Na życzenie złotej rybki…

Na mocy szczupaka
Helena od młodości była zapalczywą wędkarzką. Gdy wreszcie odeszła na zasłużoną emeryturę, całe wolne popołudnie spędzała nad brzegiem Wisły z wędką w ręku. Mąż jej, Mikołaj, jeszcze pracował był trenerem w dziecięcej szkole sportowej w Krakowie. Dzięki jego wybitnym uczniom szkoła Nowy Dwór stała się sławna w całej okolicy, a ich sukcesy przyciągały podziw zarówno z miasta, jak i ze wsi. Mikołaj, kochający i kochany mąż, marzył o wspólnych godzinach z Heleną przy lśniącej tafli wody, lecz jego grafik był tak napięty, że znajdywał na ryby jedynie weekendy. Tak więc po nowym prawie emerytalnym mógł wypłynąć na połów tylko w soboty. Helena zawsze go wspierała i rozumiała. Tego właśnie sobotniego poranka postanowili wybrać się razem na ryby, choć w kraju trwał lockdown i dzieci uczyły się zdalnie. Mikołaj z lekkością spakował sprzęt wędkarski, wsiadł do swojego Fiata, a obok niego usiadła Helena oraz dwóch wnucząt mały Stefan i jego siostra Grażyna (starszy brat Szczepan już pracował w jednostce ratowniczo-gaśniczej). Z domu sąsiada, chłopca o imieniu Jarek, przyglądało się im z okna, nie mogąc uwierzyć, że tak nagle wyjeżdżają. Jarek szybko zrozumiał, dokąd zmierzają na ryby bo widać było wędki przywiązane do bagażnika. Jego myśli krążyły wokół tego, że znów zostanie sam w domu, a babcia Walentyna, jego opiekunka, ciągle zajęta domowymi sprawami. Jarek nie miał już nikogo, kto by go wspierał; w tej wsi, jak w wielu innych, panowała tzw. bez ojca dzieci rosły, choć ich ojcowie nie wracali ze służby.

Mikołaj podjechał do Jarka, zahamował i lekko otworzył okno:
Jarku, pojedziesz z nami na ryby?
Jarek, jakby czekał na to zaproszenie od lat, podskoczył:
Zaraz zapytam babcię, i pobiegł do domu. Po chwili wyłoniła się Walentyna:
Czy naprawdę zamierzasz zabrać go ze sobą?
Tak, czekamy, odpowiedział Mikołaj.
Hurra! wykrzyknęły wnuki w samochodzie.

Jarek potrzebował zaledwie pół minuty, by się ubrać założył czapkę głęboko, owinął szalik i wziął rękawiczki po czym wymknął się na tylną kanapę. Dojechali do znanego im miejsca nad brzegiem rzeki, gdzie rodzina Kowalskich zawsze łowiła szczupaki te wielkie, tłuste ryby. Mikołaj rozłożył ognisko, by dzieci mogły się ogrzać, a Helena usiadła na składanym krzesełku z wędką w dłoni. Mikołaj cofnął się trochę, by nie przeszkadzać jej w przyciąganiu ryb. Łowili na małe przynęty żywe robaki. Helena koncentrowała się na spławiku, ale bocznym wzrokiem obserwowała wnuki, by nie zrobiły psikusów. Gdy dzieci bawiły się w chowanego i w berka, spławik nagle się poruszył i po chwili w dół ciągnęło wędkę. Ostrożnie, by nie spłoszyć ryby, Helena podniosła linkę. Po niecałej minucie szczupak wystrzelił w powietrze i zręcznym ruchem wpadł do wiadra z wodą.

Pierwszy już złowiony, mruknęła z satysfakcją. Założyła nową przynętę i zarzuciła ponownie. Dzieci wyciągnęły z samochodu piłkę i zaczęły rysować bramki w piasku, zamierzając grać w jedna bramka. Gdy kolejny spławik się zaciągnął, Helena ponownie poczuła dreszcz łowcy. Tym razem to była jeszcze większa, bardziej tłusta szczupak. Na kolację będą pyszne kotlety pomyślała.
Kiedy biegły już po brzeg, w wiadrze trzema rybami pluskotały się szczupaki.

To co? Szczupaki? szepnął Jarek.
Tak! Te, które spełniają życzenia, odparła Helena z figlarnym uśmiechem.
Naprawdę? wykrzyknęli Stefan i Grażyna jednocześnie. Co możemy wymarzyć?
Niech wiadra same do domu wracają, podpowiedziała babcia Walentyna, nakładając kolejnego robaka na haczyk.
Nie, wiadra to nudne! westchnął Stefan.

Helena zarzuciła wędkę jeszcze raz:
A niech księżniczka cię pokocha! mruknęła, przywołując starą bajkę o Jasiu i Księżniczce.
Jarek, nieśmiało:
Czy mogę też coś wymówić?
Oczywiście, skinęła głową Helena.
Chłopiec przybrał tajemniczą minę, wziął jedną z ryb, szepnął coś do jej skrzeli i nagle ryba zniknęła pod wodą. Helena przyznała: to dziwne zwroty losu, ale w bajkach zawsze tak. Stefan i Grażyna przytuliły się do poławianych ryb, szepcząc im «cicho», jakby rozmawiały z ich skrzelami.

Helena, pełna żartów i humoru, podniosła ręce:
Na komendę szczupaka, na moje życzenie, spełnijcie, panie ryby, wszystkie życzenia, które moi wnukowie wam wypowiedzieli! spojrzała na Jarka, którego oczy błyszczały z radości. I na twoje, Jarku!

Mikołaj podszedł do żony, zobaczywszy puste wiadro, i zapytał:
Nie brało?
Helena odrzekła filozoficznie:
Dobre czynienie rzucaj w wodę!

Po drodze do domu dzieci były zmęczone i zaczęły przytulać się do siebie, zasypiając w samochodzie. Mikołaj wziął śpiącego Jarka na ręce i przekazał go babci. Wnuki w ogrodzie już zamknięte powieki wykrzyknęły:
Dziadku! Czy wiesz, jakie życzenie złożylismy?

Jarek poprosił szczupaka o dziadka
Ciii! zawołała Walentyna. Nie mówcie, bo nie spełni się!

Z wytopionego szczupaków Mikołaj przyrządził tradycyjną rybną zupę. Dzieci uspokoiły się i poszły spać, a Helena nie mogła przestać myśleć o rozmowie z wnukami. Jakże potrzebny jest Jarkowi męski autorytet więc poprosił o dziadka. Dorosły chłopiec dorastał w świecie bez ojca, w królestwie babci.

Wieczorem, przytulając się do ciepła męża, Helena westchnęła:
Szkoda, że Jarek nie ma telefonu ani komputera Tęskni za prawdziwym dziadkiem, który go kocha.

Mikołaj zamyślił się:
Właściwie to nie jest tak, że go nie kocham

Minął miesiąc, zbliżał się Nowy Rok. W mieście postawiono wielką choinkę, zawieszono lampki, a śnieg okrył ziemię i dachy. Szkoły zaczęły organizować jasełka, a Jarek poczuł się przygnębiony. Walentyna przyszedł po termometr, który przestał działać, i zmartwiła się, że wnuk choruje kaszel, gorączka. To najpiękniejsze święto, a on nie mógł nic zrobić.

Mikołaj odczytał w jej oczach, że chłopcu brakuje dziadka. Przypomniał sobie stare przyjaźnie ze studiów przyjaciela Borysa, który był nauczycielem wf w pobliskim Oświęcimiu, około stu kilometrów stąd.

Borysie, mam sprawę zadzwonił. Jarek nie ma dziadka, a babcia go wychowuje samotnie.
Co? zapytał Borys, nie rozumiejąc.
Dosłownie wprost nie ma ojca, nie miał nigdy. Matka go wychowywała bez wsparcia. Nie wiem, co zrobić
Co mogę zrobić? zapytał Borys, który sam nie miał wnuków. Może przyjść w kostiumie Świętego Mikołaja?

Mikołaj podjął pomysł: Zatrudnię się jako dziadek, przyjdę raz w roku, przyniosę prezenty i opowiem bajki. Borys z żoną Werą, która uwielbiała pomagać w każdej potrzebie, zgodziła się pomóc. Werę poprosiła, by przebrała się za Śnieżynkę.

Wkrótce przyjechał ich syn Michał, absolwent uczelni i były bobsleista, który wrócił na kilka dni do domu. Wraz z nim przybył samochód Mercedes. Dotarli pod domem Kowalskich, zapukali w furtkę, a Walentyna otworzyła drzwi zaskoczona nikt nie ostrzegał jej o gościach.

Gdzie jest mój wnuk Jarek? zapytał Borys donośnym głosem. Obok niego stała Śnieżynka jasna blondynka w białym płaszczu, a na plecach miał worek pełen prezentów. Dziecko w szpilce wózek na rączkę przywitało ich z szerokim uśmiechem.

Wojtek, który przyjął imię Dziadek, podszedł do Jarka, który nie mógł uwierzyć własnym oczom:
Wreszcie przyjechałeś, dziadku! wyszeptał.

Jarek, nieśmiało:
Czy zostaniesz na chwilę?

Oczywiście odparł Borys, patrząc na swoją żonę, której twarz rozjaśniła się łzami.

Wtedy do domu weszła piękna młoda kobieta w białej czapce i czarnym płaszczu prawdziwa Śnieżynka.

Mamo! rzucił się do niej Michał. Dziadek przyszedł! Na przykazanie szczupaka, na moje życzenie!

Katarzyna przytuliła syna, patrząc w zadumie na niespodziewanych gości. Weronika, jako Śnieżynka, zauważyła, że twarz Katarzyny rozczerwieniła się od emocji.

Wszyscy, w tym Jarek, wymieniali spojrzenia, nie rozumiejąc, co się dzieje. Katarzyna wytłumaczyła:
Goście, proszę, wejdźcie, usiądźcie. Upiekliśmy ciasto i herbatę

Borys pojął, że wszystko potoczyło się nie tak, jak planował, ale i tak był zachwycony.

Gdy goście usiedli przy stole, Katarzyna i Michał nagle zniknęli, wybiegając na podwórko, gdzie padał puszysty, biały śnieg.

Dlaczego nic mi nie powiedziałeś? powtarzał roztrzęsiony Michał.
Dlaczego odjechałeś, nie żegnając się? odpowiedziała Katarzyna.

Musiałem jechać na zawody, a ty miałaś jeździć na trening. Wtedy wszystko się zakręciło, turnieje, półfinały, finały Dzwoniłem, ale nie odbierałaś.
Gdy zrozumiałam, że wyjechałeś, nie powiedziałam nic o synie Zrezygnowałam ze studiów, przeszłam na zaoczne, zmieniłam numer telefonu. Nie chciałam nikogo spotykać. Teraz uczę w przedszkolu i kocham mojego syna.

A ja żałuję! przyznał Michał. Nie wiedziałem o jego istnieniu, nie widziałem, jak dorastał

Co teraz? westchnęła Katarzyna. Jesteś już ojcem, mężem, rodziną

Nie, nie tak się udało. Nie znalazłem nikogo takiego jak ty Ale już go znalazłem Jarka!

No patrz, jak sprytny! To Jarek nas wszystkich odnalazł!

Wszyscy weszli razem, nieco nieśmiało się uśmiechając, a napięte twarze rodziców powoli się rozluźniały.

Jarku, życzyłeś sobie, by szczupak spełnił życzenie o dziadka? zapytał Borys.
A ja poprosiłem, żeby Jarek miał ojca odezwał się Stefan z otwartego drzwi. To my, Kowalscy, przybyliśmy, by się cieszyć z Jarka!

Czy więc dziękować mamy szczupakowi? zapytał Michał, nie mogąc powstrzymać radości. Witaj, synu! Ja twój ojciec

W milczeniu patrzyli na siebie, po czym zaczęli przytulać Jarka. Dziadek Mikołaj gładził brodę, a Śnieżynka razem z babcią Walentyną wycierały łzy.

Mógłbyś mi powiedzieć, jakie trzecie życzenie złożyłaś? spojrzała Helena w swoją wnuczkę.
Poprosiłam szczupaka, żeby moja siostra Jarka, Grażyna, była wesoła szepnęła Ewa,Od tej nocy Jarek codziennie spoglądał na spokojną Wisłę, wierząc, że szczupak wciąż czuwa nad jego nowym, pełnym miłości życiem.

Rate article
Fajna Tajna
Na życzenie złotej rybki…