Towarzyszka Podróży

Kto nie spotyka czasem na drodze osobliwych ludzi Nie wiem, jak ta młoda, elegancko ubrana kobieta przekonała mnie, że ma zamiar wróżyć. Sam nie rozumiem. Jedziemy w tym samym przedziale już ponad dwie godziny, a ona od razu wywarła na mnie przyjemne wrażenie: brunetka około trzydziestu lat, z modną fryzurą i sylwetką, o której zazdrościłyby mi, okrąglejsze typy. Uśmiechnięta i rozmowna. Tylko oczy

Nic szczególnego nie widać w jej spojrzeniu. Przynajmniej tak myślę, bo miała na nich ciemne okulary przeciwsłoneczne. Co w tym niezwykłego? pomyślałem. W szary, pochmurny dzień, kiedy jesienne chmury przykryły niebo, prawie czarne szkła wydawały się dziwne, ale może chciała ukryć worki pod oczami albo siniaka. Zdarza się, prawda?

Szukam wymówek, by usprawiedliwić jej nietypowy pomysł, i znajduje ich wiele. Jednak ciekawość nie daje mi spokoju. Nie znam jej dobrze; wiem tylko, że ma na imię Małgorzata i pracuje w sektorze usług. Pytanie nieznajomej: Po co nosić okulary w taką ciemność? wydawało się niewygodne, a może ma jakąś chorobę oczu? Zamilkłem i podtrzymywałem pustą, nic nieznaczącą rozmowę, typową dla podróżnych, którzy ledwo się znają. Nagle, zmieniając ton, zaproponowała:

Natalijo, może wróżę? U mnie to się udaje. Prababcia była profesjonalną wróżką, prawdziwą, a nie oszustką, których dziś pełno. Czy nie chcesz poznać swego losu? Spróbujmy, to takie fascynujące!

Zadrżałem lekko. Nie chciałam wiedzieć, co mnie czeka. Dzięki, Małgorzato, ale nie wierzę w karty ani w wróżby.

A więc nie ma się czego bać odpowiedziała, a w jej głowie pojawił się nagły świst. Gdyby można było się podrapać od środka, zrobiłabym to od razu I nagle, jakby sama siebie zaskoczyła, rzekła: No dobrze, po co nie spróbować? choć w tym momencie myślała zupełnie co innego. Ten zwrot akcji mi się nie spodobał. Otworzyłam usta, by powiedzieć: Lepiej nie, ale zamiast tego uśmiechnęłam się uprzejmie.

Kobieta skinęła głową i wyjęła z torebki aksamitny woreczek. Na stole między nami położyła talię kart. Wtedy zdjęła okulary, a dwa wielkie szkła zakryły jej oczy. Serce mi zabiło mocniej.

Jak będziesz wróżyła, skoro nie widzisz? szepnęłam przerażona.

Spokojnie, Natalijo, czuję karty i znam je aż po kres. Nie mam wielu rozrywek w życiu, więc zaczynamy? powiedziała, znów zakładając okulary, które zamykały te przerażające oczy.

Zignorowałam fakt, że nie widzi moich ruchów. Małgorzata rozłożyła karty w kręgu, zgodnie z rytuałem, i rzekła: Odwróć najbliższą, pokaże przeszłość. Wyciągnęłam kartę drżącymi rękami. Była zupełnie biała, bez rysunku. Wróżka zamyśliła się.

Dziwne. Biały kartonik oznacza, że nie było cię w przeszłości. Jak to możliwe? zapytałam, starając się brzmieć pewnie, choć przechodził mnie dreszcz.

Spróbujmy jeszcze raz, weź dowolną zasugerowała.

Miałam jedno życzenie: szybko zebrać rzeczy i wysiąść na najbliższym dworcu, by nie słyszeć tego głosu i nie odczuwać niewidzialnych mrowień w głowie. Jednak poddałam się jej woli, wzięłam kolejną kartę i znów odwróciłam. Wynik był taki sam. Zaczęłam podejrzewać oszustwo i zebrałam się na odwagę, by zapytać:

Może skończmy? Wszystkie twoje karty chyba takie same. To żart, który mi się nie podoba!

Wróżka się zamieszała.

Zapewniam, karty są zwykłe, narysowane cienkim igłą, czuję je palcami, ale teraz są gładkie jak papier. Uwierz mi, sama zaskoczona. Spróbuj jeszcze, weź odważniej!

Wciągnęłam powietrze, wzięłam dwie karty jednocześnie i dotknęłam ich. Jak się spodziewałam, nie było w nich żadnych kropek ani nakłuć czyste, biały kartki. Rzuciłam je prosto w jej dłonie.

Może przestańmy tę komedię, powiedz szczerze, po co to wszystko? zapytałam, czując, że jej twarz staje się blada.

Przysięgam, nie miałam nic w myślach, chciałam cię tylko trochę umilić w podróży. Spróbujmy ostatni raz, na przyszłość

Dobrze, spróbujmy odparłam, naprawdę wściekła, i wzięłam następną kartę. Odwróciwszy ją, chciałam pokazać Małgorzacie, ale przypomniałam sobie, że i tak nie zobaczy. Zawołałam prawie:

A przyszłość jest biała, biała jak śnieg. Co teraz z tym zrobić?

Kobieta nie tylko pobladła, ale i pokryła się nerwowymi plamami.

Czy to oznacza, że niedługo umrę?

Otworzyłam oczy szeroko, lecz nie odważyłam się odpowiedzieć. Wzięłam płaszcz i torbę, spojrzałam przez okno i z irytacją westchnęłam:

Skąd mam to wiedzieć? Wszystko przemija Żegnam, wysiadam na tym dworcu, mam pilną sprawę.

Wyskoczyłam z przedziału, nie odwracając się. W pamięci szumiało: Ta paskudztwo zepsuło mi nastrój, znalazła sobie eksperymenty na kogoś! Wyszedłam na peron, wyciągnęłam z kieszeni papierosa i podszedłam do zadumanego mężczyzny przy stoisku z napojami:

Nie masz zapalniczki?

On skinął głową, podał mi ją i, patrząc mi w twarz, powoli podszedł do brudnego podłogi. Musiałam się pochylić, żeby samodzielnie wziąć zapalniczkę. Zaciągnęłam się i wypuściłam pierścień dymu, czując się lżej. Drzwi otworzyły się, a zanim wyszłam na peron, poprawiłam maskę, zerknęłam na przerażonego mężczyznę, który ledwo drżał ze strachu.

Łasuchu, zobaczyć czaszkę to dopiero przyjemność! Przepraszam, nie chciałem cię przestraszyć. Twoja pora jeszcze nie nadeszła, a ja jestem na urlopie, po prostu straciłam kontrolę! Ta jasnowidka, nawet Śmierć potrafi dostrzec, choć jest ślepa. Nie da się przed takimi ludźmi uciec

Zrzędząc pod nosem, ruszyłam w stronę peronu nieznanego miasta. Dobrego wypoczynku, Natalijo!

Rate article
Fajna Tajna
Towarzyszka Podróży