NAJLEPSZA PRZYJACIÓŁKA

12maja2023, sobota

Dziś w biurze przyszedł mi telefon od Wiktorii Nowak. Z lekkim drżeniem w głosie powiedziała: Jadwiga, w piątek w przyszłym tygodniu biorę ślub. Czy przyjdziesz? Tak bardzo chciałabym Cię zobaczyć.

Na to odruchowo odrzekłam: Co? Ty? Z kim? Tak nagle? serce mi się zatrzasnęło, jakby przyjaciółka nagle mnie zdradziła. Nie przypuszczałam, że to dla mnie tak bolesna wiadomość. Zawsze patrzyłam z litością na nieśmiałą Wiktorię, myśląc, że nie znajdzie nikogo, kto zechce wziąć ją za żonę.

Dlaczego nagle? spytałam. Przecież pół roku znamy się z Michałem.

I ty milczałaś? Kim on jest? Nie miałam go okazji zobaczyć. Gdzie go chowasz? wbiłam pytanie.

Chować? roześmiała się Wiktoria. Pracujemy razem w tej samej firmie budowlanej, w której ja jestem projektantką, a on zarządza całą spółką. Po prostu się poznaliśmy przy okazji i zaproponował… i zgodziłam się!

On też malarz, jak Ty? zmarszczyłam wargi, nie wierząc.

Michał wszystko potrafi. To on prowadzi naszą firmę, a ja przy nim od lat.

Zatrzymało mnie to w połowie oddechu. Nie wiedziałam, co odpowiedzieć. Patrzyłam na Wiktorię, próbując odczytać, czy to żart, czy naprawdę poważna decyzja. Ale jej twarz była spokojna, a w oczach nie było śladu żartu.

Znamy się od szkoły podstawowej w Krakowie od szóstej klasy przyjaźniłyśmy się. Zawsze byłam lepsza w nauce, ładniejsza, smuklejsza, lepsza w ubiorze, a chłopcy kręcili się wokół mnie jak pszczoły. Wiktoria pozostawała w cieniu, a ja żałowałam jej, myśląc, że los ją doprowadzi do nieszczęścia. Nie miała ani urody, ani figury, uczyła się słabo i po dziewiątej klasie skończyła szkołę techniczną na tynkarzamalarza.

Nie ma ciekawszego zawodu? zapytałam kiedyś. Może się przełożyć na coś innego?

Po co? Mama cały żywot pracuje jako malarz przy budowie. To jedyne, co mogę zrobić. odpowiedziała.

Całe życie w brudnej robocie? A może jakaś nowoczesna, dobrze płatna praca w biurze? Ja zamierzam studiować projektowanie wnętrz.

Nie rozumiem projektowania, ale tynkowanie i malowanie pomogłam mamie już wiele razy. Lubię to. Poza tym nie dostałabym się na studia z moimi ocenami.

Ja też nie dostałam się od razu, ale nie poddałam się. Najpierw skończyłam liceum, potem dzięki wysokim wynikom dostałam się na wydział projektowania wnętrz w Warszawie.

Choć nasze drogi edukacyjne się rozeszły, wciąż się spotykałyśmy i trzymałyśmy przyjaźń. Wiktoria często zapraszała mnie na spotkania w knajpach lub na domówki tam zawsze byłam w centrum uwagi, a ona błyszczała w jego cieniu.

Wierzyłam, że znajdę pięknego, zamożnego mężczyznę, z którym w końcu zamieszkam. I nagle taka wiadomość Co się stało? Gdzie jest sprawiedliwość? Zła Wiktoria postanowiła mnie wyprzedzić!

Przyjdziesz na wesele? zapytała ponownie.

Oczywiście, nie mogę tego przegapić! odpowiedziałam stanowczo. Poznam pana młodego?

Oczywiście.

***

Miałam nadzieję, że Michał okaże się starą, łysą, ociężałą papugą, która poślubi Wiktorię tylko po to, by zaoszczędzić na wykończeniu nowych willi. W rzeczywistości jednak był młodym, nieco zaokrąglonym, ale sympatycznym facetem z bujną brodą, którego urok rozświetlał całą salę.

Na weselu kręciłam się przy Wiktorii, próbując przyciągnąć uwagę pana młodego, ale on patrzył tylko na swoją żonę, nie dostrzegając moich prób. Zauważyła to matka panny młodej, Tadeuszka Kowalska.

Co się bawisz, dziewczyno? wcisnęła w moje ramiona. Patrz, ja to prosta pani robotnicza, szybko podciągnę Ci trochę włosów.

Nie rozumiem, o co chodzi?

Wiesz, co mam na myśli. Nie będę Cię już dwukrotnie ostrzegać.

Mam narzeczonego, nie takiego jak Twój zięć skłamałam, patrząc w dół. I i tak wkrótce się pobieramy.

To graj z nim, uśmiechnęła się Tadeuszka, wciąż pilnując naszej przyjaciółki.

Nie mogłam się uspokoić. Moje ego zostało mocno potrącone. Niedawno zerwałam z chłopakiem, którego nie udało mi się nawet wprowadzić do urzędu stanu cywilnego. Wiktoria natomiast poślubiła świetnego chłopaka, ale on wybrał ją dlatego, że nie było przy niej żadnej innej. Gdyby nie ja, nie byłaby teraz panią młodą.

Po weselu młodzi wprowadzili się do mieszkania Michała w Warszawie, a ja stałam się gościem stałym. Starałam się okazać troskę wobec Wiktorii, choć w sercu wciąż chciałam zwrócić na siebie uwagę męża. Michał spędzał długie godziny w pracy, a Wiktoria cierpiała na silny toksykozę poporodową.

Przygotuję obiad proponowałam, wypychając Wiktorię z kuchni. Jeśli tak reagujesz na zapachy.

Nie mogę patrzeć na jedzenie, potwierdziła, prosząc Michała, by wybrał się z nią do kawiarni, dopóki nie minie jej stan.

Kawiarnia jest droga, a domowe jedzenie lepsze namówiłam ją.

Wkrótce urodziła piękną córeczkę Małgosię. Babcie, które były jeszcze młode i pracowały w weekendy, nie mogły pomóc tak często. Ja wciąż studiowałam, więc z wyprzedzeniem opuszczałam wykłady, by wykorzystać chwilę i zdobyć serce Michała. On jednak pozostawał obojętny na moje zaloty, co jedynie potęgowało moją determinację.

Odpocznij, pójdę na spacer z maluchem namawiałam Wiktorię, chowając dziecko do wózka na świeże powietrze.

Nie sprzeciwiała się, bo po porodzie była słaba, a ja planowałam wszystko tak, by zdążyć przed powrotem Michała.

Patrz, Małgosiu, kto idzie? Twój tata! zawołał Michał, podchodząc do wózka.

Rozmawialiśmy, jedliśmy, a jednak nasza relacja z Michałem pozostała czysto przyjacielska. On wciąż kochał żonę, a wobec mnie był jedynie uprzejmy. Zdecydowałam się zwiększyć częstotliwość wizyt, ale pewnego dnia wpadłam na Tadeuszkę.

Co tu robisz? zapytała gniewnie matka Wiktorii, wchodząc po pracy do domu. Czyżbyś u niej zamieszkała?

Mam nadzieję, że nie, mamo. Jadwiga naprawdę mi pomaga, nie dam rady sama.

Zatrudniłaś ją jako służącą? Nie chcesz po mężu?

Dlaczego ciągle mnie potępiasz? wybuchnęłam. Chcę tylko pomóc.

Wiem, czego chcesz. Widziałam cię na weselu, patrząc na Michała. Idź, zanim będzie za późno

Matka wypchnęła mnie z mieszkania, ostrzegając, że jeśli będę dalej wtrącać się w ich życie, skończy się to źle.

Nie bądź naiwną, ganiła. Mężczyźni są słabi, nie wytrzymasz, a przyjaciółka zostanie ciągle samą matką.

Jeśli odejdę, to znaczy, że mnie nie kocha. Nie będę trzymała go wbrew woli.

Kilka dni później pojawiłam się nie na koniec dnia, lecz wcześniej, kiedy wszyscy byli w pracy. Wiktoria właśnie uspokajała dziecko, przeglądając pościel w dużym pokoju, starając się nie hałasować.

Bałam się, że już nie przyjdziesz. Nie gniewaj się na mamę, ona po prostu panikuję, powiedziałam, siadając na kanapie i skrzyżowując nogi.

Twoja matka powiedziała prawdę dodałam, wąsąc oczy. Tylko ty tego nie widzisz.

My z Michałem kochamy się od dawna. On boi się przyznać Ci prawdy. Żałuje cię, biedna, kłopotliwa. Czy naprawdę myślisz, że ktoś może w tobie się zakochać?

Spójrz na siebie! Trochę włosów, nogi jak kozie rogi To wszystko o tobie. Piękna! drwił. Jesteś tylko malarką!

Po co cię potrzebuję? Wziął mnie tylko z litości, z korzyści.

Boże… przestań, Jadwiga szepnęła Wiktoria, zbladła. Proszę, nie rób hałasu.

Długo milczałam, ale nie mogę już dłużej. Nasze dziecko przyjdzie już wkrótce, a on kocha tylko mnie. Odpuść go, nie torturuj mnie. wyznałam, patrząc w drzwi.

Wtedy w progu pojawił się Michał, przyszedł na obiad, chciał chwilę zdrzemnąć się w kuchni i nieoczekiwanie zobaczył scenę. Podszedł do mnie, objął ramiona i poprowadził mnie na wyjście. Pomógł mi odłożyć buty, otworzył drzwi i wskazał kierunek, w którym powinnam iść.

Nie wracaj tutaj, rzekł, zamykając za sobą drzwi. Nie przychodź więcej.

Zamknął drzwi i wrócił do płaczącej Wiktorii.

Nie wierz żadnym słowom, rzekł surowo. Nie było nic między nami, nie mogło być. Nie potrzebuję cię, nie jesteś w moim guście.

Ja też nie wierzę, szlochała Wiktoria. Dlaczego tak mnie nienawidzisz?

Zazdrość, to proste. podniósł ją na ręce i zaniósł do sypialni, by ją pocieszyć i jeszcze raz udowodnić swoją lojalność.

Po dziewięciu miesiącach w tej szczęśliwej rodzinie przyszedł Synek, Szymon, dokładnie taki sam jak ojciec.

Gdzie ja jestem, Wiktoria już nie szuka. Nie potrzebuje już pomocników.

Rate article
Fajna Tajna
NAJLEPSZA PRZYJACIÓŁKA