Dzień 5 listopada 2023r.
Zapisuję to, bo w głowie mam kłębek myśli, które nie chcą się rozproszyć. Dziś po raz kolejny poczułam, że coś w naszym życiu kręci się wokół etykiet i uprzedzeń.
Na spotkaniu u znajomych, w jednym z barów przy ulicy Kasprowicza w Warszawie, usłyszałam, że ktoś wspominał o Żanice a właściwie o jej mężu. To brzmiało, jakby wpadł w rozbieg, że Żanica to nie żona, a pomoc domowa, kucharka Czy to naprawdę było tak?
Żanica zbladła, a przyjaciele spojrzeli na nią z takim samym zdziwieniem, jakby właśnie ujrzeli premiera na nieformalnym spotkaniu. Mężczyźni wstali, by podglądać, kto przerwał ich rozmowę przy piwie i krakersach. Byli jak ministrowie na posiedzeniu ważni, nieco wyniosli.
Szymon, nasz wspólnik, po chwili odwrócił się, podskoczył i rzucił się w stronę Żanicy, by ukryć ją przed oczyma przyjaciół. Reszta spojrzała na niego z zadumą, szeptając: Co on takiego ma zamiar powiedzieć pomoc domowej?. Wszyscy uśmiechnęli się nieśmiało, jakby chcieli ukryć niewygodną prawdę.
Jedyny, który nie zwrócił na to uwagi, był wysoki pan siedzący najdalej od stolika.
Pomoc domowa? wyszeptała Żanica za zamkniętymi drzwiami. Kucharka?
Trudno sobie wyobrazić cię w tej roli, w tych znoszonych jeansach, jako żonę odpowiedział Szymon, jakby to była sprawa oczywista. Wokół nas siedzą poważni mężczyźni.
Normalne jeansy.
Paski na szwach widać, ale nie rzucają się w oczy.
Są w porządku dla pracującej stopy, a żona odnosząca sukcesy nie może chodzić po domu jak żebraczka!
Sukcesywny przedsiębiorca? To ty nam opowiadasz bajki? Skąd te opowieści?
Dziś po południu grałem w bilard w klubie przy ulicy Pięknej w Gdańsku i pokonałem pięciu przeciwników! Zrobili mi wrażenie, zaprosili na gorącą herbatę i rozmawiali o inwestycjach. Mogą sfinansować mój projekt salonu samochodowego są inwestorami!
Wszystkie te inwestycje to tylko gra w domino przy garażach.
Żanica teraz widzi, że jej mąż postrzega ją jako obsługę. Nie jest kucharką, ale zapewnia rodzinie stabilność finansową. Przynosi pieniądze i schowaj się pod listwą.
Powiedziała o domino:
Jeśli nie wierzysz w męża, po co się nudzić, że sam w siebie nie wierzy i nie pracuje? Jak budować karierę, gdy własna żona cię nie docenia?
Dziś umawialiśmy się, że Szymon zabierze moje garnitury do pralni chemicznej. Zawsze noszę klasyczne garnitury na ważne spotkania, a w tygodniu podarte dżinsy.
Zabierzesz je?
Nie! Kiedy miałam przyciągnąć inwestorów, to ja szukałam ich serc
Gdzie? W bilardzie?
Czy nie zasługuję na odpoczynek?
Kiedy ja zajmowałam się finansami, ty zajmowałaś się domem.
Mówiłem, że potrzebuję czasu na hobby i samorealizację.
Masz go mnóstwo! Nie masz czasu na dom. Płacę za sprzątanie, jedzę tam, gdzie chcę, a wieczorem zamawiam sushi albo pizzę! Gdzie ten domowy azyl, o którym marzyłeś, kiedy wprowadziłeś się? W bilardzie chcesz grać od rana do nocy!
Po chwili Szymon przycisnął mi usta ręką:
Obniż głośność, kochanie, bo jeśli usłyszą mnie inwestorzy, nie zobaczymy zysku.
Nie zobaczymy go, bo jutro ci inwestorzy zasną i nie przypomną sobie, jak się nazywasz.
Pomyślałam, jak bardzo zazdrościłam koleżankom, które przychodzą do pracy, by przełamać monotonię domowego życia, mają własne pieniądze, nie siedzą po nocach przy księgach i nie muszą sprawdzać wykresów przy trzeciej nocy. Teraz w firmie są zwolnienia, a ja bałam się, że stracę spokój, ale one wciąż plotkują przy herbacie, bo nawet jeśli ich zwolnią, mężczyźni w domu mają pensje nieco wyższe niż kobiety.
Ja natomiast uciekam od zwolnień jak przed ogniem. Pracuję ciężej, szybciej, jestem najbardziej produktywna, a i tak nie przynosi mi to ulgi.
Szymon z irytacją jęknął: Ty, żono, jesteś nieudacznikiem w negocjacjach, więc idź pośmiej się z nowymi znajomymi i tę niezdarną kucharkę, co nie wzięła garniturów z pralni.
Nie wtrąciłam się. Gdybym się wtrąciła, znów usłyszałabym o rozwodzie. A oni właśnie rozmyślają o dziecku
Mieszkanie Żanicy i Szymona to nowy blok przy ulicy Jana Pawła II. Trzy mieszkania w jednym przedsionku, a nie takie ciasne, jak w starych blokach jest duży pokój z kanapą i balkonem, na który wyszliśmy razem.
Miałem też żonę rozległ się głos zza ściany.
Żanica zadrżała. Szymon i jego goście nie słyszeli, więc nikt nie podszedł.
Wysoki inwestor, który nie uśmiechał się przy tej niejednoznacznej sytuacji, spojrzał na mnie.
Czy to wam się wydaje, że prowadzimy ożywioną dyskusję? spytałam, rozgniewana jego bezczelnością. Co to za uwaga o żonie, kiedy ja wcale z wami nie rozmawiam? Kogo tam mieliście na myśli?
Nie zamieszał go to.
Miałem też żonę.
Co to znaczy?
Była gospodynią domową, nie pracowała, nie mieliśmy dzieci, zamawiałem jej sprzątanie. Różnica? Spotykała mnie z radością.
Nie jestem gospodynią.
Nie, nie o to mi chodziło. Mówię o tym, którego nazwałeś mężem. W mojej rodzinie ja zarabiałem, a żona zajmowała się domem i hobby. Nigdy jej nie krytykowałem. Byłem szczęśliwy, bo mogłem jej dać życie bez troski o chleb. Gdyby jednak moja ukochana nazwała mnie sługą, od razu stałaby się moją byłą żoną nie na papierze, ale w sercu. Przebaczyć można wiele, ale nie lekceważenie od osoby, której poświęcasz życie.
Co więc was rozdzieliło?
Wiedziałem, że to pijany handlarz, którego Szymon spotkał w bilardzie.
Żanica nie zamierzała się rozwodzić po co? Trzeba przejść czyjeś buty, by zrozumieć drogę. Szymon powiesił to słowa przy winie.
Szczególnie, że marzyłam o dziecku, choć mam 37 lat.
Rak. Rozdzielił nas.
Przepraszam
Wszystko w porządku, Tatko, nie pozwól, by nie szanowano cię, nawet mężowi. Gdzie nie ma szacunku, nie ma miłości.
Specjalista od psychologii rodzinnej?
Nie, programista.
Co straciłeś w tej wesołej gromadzie inwestorów i tym, co próbuje wyłudzić ich pieniądze?
Nie jestem biedny, mogę sam zainwestować, ale wędrowałem z nimi dla towarzystwa. Dom jest pusty, suche, więc kiedy nie pracuję, po prostu spaceruję. Przykro mi, że nie przywitałem cię wcześniej, ale nie żałuję, że cię spotkałem. Jesteś urocza.
Nie przedstawiłeś się.
Jan, jeden rzut ręki uspokoił tę głośną gromadę i rozesłał wszystkich do domów.
Kiedy rano Szymon dzwonił do swoich nowych przyjaciółinwestorów, nie pamiętali nawet, jak go imię brzmi, ani co piło wczoraj wieczorem.
Nie było żadnego smutku. Szymon tylko udawał marzenia o biznesie. Nic nie potrzebował. Praca na kogoś to nie to. On jest przedsiębiorcą, ale jedynie w iluzji.
Nie odpowiedzieli, nie odpowiedzą. Po mnie jeszcze będą gonić.
Szymonie, co z moim urlopem macierzyńskim?
Co?
Jeśli pójdę na urlop, na czym będziemy żyć?
Ale to krótkie miesiąc przed porodem i trzy miesiące po. Potem niania się znajdzie.
Właściwie powiedziałeś dobrze, kiedy zaproponowałem ci opiekę nad rodziną lub dzieckiem.
Powiedziałem dobrze, nie obiecuję. Gdzie weźmiesz dziecko? Nie jestem nianią, ty jesteś matką. Rozgryź to.
Czy znajdziesz pracę?
Zobaczymy
Masz jakąś odpowiedź, czy to tylko zobaczymy?
Żanico! Zjadłaś cały poranek! Nie obciążaj mnie tym dzieckiem. Będzie, wszystko będzie. Jutro zaczniemy działać.
Wtedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Planowałam zatrudnić nianię i pracować na pół etatu, ale firma, w której pracowałam, już na mnie nie czekała.
Żanico, firma zbankrutuje! krzyknęła Anna.
Co to oznacza?
Za miesiąc zostaniemy bez pracy.
Ale ja jestem w ciąży Nie można zwolnić ciężarnej.
Jeśli firma upadnie, jak ją zostawić?
Wpadłam w apatię. Nic nie jadłam, nie chciałam nikogo widzieć, dopóki nie pojawiła się iskierka nadziei, że może mój mąż wreszcie weźmie odpowiedzialność.
Szymon spojrzał na mnie sceptycznie:
Jeśli wrócę do pracy, to będą to małe pieniądze, nie tak jak ty dostawałaś. Mam dużą przerwę w stażu, straciłem umiejętności, a edukacja się starcza. Nie mogę wziąć na siebie takiej odpowiedzialności.
Potrzebuję czasu, a go nie mam Za kilka miesięcy brzuch będzie widoczny.
Ile tygodni?
Dziesięć.
Dziesięć, okej. Nadal mamy czas.
Co to znaczy na kołowrotku? Nie musisz mieć dziecka. Zadzwoniłem do mamy, ona jest przerażona twoją beztroską. Nie możesz iść na urlop, kiedy masz taką odpowiedzialność. Musisz siebie utrzymać. Nie mogę pracować. Rodzice czekają, byśmy pomogli im postawić płot i zapłacić. Nie dają nam pięknych chwil. Mama mówi, że nie ma mowy o dziecku, bo i tak nie pójdę na urlop i zostanę bezroboczka. Nie, nie, nie, kochanie. Ten numer nie przejdzie.
Mówiłeś, że już jesteśmy rodzicami.
To dlatego, że dałaś mi w głowie ten pomysł! Kiedy się urodzi, przejmie cały koc. Czy mam stać się biedny, bo wszystkie ostatnie pieniądze pójdą na dziecko? To zbyt wielki ciężar. Bądź roztropna i pośpiesz się. Musimy zdążyć, bo inaczej nie zdążymy a ile wtedy będzie nam kłopotów?
Po tym szłaś po rzeczy do pracy. Kierowniczka, która powiedziała mi o bankructwie, też pakowała się do wyjazdu.
Posłała cię na zwolnienie?
Tak.
I co mówi?
Że nie damy rady.
Nie damy? A dwójka dzieci?
Nie wiem, co z pracą, muszę się pilnie zatrudnić, by dostać zasiłek macierzyński albo zrobić, co chce Szymon. Jeśli zdecyduję się urodzić, on mnie zostawi. Zna go. Złoży pozew o rozwód! Albo, jeśli nie rozwiedziemy się, po prostu odejdzie. Jak żyć bez pracy i dziecka bez męża?
Bez męża, który nie zarabia? Twoja logika zboczyła. Z dzieckiem i zasiłkiem będzie ciężko, ale z mężem, który nie pracuje, będzie łatwiej?
No właśnie, on nie pracuje, a jeśli
To nic nie.
Wiedziałam, że już jest za późno 37 lat, ciąża i zwolnienia. Mimo to Szymon nie ruszył się do pracy.
Muszę iść na rozmowy kwalifikacyjne. Nie mogę kłamać o ciąży, ale jeśli nie zapytają
Zdeterminowana, ruszyłam do domu. Rozsyłałam CV, czekałam na odpowiedzi.
Wysoki mężczyzna w windzie żartował:
Cześć, gospodynie!
Nie jestem gospodyną.
A Szymon twierdził inaczej. Jesteś bezrobotna.
Byłeś w naszym mieszkaniu?
Nie, wspiąłem się na piętro i spotkałem Szymona, kiedy wyciągał swoje rzeczy chyba składał pozew o rozwód.
Szymon uciekł z toną tonącego statku.
Bezrobotna i porzucona powiedziałam.
Mogę cię zapewnić pracą, jeśli chcesz.
Czy Szymon powiedział, że jestem w ciąży?
Tak. Najpierw panicz, potem sam. A co to ma zrobić z twoimi umiejętnościami? Słyszałem, że pracujesz nieprzerwanie. Myślę, że pasujesz do nieco cichego stanowiska. Złożę za ciebie referencję Tatko, i ja marzyłem kiedyś o dziecku. Moja żona nie wydała go Nie mogłem nic dla niej zrobić. Dlaczego nie mogę zrobić to dla ciebie? Przyjedź jutro do biura mojego przyjaciela. Będę tam, żebyś nie czuła się niezręcznie. Mam nadzieję,Ostatecznie, patrząc na mały oddech nowego życia w moich ramionach, zrozumiałam, że jedyną prawdziwą inwestycją jest miłość, której nie da się wycenić ani wyliczyć.



