„Nie, postanowiliśmy, że lepiej, żebyś nie przywoził żony i dziecka do tej mieszkania”

Nie. Postanowiliśmy, że nie powinieneś przywozić żony i dziecka do tego mieszkania. Nie wytrzymamy długiego niepokoju i w końcu poprosimy was o wyprowadzkę. A twoja żona potem będzie wszędzie opowiadać, że wyrzuciliśmy was z maluchem na ulicę.

Sąsiadka z korytarza od razu zauważyła, że Zuzanna wróciła po rozmowie z mężem przygnębiona. Obie właśnie zostały mamami trzy dni temu i miały wyjść ze szpitala pojutrze. Radosny moment! Nie ma powodu do smutku.

Zuzanno, nie masz takiego wyrazu twarzy. Co się stało? zapytała sąsiadka.

Michał powiedział, że właścicielka mieszkania kazała nam wyprowadzić się natychmiast. Mówi, że oddała mieszkanie parze bez dzieci, a wy chcecie przywieźć maleństwo. Będzie płakał w nocy, sąsiedzi będą narzekać, a ona nie chce problemów.

I co? Nie macie gdzie pojechać?

U rodziców Michała jest trzypokojowe mieszkanie, ale tam mieszka jeszcze jego młodsza siostra. Moje rodzice są w wiosce, dwadzieścia kilometrów od miasta odpowiedziała Zuzanna.

No to zamieszkacie tydzieńdwa u teściów, aż znajdziecie nowe lokum poradziła kobieta.

Michał już szukał, ale właściciele, gdy tylko usłyszą o małym dziecku, od razu odmawiają.

To prawda, ale dajcie sobie jeszcze dwa dni dodała. Mąż coś wymyśli.

Michał jednak nic nie wymyślił. Dzwonił po kilku ogłoszeniach, a po odrzuceniach po prostu przemieścił ich rzeczy z wynajmowanego mieszkania do domu rodziców.

Rodzice i młodsza siostra nie byli zachwyceni, że w ich lokalu zamieszka rodzina Michała, a do tego z tak niespokojnym gościem.

Synu, pamiętasz, że przed ślubem ustaliliśmy, że nie będziesz mieszkał u nas z żoną powiedziała matka. Masz prawo przebywać w swoim pokoju, ale nie chcemy obcych ludzi w naszym mieszkaniu.

A twoja Zuzanna to obca. Dla ciebie to żona, dla nas nieznajoma. Ty ją wybrałeś, my jej nie wybraliśmy.

Mamo, to tylko tymczasowe, dopóki nie znajdziemy czegoś stałego tłumaczył Michał.

Wiesz, że tymczasowe rzadko ma trwalejszy koniec. Najpierw przyjedziecie na tydzień, tydzień zamieni się w miesiąc, a miesiąc w wieczność.

Nie. Poza tym oboje pracujemy, twoja siostra studiuje. Chcemy się wreszcie zrelaksować. Z małym dzieckiem w mieszkaniu to niemożliwe: nie gadaj głośno, nie patrz telewizji, a w nocy bądź gotowy na płacz niemowlaka.

Postaram się znaleźć coś szybciej obiecał syn.

Nie. Zdecydowaliśmy, że nie przywieźesz żony i dziecka do tego mieszkania. Nie wytrzymamy długiego niepokoju i poprosimy was o wyprowadzkę.

A twoja żona potem będzie mówić, że wyrzuciliśmy was z maluchem na ulicę. To popsu nam reputację, a nie chcę, żeby o nas źle mówiono. Nie próbuj tu przywozić Zuzanny i dziecka. Rozwiąż to inaczej.

Z tymi wiadomościami Michał stanął w szpitalu.

Słuchaj, Zuzanno, może najpierw zamieszkacie u twoich rodziców z dzieckiem? zapytał.

Czy twojej matce nie zależy zobaczyć wnuka? zdziwiła się Dorota.

Nie wiem, matka kazała, żebyśmy nie przyjeżdżali odparł Michał.

Świetnie się to układa! Inne kobiety z dziećmi przyjeżdżają, rodzina wita ich kwiatami, prezentami, radością. A my, jak bezdomni, nie chcą nas w ogóle zobaczyć obraziła się Zuzanna.

Wieczorem zadzwoniła do rodziców, a tego samego dnia, kiedy wypisano ją i synka, przyjechał jej ojciec.

Zbieraj, córeczko, wnuka, jedźmy do domu. A ty zwrócił się teść do Michała przywieź wszystkie rzeczy Zuzanny i to, co dla malucha kupiliśmy.

Do wioski dojechali w trzydzieści minut. Tam wszystko było gotowe dla dziecka: w małym pokoju stało łóżeczko z pościelą w kształcie misiów i króliczków, obok komoda na ubranka i wygodne krzesełko do karmienia.

W salonie czekał stół nakryty na uroczysty obiad. Nie było obcych, tylko rodzice, babcia Zuzanny i Irena jej młodsza siostra.

Z rodziny Michała przy obiedzie nie wspomniano, ale ożywiona dyskusja toczyła się wokół imienia dla chłopca. Wybrano imię Ilya.

Michał po obiedzie pojechał do miasta, obiecując, że jutro przywiezie rzeczy Zuzanny.

Kiedy wrócił, czekały go dobre wieści.

Zuzanno, Michale powiedział ojciec, gdy cała rodzina zasiadła przy stole. Po konsultacji z matką postanowiliśmy sprzedać dom babci i przekazać pieniądze wam.

Zrobimy to jako prezent od naszej rodziny Zuzannie, ale jest jeden warunek: dom, w którym teraz mieszkamy, przejdzie w spadku do Ireny. Zuzanno, zgadzasz się?

Oczywiście, zgadzam się.

Wtedy jutro zamieszczam ogłoszenie o sprzedaży dodał ojciec.

Dom sprzedano w trzy miesiące. W tym czasie Zuzanna i Ilya mieszkali we wsi, a Michał w mieście w mieszkaniu rodziców, choć w weekendy przyjeżdżał do żony i synka.

Półtora miesiąca zajęło szukanie mieszkania, załatwianie kredytu i remont.

W końcu nadszedł dzień, kiedy Zuzanna, Michał i mały Ilya wprowadzili się do własnego lokum. Po miesiącu wprowadzania wszystkiego na swoje miejsce, zorganizowali przyjęcie wprowadzające.

Zaprosili rodziców Zuzanny, jej przyjaciółki i znajomych Michała. Natomiast rodzice Michała nie przybyli dowiedzieli się dopiero, że syn kupił własne mieszkanie, kiedy już miał wybrać rzeczy.

Co ty, synku, zaprosiłeś wiejską rodzinę na nowy dom, a nam nie powiedziałeś, że masz własne mieszkanie? Mógłbyś nas zaprosić! zaczęła matka Michała przez telefon.

W końcu nie widzieliśmy wnuka. Nie zachowujecie się rodzinnie, synu dodała.

Czy nie wpuścić mojej żony z nowonarodzonym dzieckiem do waszego mieszkania to naprawdę rodzinne? zapytał on.

Mówiłam ci, że jesteśmy ludźmi w podeszłym wieku, potrzebujemy spokoju odpowiedziała matka. Czy możemy przyjść w gości?

Po co?

Przecież Ilya to nasz wnuk.

Mamo, naszemu synkowi niedługo pół roku, a ty nagle chcesz go zobaczyć. To dziwne, prawda?

Nic dziwnego. Kiedy był mały, nie było na co patrzeć wszystkie niemowlęta wyglądają tak samo odparła.

Mam wrażenie, że to inny powód. Może baliście się, że wprowadzę swoją rodzinę do waszego mieszkania i zamkniemy wasze mury jak twierdzę.

A kiedy Zuzanna mieszkała u rodziców z Ilyą, nie chcieliście poznać wnuka. Teraz, gdy mamy własne cztery kąty, możemy przyjść w gości. Przepraszam, ale jeszcze nie jesteśmy gotowi was przyjąć powiedział Michał.

Czyli obrażacie się? zapytała matka. A ja chciałam zaprosić twoją żonę i dziecko na naszą działkę na całe lato.

Skąd to wzięłaś? zdziwił się syn.

Dziecko potrzebuje świeżego powietrza. W mieście już w maju jest upalnie, a latem będzie duszno i pył.

A twoja żona mogłaby mieszkać na działce sama, nikt by nie przeszkadzał, przyjeżdżalibyśmy tylko w weekendy.

W tym roku mam urlop w październiku, a on w listopadzie. Nie weźmiemy od was żadnych pieniędzy, po prostu Zuzanna zajmie się grządkami, zbierze ogórki, żeby nie urosły. To wszystko.

Rozumiem, mamo! Potrzebujecie pracownicę na działkę. Nie, radźcie sobie sami. A jeśli zechcemy zabrać Ilyę na świeże powietrze, Zuzanna pojedzie z nim do swoich rodziców odparł syn.

Po raz pierwszy matka i siostra Michała zobaczyły Ilyę, gdy miał już dwa i pół roku, przypadkowo spotykając Zuzannę w centrum handlowym. Spojrzeli z daleka, ale nie podeszli bliżej.

Takie bywają babcie i mamki.

Rate article
Fajna Tajna
„Nie, postanowiliśmy, że lepiej, żebyś nie przywoził żony i dziecka do tej mieszkania”