Zgodnie z psempstrągiem, Galia od zawsze była zapalonym wędkarzem. Po przejściu na zasłużoną emeryturę spędza każdy wolny moment nad brzegiem Wisły z wędką w ręku. Jej mąż, Krzysztof, nadal pracuje prowadzi zajęcia w miejskim klubie sportowym w Krakowie. Jest cenionym trenerem; jego podopieczni wygrywają zawody i sławą podnoszą renomę krakowskiej szkoły sportowej na całą Polskę. Krzysztof bardzo chciałby razem z Galą spędzać godziny nad wodą, ale grafik zajęć, treningów i konkursów nie zostawia mu czasu. Może jedynie w weekendy wykrada sobie chwilę na ryby, co Galia zawsze popiera.
W tę sobotę jednak postanawiają wybrać się razem na ryby, mimo że w kraju trwa lockdown, a dzieci uczą się zdalnie. Krzysztof z lekkim sercem ładuje sprzęt wędkarski, wsiada do samochodu z żoną i dwójką wnucząt Stasiem i Ewą (starszy wnuk Jarek już skończył technikum i pracuje w jednostce ochrony przeciwpożarowej). Obok ich domu mieszka Kacper, rówieśnik dzieci. Kacper patrzy zdziwiony, jak auto odjeżdża. Gdzie jedziecie? pyta, a on podpowiada: Na ryby, widać wędki na bagażniku. Kacper zostaje w domu, bo jego babcia, Waleria, jest zajęta domem i nie ma nikogo, kto by się nim opiekował.
Krzysiek zwalnia pod Kacpra, lekko otwiera okno i woła:
Kaczku, jedziesz z nami na ryby?
Kacper od razu odpowiada, że zapyta babci. Po chwili wyłania się Waleria:
Czy naprawdę chcesz nas zabrać? pyta.
Tak, czekamy odpowiada Krzysztof.
Hurra! wykrzykują wnuczęta w samochodzie.
Kacper ubiera się w czapkę, szalik i rękawiczki, wpada na tylną kanapę. Przejeżdżają do ulubionego miejsca nad rzeką, które znają Bykowiczowie w okolicy żyją duże, tłuste szczupaki. Krzysztof rozbija ognisko, by dzieci mogły się ogrzać. Galia siada na składanym krzesełku z wędką, a Krzysztof cofa się trochę, by nie przeszkadzać w połowie. Łowią przynętą małą rybkę. Galia skupia się na spławiku, ale jednocześnie obserwuje dzieci, by nie zrobiły zamieszania.
Kiedy maluchy bawią się w chowanego i w berka, spławik Galii zaczyna się poruszać, a potem opada gwałtownie. Ostrożnie podciąga żyłkę i po chwili wielka szczupak wylatuje w powietrze, lądując w wiaderku.
Pierwszy złowiony mówi z satysfakcją Galia, zarzuca nową przynętę i znów wraca na brzeg. Dzieci wyciągają z samochodu piłkę i zaczynają rysować bramki w piasku, planując mecz w jednosłupowej bramce.
Nagle kolejny spławik opada. Galia napina się, poczuwszy dreszczyk łowcy. Ta szczupak jest jeszcze większy i grubszy na obiad będą dziś kotlety po królewsku.
Kiedy dzieci podbiegają, w wiaderku już chlapią trzy szczupaki.
To co to za ryba? szepcze Kacper.
Tak, to właśnie ona, spełniająca wszystkie życzenia żartuje Galia.
Naprawdę? krzyczą Stasiu i Ewa. Co mamy wymyślić?
Niech wiadro samo do domu wróci podpowiada babcia, zarzucając nową przynętę.
Nie, wiadro to nudne! wzdycha Stasiu.
Galia rzuca wędkę i mówi:
A żeby księżniczka cię pokochała! nawiązując do starej bajki o Jasiu Muszkieterze.
Kacper ostrożnie pyta:
Czy mogę coś wymówić?
Oczywiście! kiwa głową Galia.
Kacper robi tajemniczy minę, łapie rybkę, szepcze coś do jej skrzeli i ryba znika w głębinie, zostawiając wszystkich w lekkim szoku.
Zanim się obejrzą, wszystkie szczupaki podskakują w powietrzu, mrugają i odpląsują, zostawiając wioskę przybrzeżną w zachwycie.
Galia wzdycha i woła:
Na rozkaz szczupaka, na moje życzenie, spełnijcie wszystkie żądania moich wnucząt! patrzy na zmęczonego Kacpra, a potem na niego: I na twoje, Kacprze!
Krzysiek podchodzi do żony i, widząc puste wiaderko, pyta z troską:
Nie łapią się ryby?
Galia podnosi ręce w geście filozoficznym:
Rzucaj dobro w wodę i niech płynie!
W drodze powrotnej dzieci zasypiają w samochodzie. Krzysiek nosi Kacpra na rękach, bo chłopiec już drzemie, i podaje go babci. Wnuczęta otwierają oczy i krzyczą:
Dziadku! Zgadnijcie, jakie życzenie złożyliśmy?
Kacper szeptał, że chce dziadka
Cicho! przerywa Waleria. Nie mówcie, bo nie spełni się.
Złowione ryby trafiły do zupy rybnej, a wnukowie zasypiają spokojnie. Galia nie może przestać myśleć o rozmowie z wnukami. Co za brak ojcowskiej uwagi dla Kacpra musi mieć własnego dziadka rozważa.
Wieczorem, leżąc obok męża, mówi:
Szkoda Kacpra. Nie ma telefonu, nie ma komputera Potrzebuje dziadka, a on widzi, jak dobrze traktujesz wnuki.
Staram się, ale nie jestem jego biologicznym dziadkiem odpowiada zamyślony Krzysiek.
Mija miesiąc, zbliża się Nowy Rok. W mieście ustawiono wielką choinkę, lampki migocą, śnieg pokrywa dachy i podwórka. Szkoły organizują jasełka. Kacper czuje się przygnębiony, gdy babcia Waleria przychodzi po zepsuty termometr i opowiada, że wnuk choruje kaszle, gorączka Najlepszy czas, a on nie może być w domu.
Krzysiek rozumie, że Kacperowi potrzebny jest dziadek. Dzwoni więc do przyjaciela ze studiów, Borysa, nauczyciela WF w pobliskim Lublinie (sto kilometrów stąd, nie za daleko).
Słuchaj, Borzu, mam problem Kacper nie ma dziadka i naprawdę go potrzebuje wyjaśnia Krzysiek.
Jak to zamówił? pyta Borys zdziwiony.
Dosłownie. Jego babcia wychowała go sama, ojca nie było. Nie ma nikogo, kto mógłby mu dać przykładowego starszego mężczyznę. Czy możesz mu pomóc?
Nie mam własnych wnuków, ale mogę się wpakować w tę rolę odparł Borys. Mogę przyjść w stroju Świętego Mikołaja, podarować prezenty i spędzić dwa dni w roku.
Krzysiek zgadza się i planuje, że Borys przyjedzie w noc sylwestrową z wózkiem pełnym prezentów, a Galia podzieli się swoimi domowymi pierogami i wędzoną rybą.
Niecałe dwa tygodnie przed Wigilią przyjeżdża syn Krzysztofa, Michał, profesjonalny bobsleista. Zatrzymuje się w domu rodziców na kilka dni, zanim wróci na treningi. Rodzice opowiadają mu o pomyśle, a on natychmiast się podcina.
A jaką rolę mam odegrać? pyta niepewnie matka.
Będziesz sportowym bohaterem, który przyniesie Kacprowi nowe łyżwy odpowiada Krzysiek, klepiąc syna po ramieniu.
W noc Sylwestra Michał podjeżdża swoim Lexusem pod dom rodziny Bykowskich. Gdy dzwonią do drzwi, w oknie pojawia się Waleria, zaskoczona i uśmiechnięta. Mężczyźni wchodzą z workiem na plecach, kijem i pudełkiem z łyżwami. Borys w stroju Mikołaja pojawia się obok, a obok niego piękna dziewczyna w białej czapce i czarnej kurtce Sarenka, jego żona, wcielona w Snieżynkę.
Czy to nasz wnuk Kacper? pyta Borys, a Sarenka podnosi rękę w geście przywitania.
Waleria krzyczy:
Czy nie pomyliliście się? To naprawdę nasz dom?
Mężczyźni wchodzą, szukają Kacpra, który chowa się za choinką, patrząc nieśmiało. Kacper podchodzi do Mikołaja i mówi drżącym głosem:
Czy naprawdę zamówiłeś mi dziadka?
Tak! odpowiada Borys, łapiąc chłopca za rękę. Jesteś najważniejszy w moim życiu.
Kacper, łamiąc łzy, pyta:
Czy zostaniesz z nami chociaż na chwilę?
Oczywiście! mówi Borys, a Waleria patrzy na swojego syna i męża, zerkając z niepewnością i nadzieją.
W tym momencie w progu wchodzi piękna młoda kobieta w białej czapce i ciemnym płaszczu Sarenka, wcielona w Snieżynkę.
Mamo! wykrzykuje Michał, przytulając się do niej. Mikołaj przyjechał na życzenie szczupaka!
Katarzyna, matka Michała, przytula syna, patrząc na niespodziewanych gości, a jej twarz blaknie, a potem blednie jeszcze bardziej, opierając się o próg.
Sarenka zauważa, że jej syn patrzy na Katarzynę i mówi:
T…t… tylko to powiedział
Katarzyna nie może powstrzymać łez. Kacper przerzuca wzrok od jednego gościa do drugiego, nie rozumiejąc sytuacji. Wtedy wstaje babcia:
Proszę, wejdźcie, usiądźcie przy herbacie. Upiekłam ciasto i zrobiliśmy rosół z szczupaków.
Borys rozumie, że wszystko nie idzie po jego myśli, ale sytuacja jest zabawna: blada Sarenka, zdezorientowany Michał i rozbawiona Katarzyna. Mikołaj próbuje pokazać Sarence coś w oczy, ale ona już go zna.
Podczas gdy gospodarze rozkładają krzesła i nalewają herbatę, Katarzyna i Michał wychodzą na podwórko, gdzie pada lekki, puszysty śnieg, pokrywając wszystko białym puchem.
Dlaczego nie powiedziałeś mi wcześniej? powtarza Michał, zaskoczony.
Dlaczego wyjechałeś bez pożegnania? odpowiada Katarzyna.
Zostałem wezwany na zawody, a ja miałem trening. Dzwoniłem, ale nie mogłem się odebrać. tłumaczy Michał. Nie chciałem cię ranić.
Katarzyna wyznaje, że po przejściu na studia i zmianie numeru telefonu, nie chciała nikogo już słyszeć, ale wciąż kocha syna i nie żałuje decyzji. Michał przyznaje, że żałuje, że nie znał swojego syna.
A ja żałuję! mówi z rozczarowaniem. Nie wiedziałem, że się urodził.
Katarzyna wzdycha:
Co teraz? Jesteś już ojcem, mężem, rodziną
Michał przyznaje, że nie znalazł nikogo takiego jak ona, ale w końcu mówi:
Znalazłem cię! To ty jesteś moją matką.
Wszyscy wchodzą razem, uśmiechają się nieśmiało, a napięte twarze rodziców nieco się rozluźniają.
Kacprze, czy poprosiłeś szczupaka o dziadka? pyta Stasiu z otwartego drzwi.
Tak! odpowiada Kacper, a w pokoju słychać radosne okrzyki.
Wszyscy są zdumieni, a Mikołaj głasze swoją brodę, a Sarenka i babcia Waleria wycierają łzy.
Czy mogę zapytać, jakie było trzecie życzenie? patrzy Galia na swoją wnuczkę.
Poprosiłam szczupaka, żeby moja siostra, Zuzanna, była wesoła mruga Ewka.
Dorośli śmieją się i klaszczą, wciąż patrząc w zdumieniu na siebie.
Rok mija. 31 grudnia przy wrotach domu Walerii zatrzymuje się znajomy jeep. Z niego wysiada Michał, otwiera tylną klapę i pomaga Katarzynie wnieść ozdobny pakunek. Kacper dumnie niesie wózek dla lalki. Siostrzyczkę nazywają Łucją na cześć Galii, która w magiczny dzień złapała trzy szczupaki spełniające dziecięce życzenia.



