Chcę zrobić test. Jeśli Daria naprawdę jest moja, zabiorę ją. Bierz ją od razu, bo tylko się plącze pod nogami. Męczy mnie to, trzeba ją karmić, ubierać, a ja nawet dla siebie czasem nie kupię nic, żeby mieć chwilę relaksu. Takie życie… Daj mi pieniądze, Mikołaju, co?
Róża szykowała się do pracy. Szybko przygotowała mężowi kanapki, zawinęła je w folię i położyła na stole.
Mikołaj pracował w warsztacie samochodowym. Nie mieli tam przerwy obiadowej, więc zawsze musiał brać coś ze sobą.
Róża pracowała jako kucharka w stołówce. Jej praca była trochę dalej od domu, więc musiała wstawać godzinę wcześniej niż mąż.
Na dworze zaczął mżyć deszcz, więc Róża wzięła parasolkę leżącą w przedpokoju. Parasol wyślizgnął się jej z rąk i z hukiem uderzył o podłogę. Kobieta zastygła, potem zajrzała do sypialni mąż się nie obudził.
Róża uśmiechnęła się pod nosem:
Co za gapa! i ostrożnie wymknęła się za drzwi.
Autobus nadjechał zadziwiająco szybko. Róża usiadła przy oknie i zaczęła wpatrywać się w miasto. Zamyśliła się nad swoim życiem.
Nie była już młodziutką dziewczyną zbliżała się do trzydziestki, była szczęśliwą mężatką… Choć nie żyli w dostatku, wydawało jej się, że są zgodnym małżeństwem.
Tylko jedno ją martwiło nie mieli z mężem dzieci, a tak bardzo pragnęła malucha. Nie miało znaczenia, czy to będzie chłopiec, czy dziewczynka.
Przez trzy długie lata małżeństwa Róża chodziła na badania, ale lekarze tylko rozkładali ręce i mówili, że wszystko jest w porządku.
Autobus się zatrzymał. Róża zapłaciła i wysiadła. Zostało jej tylko przejść przez park, za którym znajdowała się jej stołówka.
Gdy przesz


