razie gdyby zabrakło.
Ania znów się rozpłakała, ale teraz nie z rozpaczy, tylko z nagłego szczęścia, które na nią spadło.
Oddam, zarobię mamrotała. A inne mamusie klepały ją po ramieniu i mówiły:
Oddaj komuś, kto będzie potrzebował.
Wieczorem, zasypiając, myślałam, jak dobrze się wszystko ułożyło. Ani będzie dobrze. Spotka jeszcze porządnego człowieka. A jej córeczka będzie miała wszystko, czego potrzeba. Będą razem. A czy jest coś ważniejszego?
Czy w waszym życiu zdarzyły się takie cudowne historie?



