Oto sukienka! Uwierzysz, że właśnie ją tutaj wyrzuciłam?

**Dziennik**
Cóż za niespodzianka! Możesz uwierzyć, że właśnie to znalazłam w śmietniku?
Moja sukienka! Naprawdę myślisz, że sama ją tu wrzuciłam? Otworzyłam kosz na śmieci i zdrętwiałam jak płótno.
Niemal każdego dnia zadawałam sobie to samo pytanie, na które nie potrafiłam znaleźć odpowiedzi: co ja znalazłam w Krzysztofie?
Z pozoru wyglądał niepozornie, takiego księcia nawet koleżankom było wstyd pokazać. Do dziś myślą, że żyję sama.
O tym, że jest z nim związana, wiedziała tylko moja siostra, która dotąd trzymała to w tajemnicy.
Krzysztof nie był gwiazdą z nieba pracował jako ślusarz w hucie.
Czasem, siedząc przed telewizorem, łapałam się na myśli, że pora skończyć ten związek.
Ale za każdym razem, gdy miałam to zrobić, przynosił bukiet róż albo inną drobnostkę, i odkładałam rozmowę na bliżej nieokreśloną przyszłość.
Zanim mnie poznał, Krzysztof był już po rozwodzie. Jego małżeństwo przetrwało zaledwie dwa miesiące, ale była żona zaszła w ciążę i urodziła córkę.
Gdy się spotkaliśmy, dziewczynka miała już dwanaście lat. Nigdy nie starałam się jej poznać.
Okazja nadarzyła się przed moimi urodzinami, które planowałam spędzić z przyjaciółkami.
Małgosiu zaczął nieśmiało była żona wyjeżdża służbowo, prosiła, żebym wziął córkę na miesiąc
Miesiąc?! zmarszczyłam brwi, niechętna takiemu prezentowi.
Dlaczego tak długo? dopytywałam. Zakłada się, że utrzymasz ją za darmo?
Jeśli o to chodzi, nie przelała ani grosza wzruszył ramionami.
Przecież płacisz alimenty. Więc ona będzie się cieszyć twoimi pienami, a my mamy się nią opiekować?
Nie ma z czego się cieszyć, znasz moją pensję zaśmiał się gorzko.
Jak sobie to wyobrażasz? wściekałam się, coraz bardziej świadoma, że nie chcę obcego dziecka w naszym mieszkaniu. Trzeba ją wozić do szkoły, pilnować. Dlaczego się na to zgodziłeś?
Jestem jej ojcem powiedział zdziwiony. Twoim zdaniem powinienem ją odrzucić?
Zapominasz, że nie mieszkasz sam! Po drugie, to moje mieszkanie, więc powinieneś był mnie zapytać! Po trzecie moje urodziny, i nie chcę, żeby ktoś je zepsuł! wyrzuciłam z siebie.
Nie widzę powodu, żeby moja córka miała ci przeszkadzać bronił się, choć czuł, że zawinił.
Jestem pewna, że nic z tego nie wyjdzie skrzyżowałam ręce.
Krzysztof próbował mnie przekonać, żebym nie zakładała najgorszego.
Następnego dnia do mieszkania weszła pulchna nastolatka z mocnym makijażem, wyglądająca na szesnaście lat.
Wpatrywała się we mnie, nie witając się, i spytała ojca:
Gdzie jest mój pokój?
Śpisz w kuchni odparł z wymuszonym uśmiechem.
Dziewczyna wzruszyła ramionami i pobiegła do łazienki płakać.
Co to było?! warknęłam do Krzysztofa. Bezczelna i niegrzeczna. Dobrze, że urodziny będę obchodzić w knajpie. A ty ze mną nie idziesz.
Dlaczego? zdziwił się. Myślałem, że w końcu przedstawisz mnie koleżankom. Mieszkamy razem pół roku
Zostajesz z dzieckiem odwróciłam się, zadowolona, że nie będę musiała pokazywać go przyjaciółkom, które miały przystojnych, wysportowanych chłopaków.
Rozumiem powiedział cicho i już więcej nie rozmawialiśmy.
Następnego dnia zajęłam się przygotowaniami.
Wyrównałam sukienkę i powiesiłam, czekając na wieczór.
Krzysztof milczał, nawet nie życząc mi dobrze.
Udawałam, że nie widzę jego obrazy.
Po pracy wróciłam się przebrać i z przerażeniem odkryłam, że sukienki nie ma.
Gdzie moja sukienka?! Wpadłam do kuchni, gdzie na rozkładanym łóżku leżała Kinga.
Ignorowała mnie, bawiąc się telefonem.
Słyszysz mnie?! wyrwałam jej go z ręki.
Oddaj! wrzasnęła, a do kuchni wbiegł Krzysztof.
Co się dzieje?! Oddaj jej telefon!
Gdzie moja sukienka?! zaciśnięta pięść drżała.
Nic nie brałam zaśmiała się szyderczo. Ona bredzi! Po prostu mnie nie lubi!
Oddaj telefon, słyszysz?! warknął Krzysztof.
Oczywiście, że się przyzna! Rzuciłam telefon na podłogę.
Ekran pękł, a Kinga wybuchnęła płaczem. Wyszłam dumna do pokoju.
Musiałam znaleźć coś na imprezę.
W pierwszym lepszym zestawie wyszłam świętować.
Tam podjęłam decyzję koniec z Krzysztofem.
Wróciłam nad ranem. On, słysząc mnie, wstał z łóżka.
Zegarek widziałaś?
Chcesz udawać twardziela? Za późno. Kończymy. Jutro się wyprowadzacie.
Chcesz mnie o wszystko obwinić? zaśmiałam się.
Zniszczyłaś Kingi telefon
Ona ukradła moją sukienkę! syknęłam.
Moja córka nic nie wzięła! Jego oczy nabiegły krwią. Jestem gotów za to odpowiedzieć!
Machnęłam ręką, nie chcąc słuchać.
Żeby się uspokoić, sięgnęłam po butelkę wina.
Po łyku z obrzydzeniem wyplułam.
Co to?! Szampon?! Sama go tu wlałam?! Otworzyłam śmietnik i oniemiałam. A oto i sukienka! Naprawdę myślisz, że ja ją tu wrzuciłam?
Szukałaś pretekstu, żeby odejść? Wiedziałem, że dawno tego chcesz! wybuchnął. Gdybym nie ja, zrobiłabyś to wcześniej!
Uniosłam brew. Przypomniałam sobie wszystkie te chwile.
Podsłuchiwałem twoje rozmowy z siostrą. Wiem wszystko! powiedział dumně.
Aha! Zastanawiałam się, skąd tak szybko się dowiedziałeś! złapałam się za głowę, przypominając sobie plotki z rodziną. Czas się pożegnać!
Tym razem nie próbował mnie zatrzymać. Sam wiedział, że to koniec.

Rate article
Fajna Tajna
Oto sukienka! Uwierzysz, że właśnie ją tutaj wyrzuciłam?