Zabierzcie go gdzie tylko chcecie, róbcie z nim co chcecie, ja już nie mam siły!

17maja 2025

Dziś w pracy, podczas zmiany, przez przypadek usłyszałem rozmowę kolegi przy telefonie. Z irytacją powtarzał:
Weźcie go, gdzie tylko chcecie, zróbcie, co wam się podoba, ja już nie wytrzymam!
Zastanawiałem się, o co tak naprawdę chodzi. Gdy zapytałem, odpowiedział, że oddaje psa niemieckiego owczarka.
Dlaczego? spytałem.
Po prostu nie ma sensu, odrzekł, wzruszając ramionami. W nocy wyje, z łańcucha się uwalnia, sierść ma jak morze, podwórko jest w brudzie, a dom nie strzeże.

Poczułem żal do tego czworonoga. Zadzwoniłem do taty i zapytałem, czy nie potrzebuje psa do pilnowania naszej posesji. Po chwili odezwał się i powiedział, że może go zabrać.

Nadszedł dzień X. Wsiadaliśmy do naszego Volkswagena, wzięliśmy bandaż na wszelki wypadek, żeby przycisnąć mu pysk, bo jechaliśmy po dzikiego drapieżnika. Gdy przyjechaliśmy, przywitał nas kolega i pies wyczerpany, chudy, sierść rozczochrana, krwawe rany na głowie i podarty pazur. Oczy miał takie smutne, że wydawało się, że zaraz łzy spłyną.

Sam wskoczył do auta, spokojny, bez żadnej agresji. Obok niego usiadł mąż mojej siostry, a przez całą drogę leżał cicho. W domu postanowiliśmy najpierw kupić mu obrożę, smycz i go wykąpać. Mama i Kasia, zaglądając z rogu, obserwowały ostrożnie wydawało im się, że przynosimy groźnego drapieżnika.

Podczas jazdy mama przygotowała kaszę z mięsem. Jedzenie jeszcze ostygło, więc podaliśmy mu kawałek chleba jako próbkę. Najbardziej boleśnie było patrzeć nie tylko na rany, ale na to, jak łapczywie rzuca się na ten suchy kawałek.

Zdrowy niemiecki owczarek waży około 35kg, a on ważył ledwie 20kg. Gdy postawiliśmy mu miskę, natychmiast wszystko pożarł i położył się na wyznaczonym miejscu. Po chwili mama podniosła miskę, by ją umyć, trzymając ją za plecy. Nagle poczuła, że ktoś delikatnie wyciąga ją z jej rąk. To był Cezary tak nazwaliśmy go. Ostrożnie wziął miskę zębami, odłożył ją na swoje miejsce i położył się obok, jakby mówił: To moje, sam się o to zatroszczę.

Nie planowaliśmy zostawiać dorosłego, pięcioletniego krola w mieszkaniu liczyliśmy, że mama się sprzeciwi. Lecz serce jej zadrżało, a oddać tak wiernego psa już nikt nie mógł. Po kąpieli i szczotkowaniu Cezary przemienił się w prawdziwego przyjaciela. Następnego dnia zawiózłem go do weterynarza. Tam wyjaśnili, jak leczyć rany, kupiłem leki i w ciągu kilku tygodni zrobiłem wszystkie szczepienia. Nie obwiniałem poprzednich właścicieli może naprawdę uciekł i wszystko zdążył przeżyć na ulicy.

Kiedy pies całkowicie wyzdrowiał, przeszliśmy kurs posłuszeństwa. Lato spędzaliśmy na wsi, gdzie Cezary stał się prawdziwym stróżem: nikt nie podchodził do ogrodzenia bez jego czujnego spojrzenia. Czterdzieści kilogramów siły fizycznej budzi szacunek.

Minęło już osiem lat. Cezary przeszedł dwie operacje najpierw przepuklina pachowa, potem komplikacje po niej. Boliły go stawy, rozwinął się chorobowy zwyrodnienie, ale dbamy o niego, leczymy i kochamy. Teraz jest już staruszkiem. Tata czuło go nazywa synkiem, a mama rozpieszcza jak dziecko.

Nie rozumiem, jak ktoś mógł nie kochać takiego psa i go oddać. W nim jest nieograniczona lojalność i czułość. Oczywiście opieka nad zwierzęciem wymaga sił, ale teraz nikt z nas nie wyobraża sobie domu bez niego. Gdy tata nie ma się w domu albo któryś z nas wyjeżdża, Cezary zasiedza się, nie je, czeka i smutniutko patrzy w drzwi.

Kilka lat po przybyciu Cezarego zmarła nasza kotka, która mieszkała z nami ponad osiemnaście lat. Los chciał inaczej: w naszym mieszkaniu w Łodzi wynajęliśmy pokój i nowi lokatorzy zostawili małego kotka. Sąsiedzi go dokarmiali, dopóki nie zrozumiałem, że nie mogę zostawić szczeniaka na listopadowy mróz. Teraz ta chytra i bezczelna kocia buzia, o imieniu Ewa, mieszka z nami.

Proszę, bądźcie życzliwi wobec zwierząt. Czują wszystko ból i miłość. Wystarczy wybrać miłość.

Rate article
Fajna Tajna
Zabierzcie go gdzie tylko chcecie, róbcie z nim co chcecie, ja już nie mam siły!