Bogna patrzy na płonące zapałki w rękach starszej kobiety. Kobieta zapala i gasi je raz po raz, mówiąc wszystko, co Bogna zna i sama czuje. Z bólem, który nie ustępuje, z beznadzieją, z nieustanną chęcią wyć jak wilk, w końcu decyduje się pójść do wiedźmy.
Bogna właśnie przeżywa tragedię, którą uważa za koniec swojego życia. Mąż odchodzi, zostawiając ją z dwójką dzieci. Po czterech miesiącach powraca, wszystko wydaje się wrócić do normy, ale w rzeczywistości ich związek pęka coraz bardziej. Oboje oddalają się od siebie.
Na początku Bogna płacze, pragnąc przywrócić dawną troskę, wiadomości Jak leci? i Dobranoc?. Potem jej dusza domaga się zemsty chce, by druga cierpiała tak samo, by jej własny mąż miał straszny wypadek, dosłownie, by potrącił go autobus. Z czasem obojętnie jej jest, nie wie, gdzie jest mąż, z kim jest, kiedy wróci. Bogna przyłapuje się, że przestała interesować się nawet dziećmi.
Nagle przytłacza ją szara, lepiąca się mgła, dusząca i nie pozwalająca myśleć. Gdy jest najgorsza, próbuje się wyrwać, chwilowo udaje się, ale potem atak nasila się. Kolejno pojawiają się choroby: wyrasta torbiel pod zębem, trzeba go wyciągnąć i wstawić implant kosztował to sporo złotych. Nagle zaczyna się zamazywać wzrok. Bogna upada w parku na równym asfalcie, łamiąc rękę w trzech miejscach. Wtedy decyduje, że coś musi się zmienić, że nie chce samobójczo przyspieszać koniec.
Nikt nie rzuca na ciebie czaru. Nie myśl o tym. To nie ona jest wina, to twój mąż. Patrzy tylko na siebie. Wszystko, co się dzieje, jest twoim własnym wyborem, samą siebie pogrzebujesz. On jest zatopiony w tej kobiecie, nie wyjdzie z tego. Tchórz. Nie wróci już na swoje miejsce.
Co mam zrobić? pyta.
Żyj. Żyj swoim życiem, tak jak chcesz, dla siebie.
Bogna wstaje, głowa jak żelazo. Żyj łatwo powiedzieć.
Weź. Będzie ci mdliło, pal świecę i pij wodę podaje wiedźma pudełko z świecami i małą butelkę wody.
Dziękuję mówi Bogna i wychodzi na ulicę. W gardle czai się kłębek. W głowie kręci się ta sama myśl: to nie ona, to twój mąż. Po dwunastu latach małżeństwa.
Wieczorem Bogna siada z notesem. Żyć swoim życiem. Czego chcę? Czego chcę? Co chcę? Długie pytania nie znajdują odpowiedzi. Zawsze marzyła o tym, co dziecko wyjazd nad morze, do aquaparku, do sali zabaw, przynajmniej na plac zabaw przy domu. Albo to, czego pragnął mąż: mieszkanie, samochód, wizyta u mamy w sąsiedniej gminie, remont balkonu, oglądanie filmów do północy albo biwak w lesie.
A co naprawdę chciała ona? Co ją napędzało poza zainteresowaniami rodziny? Okazuje się, że w ciągu ostatnich lat całkowicie zniknęła w rodzinie, własne cele gdzieś się rozmyły. Po pół godziny pisania Bogna wyłania kilka postanowień:
Chcę biegać rano. Znajdę czas i siłę, by biegać.
Chcę zmienić pracę. Zostać kierownikiem i zarabiać godziwie. Rozwijać się zawodowo.
Chcę schudnąć 7kg.
Chcę kupić futro.
Chcę własny dom.
Chcę spokojne relacje z dziećmi.
Chcę hobby, które sprawi przyjemność.
Wzdycha, zamyka notes. Nie jest łatwo wyznaczyć własne pragnienia, ale musi od czegoś zacząć. Spojrzała na leżącego na kanapie Stasia. Mąż bezwiednie klika w laptopie. Twój mąż taki echo rozbrzmiewa w jej głowie.
Bogna zamyka drzwi samochodu. Dzisiaj wraca do wiedźmy. Musi porozmawiać o nowej pracy, o tym, jak ustawić swój dział, by nie był przytłaczany niepotrzebnymi zadaniami. Szkoliła się na fizjoterapeutę, ale terapia nie przyniosła efektu. Zastanawia się, czy zostawić najstarszego syna na sport, czy pozwolić mu rysować. I oczywiście o mężu był, a nie był.
Nie rozpoznaję cię
Dlaczego? odpowiada Bogna, choć niewiele się zmieniło. Zmieniła pracę, ale w jej głowie to nie znaczyło nowego etapu.
Co cię dziś sprowadza? pyta wiedźma.
Ból pleców, szyi, praca, syn, mąż odpowiada Bogna.
Wiedźma uśmiecha się.
Przyszłaś z całym swoim życiem. Twoja choroba i mąż powoli znikają. Niedługo nie będzie ważne, gdzie jest mąż, z kim się spotyka, czy ma kochankę. Zapomnisz, czy jesteś mu potrzebna. Pojawi się nowy dzień, kiedy będziesz iść dalej, nie patrząc wstecz.
Świeca znów płonie.
Niech rysuje.
A w pracy?
Ustal konkretne zadania, a dostaniesz konkretne rozwiązania. Nie czytają twoich myśli.
Im bardziej interesujące będzie twoje życie, tym bardziej mąż będzie krążył wokół cienia. Gdy słońca nie ma, cień znika; im jaśniej słońce, tym wyraźniej widać cień. Rozumiesz?
Bogna kiwa głową.
Dziękuję.
Nie zapomnij zrobić ćwiczenia: weź piłkę tenisową, połóż ją między ścianą a kręgosłupem, kręć się i przysiadaj. Wszystko wróci na miejsce.
Dziękuję mówi, uśmiechając się do siebie. Piłka tenisowa Co mnie tu wciągnęło? Terapeuta nie pomógł, a piłka ma działać. Co innego pozostaje, jak nie żyć własnym życiem?
Czas płynie zima, wiosna, lato, znowu złota jesień. Od początku roku szkolnego Bogna zapisuje syna na szkołę plastyczną. Darek zaczyna rysować. Zawstydzona, że nie dostrzegała jego talentu, widzi go już na wystawach miejskich i wojewódzkich. Dziecko odstawia tablet, poświęca wolny czas pędzli i farbom.
W biurze kupuje tablicę i markery. Rano zapisuje zadania i terminy, które nie podlegają dyskusji. Stopniowo przestają się one kwestionować. Za jej plecami słychać zgrzyt niezadowolenia, ale praca idzie naprzód to najważniejsze.
Bogna prowadzi szkolenia z rozwoju personelu. Najpierw jako hobby, potem jako ekspert i wykładowca. Szkolenia przynoszą przychody na poziomie jej pensji.
W ciągu tygodnia ktoś przysyła bukiet czerwonych róż, bez listu. Zrozumiała, że to od męża.
Co o tym myślisz? pyta. Po godzinie bez odpowiedzi Stasiowi wydaje się, że nie odgadł nadawcy.
Dziękuję odpowiada Bogna.
Uwielbia chryzantemy, ich gorzki zapach, a właśnie teraz jest ich sezon. Stasiu nigdy nie zapamiętał tego upodobania; w jego świecie wszystkie kobiety kochają róże.
Na zewnątrz słońce rozświetla jesienny krajobraz, czerwone i pomarańczowe liście klonu wirują przy wejściu do biura. Bogna wciąga pełną piersią świeże powietrze przez otwarte okno. Odrzuca myśl, że nie potrafi zrobić nic samodzielnie. W końcu odzyskuje wolność. I tak, piłka tenisowa naprawdę pomaga.



