Z byłym w komplecie

Olgo, nie możesz po prostu wyrzucić dziecka! To mała dziewczynka, w obcym mieście. Wiesz, co jej może się przydarzyć? nalegał Andrzej drżącym, oburzonym głosem. Jesteś przecież matką! Pomyśl, co by się stało, gdyby ktoś tak potraktował Kacpra!

Wiesz, Kacper nie zachowuje się tak, odpowiedziała Olga. Ma może czternaście lat, ale bezczelny jest od lat trzydziestu. Jeśli ma odwagę obrażać starszą ciotkę, to sama do dworca się doprowadzi.

Olga zdawała sobie sprawę, że może przesadza. Nie ma biletu dla córki Andrzeja, nie zna nikogo w Krakowie. Właściwie wystawiała dziewczynkę w nieznane. Ale już nie obchodziło jej to. Nie mogła dłużej znosić tego podwórkowego kaprysu w sukience.

Kiedyś Andrzej wydawał się Olgę oddechem świeżego powietrza. Jej pierwszy ślub nie był totalną klapą, ale miłości w nim nie było. Z Marianem, pierwszym mężem, Olga poślubiła z kalkulacji. Miał spadkobiercę po zamożnych rodzicach, żył na bogato, nie myśląc o przyszłości i troszczył się o Olgę.

Uznała, że taki facet idealny do założenia rodziny ich dzieci nie będą niczego potrzebować. O własnych uczuciach myślała dopiero na końcu. Brakowało iskr, więc co? Życie nie jest bajką, nie wszyscy kochają się po uszy. Przynajmniej facet był dobry, nie zrobiłby krzywdy.

W pewnym sensie Olga miała rację: ich jedyny syn, Kacper, naprawdę nie potrzebował niczego. Gdy dorósł i stał się samodzielny, rodzice nagle odkryli, że są prawie sobie obcymi. Nie mieli wspólnych zainteresowań, nie było tematu do rozmowy. Olga nawet jeździła na urlop sama, bez Mariana. Marianowi, nawiasem mówiąc, przestała już zależeć miłość, nie zostały żadne uczucia.

Na początku próbowali żyć ramię w ramię jako dobrzy przyjaciele. Ten plan legł w gruzy z hukiem. Olgę denerwowało w Marianie wszystko: jak zostawia kałuże w łazience po prysznicu, jak chrapie, jak je, a nawet jak oddycha. Marian natomiast zaczął interesować się młodszymi dziewczynami, spotykał się z nimi i nazywał to tabletka na nudę.

W efekcie rozwiedli się. Marian zostawił jedną z mieszkań żonie i synowi. Na początku Olga przyzwyczajała się do życia w pojedynkę, ale później pojawiła się tęsknota za miłością. Chociażby raz w życiu.

Z tą myślą wpadła na portal randkowy, lecz nie wytrwała długo. Mężczyźni przychodzili różni. Niektórzy nie znaleźli się do czterdziestki i nie pracowali, inni obrażali byłych, a ci, którzy wydawali się normalni, znikali po pierwszej randce. Olga nie wiedziała, co jest przyczyną, aż jeden nowy znajomy rozwiał tę niejasność.

Kolejna randka była po prostu ohydna. Po godzinie facet zaczął nachodzić i całować się. Nie powstrzymało go to, że Olga jasno powiedziała, że to za szybko. Potem nalegał, by zaprosić ją do swojego mieszkania. Kobieta pojąwszy, co się szykuje, wymknęła się, tłumacząc, że musi odebrać syna ze szkoły.

Rozstali się na ten temat. Wieczorem Olga dostała wiadomość prywatną:

Nie mogłeś od razu wszystkiego powiedzieć? Zmarnowałem na ciebie czas. Rozwiedzione z przyczepą mnie nie interesują.

Mówił to, kiedy jeszcze siedzieli w kawiarni. Najprawdopodobniej nie chodziło o syna, a o etykietkę rozwiedziona, która w jej głowie zgasła ochotę dalszych poszukiwań. Dla facetów to naprawdę ciężka przeszkoda, nawet jeśli syn ma piętnaście lat i latem zarabia więcej niż niektórzy kawalerowie.

Olga już miała zamiar położyć kres tej marce. Lecz najprzyjemniejsze rzeczy przychodzą nieoczekiwanie.

Andrzeja spotkała na urodzinach przyjaciółki, Marii. Galanteryjnie podawał jej szampana, serwował sałatki, uśmiechał się, gdy Olga żartowała, a na koniec poprosił o numer.

Maria ostrzegła:

Ola, uważaj. On ma w pakiecie byłą żonę i córkę.

Olga nie zamieszała się w to.

I co? Ja też nie jestem dziewczyną, odparła. W życiu wszystko się zdarza.

Później Andrzej delikatnie wyjaśnił, że nie mógł zamieszkać z żoną, a według jego słów Olga zrozumiała, że jego była regularnie wywoływała kłótnie. To ją zdziwiło. Mężczyzna wydawał się łagodny, spokojny. Skąd więc konflikty?

Wkrótce dowiedziała się prawdy i nie spodobało jej się to.

Jasiu, dziś trochę się spóźnię. Muszę wstawić się do Wiktorii. Poprosiła, żebym złożył rower dla Kaji, ostrzegł Andrzej.

To nie był pierwszy raz w ostatnim tygodniu, kiedy Andrzej spóźniał się po raz trzeci. Wiktoria nie potrafiła nawet wymienić żarówki bez jego pomocy. Na początku Olga podchodziła do tego ze zrozumieniem: była niedawno rozwiedziona i dopiero przyzwyczajała się do nowego życia, tak jak ona kiedyś. Z czasem jednak irytacja rosła.

Wiesz, jak do tego podchodzę. Czy nie możesz po prostu powiedzieć nie? Zaczynam mieć wrażenie, że między wami coś się dzieje.

Ola, boi się Boga! Po prostu nie mogę zostawić Kajki. Rodziny się rozpadają, a dzieci zostają, rozumiesz

Rozumiem. Nie mam nic przeciwko twojej pomocy, ale bez tych niekończących się wyjazdów. Wyślijmy Wiktorii pieniądze na fachowca, a twoja fizyczna obecność nie jest konieczna.

No Ola

Dość Ola. Jedziesz do domu, albo zostajesz u Wiktorii na stałe.

Niełatwo, ale Olga zdobyła swój cel. Andrzej przestał wpychać się do byłej żony, ale wciąż chciał widywać córkę, więc Kaja przyjeżdżała w weekendy, a każdy jej pobyt był dla Olgi testem wytrzymałości.

Podczas pierwszej nocy dziewczynka zażądała, by ojciec spał w jej pokoju, zawsze. Boję się sama. Potem wylądowała w kolekcji perfum Olgi, rozlała na siebie cały flakon drogich zapachów. Trzeci raz zaczęła marudzić o jedzeniu.

Nie będę tego jeść odrzuciła Kaja, odpychając talerz. To nie smakuje. Mama gotuje lepiej.

No i chodź głodna nie wytrzymała Olga: nie zamierzała tańczyć przed tą dziewczynką. Albo jedź do mamy.

Wyrzucacie mnie? Powiem mamie, że mnie tu nie karmili! Kaja złością skrzyżowała ręce na piersi.

Dziewczynki zmarszczył brwi Andrzej. Nie kłóćmy się. Zamówię pizzę.

Po każdym spotkaniu z Kają w domu wybuchały kłótnie. Dziewczynka udawała, że Olga jej nie znaczy, zachowywała się w obcym domu jak właścicielka. Kobieta pojąwszy, że dziewczynka chce, by tata częściej przyjeżdżał lub wrócił do mamy, powoli wyłuskiwała relacje ojca.

No to teraz musisz uciekać do innego miasta rzekła kiedyś przyjaciółka. A ja cię ostrzegałam.

Nie myślałam, że będą rozwiedzeni z przyczepą męską westchnęła Olga.

Jednak postanowiła poważnie rozważyć radę. Dlaczego nie przeprowadzić się? Syn już mieszkał osobno, w innym mieście. Nic nie trzymało jej tutaj.

W końcu przenieśli się do innej części Polski, do domku na skraju nad morzem, niedaleko Trójmiasta. Dwa lata były idealne: cisza, spokój i możliwość cieszenia się rodzinnym życiem. Lecz potem

Ola, nie gniew się nieśmiało zaczął Andrzej. Wiktoria dzwoniła. Prosiła, żebym wziął Kaję na wakacje, przynajmniej na miesiąc. Ma problemy zdrowotne, lekarz zalecił jej wyjazd nad morze, a wyjazdy wiesz, drogie. I Wiktoria ma urlop zimą.

Olga spojrzała na męża jakby na nowy wjazd.

Nie! Tylko nie Kaja! wybuchła.

Ola Rozmawiałem z nią. Wszystko zrozumiała i obiecała nie zachowywać się tak.

Na początku Olga opierała się, ale w końcu uległa. W końcu to córka ukochanego mężczyzny, którego nie widział od dawna. Może Kaja i naprawdę się zmieniła?

Niestety, nie.

Pierwszy tydzień dziewczynka zachowywała się cicho, głównie siedziała w pokoju albo spacerowała z ojcem. Potem zaczęło się.

Kaja, nie mogłabyś przestać chodzić po domu w ulicznych butach? U nas tak nie przyjęte.

Ojej, zapomniałam zdjąć, odpowiedziała z uroczym uśmiechem. Po prostu i tak tu jest brudno.

Kaja bez pytania przyprowadzała gości, brała jedzenie, które Olga prosiła nie dotykać, słuchała głośno wideo nocą. Gdy proszono ją, by nie hałasowała, mówiła, że zapomniała słuchawek, ale jeśli kupią nowe, z pewnością będzie się stosować. Co więcej, regularnie narzekała mamie, co powodowało, że Wiktoria telefonowała do Olgi z kolejnymi kłótniami.

Cierpliwość Olgi pękła, gdy Kaja rzekomo przypadkowo rozbiła filiżankę, tę samą, którą Kacper podarował jej przy pierwszej wypłacie. To było szczególnie obraźliwe.

Och, co tam Jakbyście mieli mało filiżanek, zorganizowałaś mi tutaj małą egzekucję wzruszyła ramionami Kaja.

Tego dnia Olga powiedziała mężowi, że nie zamierza już tego znosić. Tak, radykalnie, ale skończyło się jej znoszenie małego łobuza na jej terytorium.

Andrzej stanął w obronie córki.

Ola, może ma rację, ale to wciąż dziecko. Ty jesteś dorosła. Mogłabyś spróbować porozumieć się, wytrzymać raz w roku, w końcu rzekł. A tak wydaje się, że ci nie obchodzi, co się stanie z moją córką.

Olga tej nocy spała w pokoju gościnnym, nie chciała widzieć Andrzeja. Rano odkryła, że ani mąż, ani jego córka nie ma w domu.

W porządku, ale Andrzej zniknął na całe trzy dni. Pewnie pojechał z Kają na wszelki wypadek. W tym czasie nie odbierał telefonów ani wiadomości. Olga mogła tylko zgadywać, co naprawdę się dzieje.

Powrócił dopiero po czwarte dni.

No to wracam. Spotkajcie się, będę jutro, do szóstej wieczorem zwyczajowo ogłosił Andrzej.

Olga mogła udawać, że wszystko w porządku, tak jak wtedy, kiedy jeździł co drugi dzień do byłej. Ale miał już dosyć tej wojny Zwłaszcza że Andrzej wyraźnie nie stał po jej stronie.

Andrzeju, nie obrażaj się, ale jedź z powrotem do Wiktorii. Są ludzie, którym razem jest lepiej, a osobno nudno. Wydaje mi się, że to o was chodzi odpowiedziała Olga.

Ola, co ty taką robisz? Wszystko w porządku. Po prostu odwoziłem córkę.

Byłoby wspaniale, gdyby w ogóle nie przyjeżdżała. Albo choćbyś postawił ją na miejscu. Nie zrobiłeś tego przez wszystkie te lata. Nie, Andrzeju, mam dość walki w własnym domu i w naszym związku.

Andrzej próbował ją przekonać, ale Olga była nieugięta. Nie dowiedziała się, czy zdradza ją, czy po prostu jest na kolanach u Wiktorii i Kajki. Nie sprawdzała jego profili w mediach społecznościowych.

Tak, kiedyś Olga marzyła o miłości. Co zrobić, gdy facet obok kocha nie ciebie, a siebie, swój komfort i półśrodki? Olga postanowiła, że najpierw pokocha siebie. A podglądanie byłych nie pasuje do tego planu.

Rate article
Fajna Tajna
Z byłym w komplecie