Jaka to matka w wieku czterdziestu jeden lat! krzyczał na Kasię mąż. W twoim wieku kobiety już są babciami. Kasia, nie rób głupot!
Wiem, że masz nas w nosie, to już zrozumiałem. Ale czy pomyślałaś o tym dziecku?
Nie chcę tańczyć na jej weselu z kroplówką pod pachą!
A jeśli coś nam się stanie, gdy ona będzie mała? Zdecyduj się w końcu. Albo się z tobą rozwiodę!
Kasia z mężem żyła już dwadzieścia lat. Za Tomasza wyszła bardzo młodo, jeszcze jako studentka.
Przez te wszystkie lata Katarzyna wierzyła, że mąż to jej najbliższa osoba, opoka, ochrona. Nigdy by nie pomyślała, że Tomek kiedyś stanie przeciwko niej.
Ostatnio w rodzinie Katarzyny wybuchł poważny skandal powodem było niespodziewane późne dziecko.
Tomasz był kategorycznie przeciwko kolejnemu dziecku:
Kasia, oszalałaś? Na starość postanowiłaś zostać matką? Mamy trzech wspaniałych synów, Paweł już studiuje, a Kacper i Filip kończą ósmą klasę. To ci mało?
A co dzieci o nas pomyślą? Że rodzice zwariowali?
Tomku, całe życie marzyłam o córeczce upierała się Kasia. Skoro Bóg dał nam dziecko, dlaczego nie miało by się urodzić?
A jeśli znowu będzie chłopiec, to będziemy próbować aż do piątego? wściekł się Tomasz.
Jestem pewna, że to dziewczynka.
Synowie też nie poparli Katarzyny. Gdy dowiedzieli się o nowym rodzeństwie, Kacper i Filip stanowczo oświadczyli, że nie zamierzają dzielić swojego pokoju z nikim więcej.
Najstarszy, Paweł, też wyraził swoją opinię:
Mamo, ty się nie boisz w twoim wieku? A jeśli coś ci się stanie?
Wszystko będzie dobrze uspokoiła go Kasia. Nie jestem jeszcze taka stara!
W rzeczywistości podobna sytuacja zdarzyła się już w życiu Katarzyny. Gdy spodziewała się drugiego dziecka, mąż też nie był zachwycony.
Pawłowi było trzy i pół roku, pieniędzy brakowało. Mieszkali z rodzicami Tomasza, a Kasia często kłóciła się z teściową.
Ale gdy lekarze powiedzieli, że będą bliźniaki, wszystko się zmieniło. Teściowa dała Tomaszowi pieniądze na wkład własny do mieszkania. Mąż stał się bardziej troskliwy.
Kacper i Filip, ku zaskoczeniu, okazali się spokojnymi dziećmi, a Kasia nawet się wysypiała.
Paweł cieszył się, że będzie miał z kim się bawić, więc zajmował się braćmi, dając mamie chwilę wytchnienia.
I tym razem Kasia wierzyła, że jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, wszystko jakoś się ułoży.
Jednak już w trzecim tygodniu zaczęły się problemy Kasi robiło się słabo w pracy.
Ponad dziesięć lat pracowała jako kosmetyczka, więc przywykła do zapachów lakierów i olejków.
Teraz jednak było nie do zniesienia mdliło ją na widok kolorowych flakoników.
Leki nie pomagały, stan się nie poprawiał, musiała zrezygnować z pracy.
Kasia leżała całe dnie, nawet nie miała siły umyć naczyń. O sprzątaniu nie było mowy.
Gotowanie dla rodziny też spadło na barki innych, co nie zachwycało Tomasza i chłopców.
Po “zwolnieniu” Kasi finanse rodziny znacznie się pogorszyły.
Tomasz, pracując jako ratownik medyczny, zaczął brać podwójne dyżury, by zarobić więcej.
Paweł przeniósł się na wieczorowe studia, w dzień dorabiając w sklepie elektronicznym.
Codziennie Kasia widziała w oczach rodziny rozczarowanie. Nawet jej rodzice nie poparli jej, mówiąc, że w jej wieku rodzenie dziecka jest niebezpieczne.
Sąsiadki szeptały za jej plecami, gdy wychodziła do sklepu. Kasia czuła się bardzo niepewnie.
W drugim trymestrze Kasia poszła na kolejne badanie.
Lekarz na USG wpatrywał się w monitor z poważną miną, mówiąc pielęgniarce jakieś parametry. Kasia leżała nieruchomo, bała się nawet oddychać.
Po pół godzinie nie wytrzymała:
Doktorze, to chłopiec czy dziewczynka?
Dziewczynka. Ale jest pewien problem.
Co się stało? przestraszyła się Kasia.
Niech się pani nie martwi, ale muszę powiedzieć. Dziecko ma wadę cewy nerwowej, to poważna patologia.
W 23. tygodniu cewa powinna być zamknięta, a u córeczki pani jest otwarta. Dziecko może być niepełnosprawne.
Kasia rozpłakała się:
Naprawdę nie można pomóc mojemu dziecku? Może są jakieś leki?
Lekarz odwrócił wzrok i milczał.
Kasia wyszła z gabinetu i powoli szła korytarzem. Czas jakby się zatrzymał, nie widziała i nie słyszała nic wokół.
Jak we śnie wróciła do domu, ale nie chciało jej się wysiadać z auta. Zaczęła głośno szlochać.
Gdy się uspokoiła i otarła łzy, weszła do mieszkania. Tomasz był w domu, podgrzewał obiad w kuchence mikrofalowej i oglądał wiadomości.
Dzieci były u dziadków.
“Dobry moment, by porozmawiać” pomyślała Kasia.
Byłam dziś na USG zaczęła. Lekarz powiedział, że to dziewczynka. Ale ma problemy zdrowotne.
Jakie problemy? zaniepokoił się Tomasz.
Wadę cewy nerwowej.
I co powiedział doktor Wiśniewski?
Nic Lekarka zaproponowała usunięcie ciąży, ale odmówiłam. Nie mogę się na to zdecydować! Nie mogę, to przecież moja córka!
Zwariowałaś! Wiesz, co to znaczy? Dziecko będzie niepełnosprawne, jeśli w ogóle przeżyje. Jutro pójdziemy razem do lekarza, sam wezmę skierowanie.
Nigdzie nie pójdę, Tomku. I nie przekonasz mnie
Więc nie licz na mnie! Nie zniosę patrzenia, jak ty się męczysz i tę dziewczynkę męczysz!
Tomasz zerwał się od stołu i poszedł do sypialni. Wyciągnął dużą torbę sportową i zaczął pakować swoje rzeczy.
Tomku, co ty robisz? zaszlochała Kasia. Opuszczasz mnie? Uciekasz od problemów? Córka to nie tylko moja, to i twoja! Jak możesz być tak obojętny?
Nie zamierzam tego znosić! Zgodziłem się, gdy chciałaś zatrzymać dziecko, myślałem, że wszystko będzie dobrze. Ale teraz nie będę pobłażać twoim kaprysom!
Pomyślałaś o naszych starszych dzieciach? Widziałaś kiedyś takie niepełnosprawne dzieci? Moja mama siedem lat po mnie urodziła syna z wrodzoną wadą. Brat przeżył tylko pół



