Weronika została zatrudniona jako sprzątaczka i w pokoju swojego pracodawcy natknęła się na oprawione zdjęcie swojej matki.
Weronika Nowak właśnie dostała pracę jako sprzątaczka w Warszawie i szła do swojego pierwszego zlecenia. Był to piękny dom na Mokotowie, ale coś ją zszokowało w gabinecie, nad kominkiem, stała oprawiona fotografia jej matki. Nagle wszedł mężczyzna.
Muszę zrobić to porządnie, powtarzała sobie Weronika, by dodać sobie odwagi. Razem z przyjaciółką Kasią przyjechały do Warszawy kilka dni wcześniej, by spełnić marzenie o występowaniu w teatrze.
Ale najpierw potrzebowały pracy, by wynająć mieszkanie. Na szczęście Kasia dostała posadę w sklepie odzieżowym, a Weronika w agencji sprzątającej.
To było idealne rozwiązanie nie zajmowało zbyt wiele czasu, a sprzątanie ją uspokajało. Gdy dom był pusty, mogła nawet ćwiczyć śpiew.
Niestety, zanim przekroczyła próg tego pierwszego domu, przypomniała sobie twarz matki. Jej matka, Halina, nie chciała, by córka goniła za takimi marzeniami, a już na pewno nie w Warszawie.
Weronika urodziła się i wychowała w Poznaniu, co nie było aż tak daleko. Nie znała ojca, a matka nigdy nie wspominała o nim ani słowa. Z niewyjaśnionych przyczyn Halina nienawidziła Warszawy. Przez całe życie trzymała córkę pod kloszem, aż w końcu Weronika uciekła.
Gdy z Kasią pakowały się do wyjazdu, wiedziała, że matka nigdy by na to nie pozwoliła. Weronika podejrzewała nawet, że mogłaby symulować chorobę, by ją zatrzymać. Ale Weronika musiała walczyć o swoje marzenia to było jej życie. Zostawiła więc krótką notatkę na toaletce matki, gdy ta spała, i wymknęła się.
Minęło kilka dni, a Halina nawet nie zadzwoniła, co było dziwne. Weronika uznała, że jest po prostu wściekła. Może wybaczy, gdy córka zadebiutuje na scenie. Na razie musiała skupić się na sprzątaniu tego domu.
Według szefowej agencji, mieszkał tu samotny starszy mężczyzna, więc dom nie był szczególnie zaniedbany. Weronika weszła, używając klucza schowanego pod wycieraczką, i zabrała się do pracy najpierw kuchnia, potem salon, a potem sypialnia.
Zawahała się na progu gabinetu o poważnym wyglądzie, ale nikt nie zabronił jej tam wchodzić. Postanowiła nie ruszać dokumentów na biurku i skupiła się na czyszczeniu.
Nad kominkiem wisiała półka, a na niej kilka fotografii. Weronika sprzątała szybko, ale dokładnie, aż nagle zatrzymała się przed jednym ze zdjęć. To była jej matka, choć młodsza o dobre kilkanaście lat. Dlaczego zdjęcie mamy jest w domu tego mężczyzny? szepnęła.
Wtem usłyszała kroki i do pokoju wszedł starszy pan. Witam! To pani musi być nową sprzątaczką. Nazywam się Marek Kowalski. Jestem właścicielem tego domu, przedstawił się z ciepłym uśmiechem. Skończyła pani już tutaj?
Prawie, proszę pana. Ale czy mogę zadać pytanie? Weronika wahała się, bojąc się, że wspomnienie o zdjęciu go rozzłości. Kim jest ta kobieta?
Która? spytał, zakładając okulary. Ach, tak. To Halina. Była miłością mojego życia.
Weronika poczuła, jak krew odpływa jej z twarzy. Co się z nią stało? nie mogła powstrzymać pytania.
Zginęła w wypadku autokaru. Była wtedy w ciąży. Nie mogłem nawet pójść na pogrzeb, bo jej matka mnie nienawidziła. To było okropne Próbowałem żyć dalej, ale nigdy mi się to nie udało. Do dziś ją kocham i tęsknię.
Proszę pana, przepraszam, że jestem wścibska, ale ta kobieta wygląda dokładnie jak moja mama. To wręcz przerażające, wyznała Weronika.
Mężczyzna zmarszczył brwi. Co pani ma na myśli?
Cóż, moja mama, Halina, jest żywym portretem tej kobiety. Oczywiście, teraz jest starsza, ale podobieństwo jest uderzające. Jestem pewna na 98%, że to ona.
Halina? Pani matka ma na imię Halina? Gdzie pani dorastała?
W Poznaniu, odparła, wzruszając ramionami. Nagle jej oczy się rozszerzyły jeśli to była Halina, to ten mężczyzna mógł być jej ojcem.
Marek zakrył usta dłońmi. To niemożliwe wyszeptał. Czy mogę dostać numer telefonu pani matki?
Oczywiście, podała mu go.
Czy może pani zostać, gdy zadzwonię? zapytał. Weronika skinęła głową.
Wybrał numer na telefonie stacjonarnym, a po kilku sygnałach odezwał się głos matki. Halo? To ty, Weronika?
Marek spojrzał na Weronikę, po czym powiedział: Czy rozmawiam z Haliną Nowak?
Tak. Kto mówi?
Halina, to Marek, odpowiedział, a jego głos już drżał.
Marek? Marek Wiśniewski? Czego chcesz po tylu latach? głos Haliny stał się twardy, choć Weronika nie rozumiała dlaczego.
Marek i Weronika wymienili się zaskoczonym spojrzeniami, ale on kontynuował: Co znaczy «po tylu latach»? Myślałem, że nie żyjesz!
Co?!
Marek opowiedział, co wiedział o rzekomym wypadku, w którym stracił narzeczoną i ich nienarodzone dziecko. Dodał, że matka Haliny zabroniła mu przyjść na pogrzeb i nigdy więcej się do niego nie odezwała. Ale Halina nie miała pojęcia, o czym mówił, i opowiedziała swoją wersję.
Mama powiedziała mi, że zadzwoniłeś i że nie chcesz mieć już ze mną nic wspólnego. Wychowałam więc córkę sama.
To nieprawda Halina, nigdy bym cię nie zostawił. Nigdy nie przestałem o tobie myśleć. Płakałem za tobą. Cierpiałem przez prawie dwadzieścia lat.
Halina milczała.
Nie mogę uwierzyć, że mama mogła coś takiego zrobić. Ale to by było do niej podobne. Nie wiem teraz, co robić. W końcu dodała: Chwila. Skąd wiesz, że żyję?
Mamo, ja tu jestem, odezwała się Weronika. Szybko wyjaśniła sytuację i zapewniła, że w Warszawie wszystko u niej w porządku.
Nie mogę uwierzyć, że to się dzieje naprawdę. I nawet nie mogę zapytać mamy, dlaczego to zrobiła od lat nie żyje. Ale powiedz mi, Weronika, kiedy wracasz do domu? głos



