Mnie wróżka przetańczyła
Co, dziewico, ciekawa? gospodyni przytulnego domu rzuciła na mnie przejmujący wzrok, nie przestając rozkładać kart na stole.
Usiadłam przytwierdzona do krzesła strachem, skinęłam i nieśmiało spojrzała w ciemne jak noc oczy staruszki.
A przypomina mi się Nurek! Królestwo niebieskie! westchnęła i skrzyżowała się kośćmi. Na jej ustach pojawił się ledwie dostrzegalny, nostalgiczy uśmiech. Tak, twoja babcia była wspaniała! Wysoka, dostojna, szyja i klatka niczym u łabędzia. Mądrość jej słynęła! Szkoda, że skończyła dopiero cztery klasy wojna wtrąciła, a mogła pójść dalej, wierzcie mi
Wspominając coś swego, babcia Zofia zamilkła, po czym wyprostowała się i znów przemówiła:
A cóż to za język miał taki ostry dziewczyna! Kobiety jej bały się przyjść. Wszystko o kochankach myślały! zachichotała złośliwie. Jasne, że Nurek, choć zamężny, gdy wpadnie w jej spojrzenie, mężczyzna znika, a ona się w oczy śmieje! A twój dziadek kochał ją szczerze i wiernie. A spojrzenia na chłopaków to tylko zabawa, uśmiechnęła się łagodnie Zofia.
Babciu Zofio, a przyjaźniłaś się z moją babcią? nie wytrzymałam, ciekawość wzięła górę.
Ach, kochana, my byłyśmy jak szpulka z igłą zawsze razem. A jakie były nasze wybryki w młodości! mrugnęła staruszka, a jej oczy rozbłysły złotymi iskrami. A wiesz, kto mnie nauczył wróżyć? zapytała, przysłaniając oczy.
Moje brwi uniosły się:
Niech to babcia Nurek?! westchnęłam zachwytem.
Ona najzdolniejsza! potwierdziła z dumą.
Co tam w tych kolorowych kartach na pierwszy rzut oka? przeciągnęła palcami po wachlarzu kart. A Nurek spojrzy, i wszystko jej jasne! Powie, co było i co będzie z człowiekiem. Tak, wnuczko! dodała uroczysto. Powoli przejmowałam od przyjaciółki tę mądrą sztukę.
Ojej, babciu, czy to prawda? nie powstrzymałam się od śmiechu, patrząc na szare kosmyki wypływające spod chusty.
Nie śmiej się, dziewczyno! obniżyła głos wróżka i przyciągnęła mnie twardym spojrzeniem.
Zimny dreszcz przemykał po mojej plecach:
Babciu Zofio, przepraszam, żartowałam! błagałam niewinnymi oczami.
Ech, Felek niewierzący! mruknęła, już nie tak groźna.
Dobrze, wybaczam! Jesteś jeszcze mała, co mam ci wziąć? dodała łagodnie. Pamiętaj jedynie: swojego wybranka i konia nie ominiesz!
Babciu Zofio, czy mam wybranego? spojrzałam na wróżkę pytająco.
Oho! Chcesz zajrzeć w przyszłość, piękna? uśmiechnęła się z licznymi zmarszczkami. U nas, starych czarownic, wszystko możliwe! podniosła nową talię i rozłożyła na obrusu królów, damy o bujnych piersiach, wąsate w beretach i walerki.
Ojej, Jadwigo, patrz, droga się rozciąga! Czy wyjedziecie gdzieś? zdziwiła się staruszka. A zalotnicy przyjdą, nie wątpię! mruknęła pod nosem. Już teraz widzę oczy jak dwa talerzyki, a buzia urocza, choć to puste. Nie poruszą twojego serca kawalerzy. A ten wskazała palcem czerwonego króla pokochasz! Lecz będzie niewłaściwy. Lepiej od niego trzymaj się z daleka, bo pożałujesz! westchnęła i wzruszyła głową. Czy zdołasz powstrzymać się od miłości? machnęła beznadziejnie ręką.
Położywszy jeszcze parę kart, rozpromieniła się:
Ten drugi, krzyżowy, będzie honorowy! Z nim wszystko się ułoży, wierzyć mi! rozświetliła się. Tylko nie zaraz, moja słoneczko! pogłaskała moje rude loki i obieśmy się roześmiały.
***
Często odwiedzałam babcię Zofię. Moja własna babcia nigdy mnie nie poznała dawno odeszła z tego świata, a Zofia żyła samotnie i kochała mnie, wnuczkę przyjaciółki, jak własną córkę. Czułam to, choć czasem drżałam ze strachu, gdy była w złym humorze.
Baba Zofia była znaną wróżką. Ludzie z całej okolicy przybywali do niej. Pieniędzy nie brała, ale gościom nie odmawiała ciasta i herbaty. Była gościnna, jakby w jej chacie zawsze była gościnność!
Pewnego popołudnia siedziałyśmy przy herbacie i zajadałyśmy pyszne placki z jajkiem i koperkiem.
Babciu Zofio, czy mogę przewidywać losy? zapytałam ostrożnie, wkładając kolejny kawałek ciasta do buzi.
Wróżka zdziwiła się, przestała żuć i patrzyła na mnie czarnymi jak smoła oczami. Trudno mi było wytrzymać jej ciężki wzrok. Wydawało się, że coś w niej się zmieniło babcia Zofia trochę się rozjaśniła.
Tak Może ci się uda mruknęła zamyślona. Do jutra przyjdź, jeśli nie zmienisz zdania! dodała stanowczo. Będę cię uczyć.
***
Czas leciał niczym lekki ptak ku nieznanym przestworzom. jeszcze wczoraj biegałam po kałużach z rówieśnikami, skakałam skakanką, puszczałam latawce, a dziś już kończyliśmy siódmy rok szkoły, odbyliśmy praktyki i trafiło nas gorące, letnie przytulenie. Och, to lato! Kąpaliśmy się, opalaliśmy!
Z książką w ręku pędziłam do domu, by pochwalić się, że prawie wszystkie oceny to piątki! Próg przekroczyłam i ujrzałam płaczącą mamę, trzymającą w rękach wydrukowany list. Aha, list od cioci Neli pomyślałam. Znowu chce mnie przyciągnąć do siebie przelotny myśl.
Tata był zdecydowanie przeciw.
Aniu, czy naprawdę tutaj jest nam źle?! Nasz dom, kury, kaczki, krowa Strumień przy brzegu! gorzko tłumaczył.
Nasze dziewczęta nie widziały kwitnących jabłoni, nie smakowały wiśni, nie zatapíały się w arbuzach! cicho mówiła mama. Kolanko, tak bardzo chcę do kraju rodzinnego! błagały złocisto-brązowe oczy ojca.
Cóż to za siła łzy kobiet! pomyślałam. Może tata po prostu kochał ją nad wyraz. Wtedy nagle zrozumiałam, że nagle wyrzuciliśmy się z tej wioski i pobiegliśmy w stronę pachnącej kwiatami Ukrainy.
***
Pierwszego września cała szkoła patrzyła na nas z zaciekawieniem. Na apelu stałyśmy w pięknych sukniach, koronkowych fartuszkach, z ogromnymi kokardami, wyróżniając się wśród skromniej ubranych koleżanek. Dla mnie ważniejsze było, jak przyjmą mnie koledzy. Ledwie weszłam do klasy, podeszła do mnie dziewczynka.
Ja jestem Wera, przedstawiła się i uśmiechnęła szczerze. Jadwigo, nie bój się, chłopaki są dobrzy!
Chcesz, żebyśmy siedziały przy tym samym stoliku? zapytała dużymi szarymi oczami. Kiwnęłam z wdzięcznością. Tak się zaprzyjaźniłyśmy, na całe życie.
Na dużej przerwie Vasyl wziął gitarę i rozpoczął piosenkę. Blondyn, przystojny, lekko pulchny chłopak śpiewał z taką tęsknotą, że serce moje drgnęło niczym morze w burzy. Wyglądało, że nie widzi nikogo prócz tej, której jego gitara płakała.
Czy nasz Vasyl zakochał się? szepnęła Wera, spoglądając na przemienioną twarz chłopaka.
Śpiewa dla ciebie, odpowiedziała cicho.
Żartujesz?! zdezorientowana patrzyłam na przyjaciółkę.
Wera westchnęła i lekko pokręciła głową, a jej usta ledwie drgnęły: Biedny Vasyl!. Dlaczego w życiu tak bywa, że jednego kochamy, a oczyma szukamy innego? Ten drugi potrafi pić, uczyć się i marzyć o miłości.
W naszym ósmym roczniku pojawił się prawdziwy Don Juan, a moja dusza, nie pytając się, wzleciała ku niemu jak ptak ku niebu. Przerażona, postanowiłam go unikać jak najchętniej! Nie zamierzałam stać się kolejną ofiarą pięknego chłopaka.
Anatolijowi zaś podobała się nowa ofiara. Chłopak spoglądał na drobną dziewczynkę z warkoczami, a jego spojrzenie hipnotyzowało, nie dając spokoju.
Siedzenie przy tablicy było prawdziwym męczem! Złośliwy wzrok chłopaka sunął po moich nogach, wznosząc się coraz wyżej. To było nie do zniesienia, lecz trzymałam fason i nie reagowałam. Ten chłodny dreszcz nie spodobał się sercażercy, i podczas lekcji wf Tolik postanowił zwrócić na siebie uwagę! Przebiegł 100 metrów szybciej niż wiatr, rzut dyskiem posłał tak daleko, że nauczyciel nawet zaszumił.
Gdy chłopcy grali w piłkę, nie było mu równych! Wszystkie dziewczęta wiwatowały, klaskając gwieździe boiska. Jedynie oczy jednej dziewczyny pozostały nieodgadnione. Tolik zasmucił się, nieco schudł! Ta nieprzystępna dziewczyna przyciągnęła jego uwagę, lecz każde próby rozmowy kończyły się klapsem. To go zniechęcało i wkurzało. Nie podoba mi się? Nie, to nie to! po raz pierwszy jego serce protestowało.
***
Jesienna pora ukradła się podstępnie, a za nią poszybowała biała zima. Szkoła ożyła, wesoła. Już niebawem miał przyjść Nowy Rok! Wszyscy przygotowywali bal maskowy: uczyli wiersze, pieśni, tworzyli niezwykłe kostiumy.
Z Tamarą wybrałyśmy role sióstr Lary, Tomkowi podobała się wesoła Oksana, ja wybrałam delikatną, cichą Tatianę. Ciocia Nela uszyła nam piękne suknie sięgające podłogi, a nasze włosy zamieniły się w złoto-brązowy wodospad.
Gdy otworzyłyśmy drzwi klubu, przeniosłyśmy się do zaczarowanego świata baśni. Wokół tańczyły i skakały husarie, zbójcy, księżniczki i wróżki, małpki i krasnoludki. Tam też przechadzał się Kasjan, a wściekła, szalona i wesoła Baba Jaga biegała wśród nich.
Wśród tłumu pojawiła się Złotko nasza Wera:
Dziewczyny, wyglądacie cudownie! rozpromieniła nas swym uśmiechem i koroną.
Po przedstawieniu zaczęły się tańce. Pierwszy, który podszedł i wyciągnął mi rękę, był Tolik! Jego niespodziewanie poważne oczy patrzyły z błaganiem.
Jadwigo, zatańczysz ze mną? powiedział drżącym głosem.
Nie potrafiłam się oprzeć! Każda komórka ciała pociągnęła się ku niemu, a dłonie same spoczęły na jego silnym ramieniu. Wirując w walcu, zapomnieliśmy o wszystkim, a piękna melodia wznosiła nas coraz wyżej! To uczucie niebiańskiego szczęścia i lotu pozostało ze mną na całe życie.
***
Jak niepowtarzalne i czyste były nasze spotkania! Czy można zapomnieć pierwsze objęcia, pierwszy miodowo-słodki pocałunek? Kąpałam się w jego bezkresnych oczach, topiłam się w jego mocnych i delikatnych ramionach. Jego słowa zabrzmiały jak czarująca symfonia:
Kocham cię, Jadżynko! Kocham bardzo!
Wieczorem nieświadomie sięgnęłam po karty.
Co przyniesie mi jutro dzień? zapytałam z niepokojem swoich cichych pomocnic.
Na początku królowie i damy zapewniały, że wszystko będzie dobrze z Tolką. Marzyłam o pięknej, królewskiej ceremonii… Lecz nagle z talii wypadła dama pik. Wydało mi się, że spojrzała na mnie trucizną. Serce położyło się w żalu, jakby koty drapały go po duszy.
Zaraz po poranku, kiedy zobaczyłam zakochane oczy Tola, niepokój roztopił się niczym wiosenne śniegi.
***
Szósta miesiąc później do szkoły przybyła praktykantka czarne, kręcone włosy, duże oczy, smukła talia, bujne piersi. Była nie tylko piękna, ale i bardzo mądra! Lekcje prowadziła z pasją, a my, uczniowie, rozpalaliśmy się pod jej nauczaniem nasza majowa pani wiktoria.
W sobotę Tolik obiecał przyjść na randkę nieOstatecznie, z sercami pełnymi miłości i pamięcią o dawnej wróżce, wszyscy odnaleźli spokój i harmonię, żyjąc w zgodzie z losem, który kiedyś przyniósł im tajemnicze karty.



