Mój były poprosił mnie, żebym zaopiekowała się jego ciężarną żoną

Gdy o siódmej rano zadzwonił telefon, wiedziałam już to musiał być Rafał. Tylko on mógł dzwonić o takiej porze z miną człowieka, który jest przekonany, że dzień zaczyna się o piątej.

Tak? burknęłam, ledwo rozbudzona.
Kasia, przepraszam, że obudziłem, ale muszę cię prosić o ogromną przysługę.

Usiadłam na łóżku. U niego ogromna przysługa zawsze oznaczała albo katastrofę, albo szaleństwo.

Mów już, nie męcz.
Muszę jechać w delegację do Wrocławia. Dwa tygodnie. A Zosia jest w szóstym miesiącu, lekarz kazał jej więcej odpoczywać
I chcesz, żebym zajęła się twoją ciężarną żoną? przerwałam mu.

Na drugim końcu zapadła cisza.

Tylko żeby dobrze jadła, poszła do lekarza, nie denerwowała się
Zdajesz sobie sprawę, jak to brzmi, Rafał?

Zdaję westchnął. Ale ufam tylko tobie. A Zosia cię uwielbia. Mówi, że jesteś siostrą, której nigdy nie miała.

Świetnie, pomyślałam. Siostra, która kiedyś była żoną jej męża i nadal nie jest pewna, czy całkiem o nim zapomniała.

Odłożyłam słuchawkę, ale dwadzieścia minut później stałam już pod ich drzwiami. Zosia otworzyła w piżamie z misiami, z potarganymi włosami, z brzuchem okrągłym i czarującym.

Kasia! Nie chciałam cię zawracać głowy, to Rafał wszystko wymyślił uśmiechnęła się zakłopotana.
Spokojnie, nie gryzę. Gdzie twój podróżnik?
W sypialni, szuka skarpetek. Niebieskich. Bezskutecznie, jak zwykle.

O, te poszukiwania znałam aż za dobrze.

Naprawdę przyszłaś? wychylił się Rafał.
Tak, ale mam warunki.

Zmarszczył brwi:
Jakie?
Nie dzwoń co pięć minut. Po powrocie kolacja w najdroższej restauracji. I kup Zosi belgijskie czekoladki, bo chce je od wczoraj.

Skąd wiesz? zdziwiła się Zosia.
Po oczach widzę uśmiechnęłam się. Doświadczenia ciężarnych nikt nie odwołał.

Gdy w końcu wyjechał, zostałyśmy we dwie była żona i obecna, obie trochę zagubione.

Dziwne, co? powiedziała Zosia, nalewając mi herbatę.
Bardzo. Ale przywykłam już do dziwnych rzeczy w życiu.

Zaczęłyśmy spędzać razem dni. Przychodziłam rano, gotowałam śniadanie, pomagałam w domu. Oglądałyśmy seriale, śmiałyśmy się, rozmawiałyśmy o wszystkim.

Powiedz szczerze, ty nadal go kochasz? zapytała pewnego dnia cicho.

Mogłam skłamać. Ale nie przed nią.
Tak. Ale już nie tak jak dawniej. To taka miłość do wspomnienia. Boli, ale nie rani.

Skinęła głową.
Bałam się, że mnie nienawidzisz.
Uwierz, próbowałam roześmiałam się. Ale jesteś za dobra, żeby cię nienawidzić.

Następnego dnia poszłyśmy do lekarza. Gdy na ekranie pojawiło się małe serduszko, Zosia złapała mnie za rękę.
Widzisz? To on.
I rzeczywiście zobaczyłam malutkie życie, zrodzone z przeszłości, którą kiedyś dzieliłam z tym mężczyzną. Było boleśnie a jednocześnie spokojnie.

Śliczny powiedziałam szczerze.
Myślisz, że Rafał się rozpłacze, jak zobaczy zdjęcie?
Nie ma wątpliwości. Płakał nawet, gdy film dobrze się kończył.

Śmiałyśmy się. Płakałyśmy. Zostałyśmy przyjaciółkami.

Pewnego wieczoru, gdy gotowałyśmy kolację, Zosia zapytała:
Dlaczego naprawdę się z nim rozstaliście?
Odłożyłam nóż.
Byliśmy przeciwieństwami. Ja kontrola, on chaos. Ja cisza, on burza. Kochaliśmy się, ale nie potrafiliśmy żyć obok siebie.

A ze mną?
Z tobą znalazł równowagę. Ty go uspokajasz. Ja tylko rozniecałam ogień.

Uśmiechnęła się przez łzy.
Jesteś niesamowita, Kasiu.
Nie, po prostu nauczyłam się puszczać.

Gdy Rafał wrócił, Zosia ledwo mogła się doczekać, by rzucić mu się na szyję. Rozsypał się w podziękowaniach.
Kasia, jesteś aniołem.
Tak, aniołem, który chce kolację w restauracji z trzema gwiazdkami Michelin przypomniałam.

Śmiali się, a ja patrzyłam na nich i nagle poczułam tak, nadal kocham tego mężczyznę. Ale teraz to miłość bez żądań. Miłość, która umie cieszyć się cudzym szczęściem.

Ten maluch będzie miał najlepszą ciocię na świecie powiedział Rafał, patrząc na zdjęcie USG.
Ciocię? dopytała Zosia.
No jasne uśmiechnęłam się. Po dwóch tygodniach oficjalnie uważam się za część tej dziwnej, ale szczęśliwej rodziny.

Jesteś pewna, że chcesz być w tym bałaganie? zażartował.
Za późno się wycofywać odparłam. Ktoś musi pilnować, żebyście nie nazwali dziecka Bonifacym.

A co złego w Bonifacym?! oburzyła się Zosia.
Wybuchnęłyśmy śmiechem we troje.

Tak zostałam ciocią dla dziecka mojego byłego męża i jego wspaniałej żony. I wiesz co? Już nie czułam się samotna.

Moja historia mogła brzmieć jak scenariusz dziwnej telenoweli, ale było w niej wszystko śmiech, ból, czułość i przebaczenie.
I gdy kilka miesięcy później Zosia zadzwoniła i powiedziała:
Kasia, chcę, żebyś została chrzestną naszego syna,
tylko się roześmiałam i odparłam:
No to teraz już oficjalnie utknęłam z wami na zawsze.

Rate article
Fajna Tajna
Mój były poprosił mnie, żebym zaopiekowała się jego ciężarną żoną