ON ZAMIESZKA Z NAMI…

WADZIEJ ZOSTAJE Z NAMI

Głośny dzwonek zwiastuje, że ktoś stoi przed drzwiami. Jagoda zdejmuje fartuch, wyciera ręce i podbiega otworzyć. Na progu stoi jej córka z chłopakiem. Kobieta wpuszcza ich do mieszkania.

Cześć, mamuś, całuje córka w policzek. Poznaj, to Witek, będzie z nami mieszkać.
Dzień dobry, przywita się młody człowiek.
A to moja babcia Halina.
Halina Wojciechowska, poprawia córkę.

Mamuś, co dziś na obiad?
Groch z kiełbaskami.
Nie lubię grochu, mówi chłopak, zdejmuje buty i wchodzi do pokoju.
Co ty, mamuś, Witek nie je grochu, krzyczy Jagoda, otwierając szeroko oczy.

Witek rozkłada plecak na kanapie.
To mój pokój, mówi Halina.
Witek, chodź, pokażę ci, gdzie będziesz spał, woła Zuzia.
A ja tu wolę, mruczy chłopak, wstając z kanapy.

Mamusiu, wymyśl, co podać Witekowi.
Nie mam pomysłu, zostało nam pół paczki kiełbasek, wzrusza ramionami Halina.
Wystarczy z musztardą, keczupem i chlebkiem, odpowiada chłopak.

Dobrze, mówi Halina, kierując się do kuchni. Kiedyś przygarniałaś kotki i szczeniaki, a teraz przyniosłaś tego faceta, nakarm go.

Zabiera garść grochu, kładzie dwie podsmażone kiełbaski na talerz, przesuwa talerz z sałatą i siada jeść.

Mamusiu, po co sam jesz? wchodzi córka.
Bo właśnie wróciłam z pracy i muszę się najedzieć, odpowiada Halina, przeżuwając kiełbaskę. Kto chce jeść, niech sam sobie nakłada albo gotuje. I jeszcze jedno: dlaczego Witek ma u nas zamieszkać?
Bo to mój mąż.

Halina ledwo nie dławi się śmiechem.
Mąż?
Tak. Twoja córka już dorosła i sama decyduje, czy wyjdzie za mąż. Ja mam już dziewiętnaście lat.

Nie zaprosiliście nas na ślub.
Nie było ślubu, po prostu podpisaliśmy akt małżeństwa i tyle. Teraz jesteśmy małżeństwem, więc mieszkamy razem, tłumaczy Zuzia, patrząc na jedzącą matkę.

Gratuluję. Dlaczego bez przyjęcia?
Jeśli masz pieniądze na wesele, możesz nam je dać, znajdziemy na co je przeznaczyć.

Rozumiem, kontynuuje Halina. Dlaczego właśnie u nas?
Bo w dwupokojowym mieszkaniu już czterech nas mieszka.
A nie rozważaliście wynajmu?
Po co wynajmować, gdy mam mój pokój, dziwi się córka.

Dajcie sobie jedzenia.
Zuzia, garnek z grochem na ogniu, kiełbaski na patelni. Gdyby było mało, w lodówce jest jeszcze pół paczki. Bierzcie i jedzcie.
Mamusiu, masz nowego zięcia, podkreśla Zuzia.
I co? Mam tu tańczyć na cześć tego wydarzenia? Jestem zmęczona po pracy, nie potrzebuję rytuałów. Ręce i nogi macie, samodzielnie się zadbajcie.
Dlatego nie jesteś zamężna! rzuca Zuzia z gniewem i zamyka drzwi swego pokoju.

Halina dokończa posiłek, zmywa naczynia, wyciera stół i idzie się przebrać. Zdejmuje torbę z ubraniami i jedzie na siłownię. Jest kobietą aktywną kilka wieczorów w tygodniu spędza w klubie fitness i basenie.

Około dziesiątej wieczorem wraca do domu. W kuchni czeka totalny bałagan, jakby ktoś próbował gotować. Pokrywka od garnka z grochem zniknęła, więc pot wyschł i pękł. Opakowanie kiełbasek leży na stole, obok czerstwy chleb bez opakowania. Patelnia jest przypalona, a nieprzywierająca powłoka rozdarta widelcem. W zlewie sterczą talerze, a na podłodze plama po czymś słodkim. Całe mieszkanie wypełnia zapach papierosów.

No proszę, coś nowego. Zuzia nigdy nie pozwalałaby sobie na taki bałagan, myśli Halina i otwiera drzwi dla córki.

Młodzi ludzie piją wino i palą.

Zuzia, posprzątaj kuchnię. Jutro kup mi nową patelnię, mówi matka i wraca do swojego pokoju, nie zamykając drzwi.

Zuzia wstaje i biegnie za nią.

Dlaczego musimy sprzątać? Skąd mam wziąć pieniądze na patelnię? Nie pracuję, uczę się. Czy naprawdę martwisz się o naczynia?
Zuzia, zasady tego domu są proste: po jedzeniu sprzątaj, po bałaganie sprzątaj, jeśli coś zniszczysz, kup nowe. Każdy sprząta po sobie. A patelnia kosztuje nie jedną złotówkę, a już jej nie da się naprawić.

Nie chcesz, żebyśmy tu mieszkali, wykrzykuje córka.
Nie, odpowiada spokojnie Halina.

Nie chce teraz kłócić się z córką, a wcześniej nie było z nią problemów.

Ale to mój udział w mieszkaniu.
Nie, mieszkanie jest moje i całe. Zbudowałam je, kupiłam. Ty tylko jesteś zameldowana. Nie rozliczaj mnie. Jeśli chcecie tu mieszkać, przestrzegajcie zasad, mówi matka spokojnym tonem.

Całe życie żyłam według twoich reguł. Wyszłam za mąż i nie możesz mi dyktować, co mam robić, wykrzykuje Zuzia. Poza tym, jesteś już starą i powinnaś oddać nam mieszkanie.

Daję wam cały korytarz w klatce oraz miejsce na ławkę. A co z tym ślubem? Nie zapytałaś mnie. Śpisz tu sama, czy z mężem, ale w innym miejscu. On tu nie zamieszka, mówi twardo Halina.

Dość tego, nasz zięć, wyprowadzamy się, krzyczy Zuzia i zaczyna pakować rzeczy.

Po pięciu minutach do pokoju wpadł nowo przybyły zięć.

Spokojnie, mamo, wszystko będzie okej, mówi przytłumionym głosem, podskakując od wypitego alkoholu. Nie wyjeżdżamy w nocy. Będziesz się dobrze zachowywać, a my będziemy się kochać po cichu.

Jaka mam być twoją mamą? zdenerwuje się Halina. Mama i tata zostali u was w domu, więc wracaj tam i nie zapomnij zabrać nowej żony.

Zaraz cię dostanę, podnosi pięść i wsuwa ją w nos teściowej.

Halina chwyta pięść paznokciami i przyciska ją mocno.

Boj się mnie, niepoczytalna! krzyczy.

Mamusiu, co robisz? woła Zuzia, próbując wyciągnąć matkę z kochanka.

Halina odpycha córkę, kopie Wiktora w pachę i łokciem przyciska go do szyi.

Zgłoszę przemoc, warczy chłopak. Pójdę do sądu.

Poczekaj, zadzwonię po policję, żeby lepiej udokumentować, odpowiada Halina.

Młodzi uciekają, zostawiając dwupokojowe mieszkanie.

Nie jesteś już moją matką, krzyczy Zuzia na odchodnym, i nigdy nie zobaczysz wnuków.

Co za żal, ironicznie zauważa Halina. Przynajmniej będę mogła żyć po swojemu.

Patrzy na swoje ręce niektóre paznokcie połamane.

Same straty po was, mruczy.

Po ich wyjściu myje kuchnię, wyrzuca groch i zgniataną patelnię, zmienia zamki w drzwiach. Trzy miesiące później przy pracy spotyka córkę. Dziewczyna jest wychudzona, policzki zapadnięte, wygląda na nieszczęśliwą.

Mamusiu, co dziś na kolację? pyta.
Nie wiem, jeszcze nie wymyśliłam. A ty co chcesz?
Kurczaka z ryżem, szepcze Zuzia. I sałatkę jarzynową.
To idziemy po kurczaka, odpowiada Halina. Sałatkę zrób sama.

Zuzia nie pyta o nic więcej, a Wiktor już nigdy nie pojawia się w ich życiu.

Rate article
Fajna Tajna
ON ZAMIESZKA Z NAMI…