Alenka – opowieść o odwadze i marzeniach w polskich realiach

Stara Zofia wyciera łzy, które spływają po bladych, wygniecionych zmarszczkach twarzy. Co jakiś czas macha rękoma i mamroczy niezrozumiale, niczym niemowlę jęczące. Mężczyźni patrzący na nią drapią się po karku, a otaczające ją kobiety próbują pojąć staruszkę.

Od świtu Zofia, ogarnięta żałobą, biega po wiosce, puka w okna i płacze. Od zawsze była niema i wydaje się nie z tego świata. Mieszkańcy trzymają się z daleka, choć nie krzywdzą jej. Nie wiedząc, co się stało, wezwali Fryderyka pijaka i łobuza, jedynego, który znał dom staruszki i często pomagał przy pracach domowych w zamian za obiad i butelkę wódki.

Fryderyk przybywa, potargany i jeszcze nie trzeźwy, przedziera się przez tłum ludzi. Zofia rzuca się na niego, jęczy i łka, wymachując rękami. Tylko on potrafi ją zrozumieć. Gdy w końcu kończy, Fryderyk staje się jeszcze ciemniejszy niż chmura. Zdejmuje kapelusz i patrzy na zgromadzonych mieszkańców.

No dawajcie, opowiadajcie! rozbrzmiewa z tłumu.
Zniknęła Ludmiła! oznajmia, mówiąc o sześcioletniej wnuczce Zofii.
Jak zniknęła? Kiedy? krzyczą kobiety.
Mówi, że matka w nocy ją porwała! drży głos mężczyzny.

W tłumie rozlega się gwar. Kobiety krzyżują się, mężczyźni nerwowo zapalają papierosy.

Czy naprawdę mogłaby zmarła porwać dziecko? nie wierzy jeden z mieszkańców.

Wszyscy w wiosce wiedzą, że trzy miesiące temu matka dziewczynki, Grażyna, utopiła się w bagnie. Również ona od urodzenia była niema. Poszła z kobietami po jagody, a tam spotkał ją los. Zgubiła się, wpadła w błoto i nie mogła krzyczeć o pomoc tylko wymamrotała. Kto ją usłyszał? Ludmiła została sierotą, ciężką obciążenią dla Zofii. Nie miał ojca, bo zmarła matka zabrała ze sobą tajemnicę pochodzenia dziecka. Plotkowano, że może to był młody, kawalerzyku Fedek, który często wchodził do domu.

Fedek jednak zaprzeczał, mówiąc, że nic nie wie. Zofia ponownie wyje, machając rękami.

Co ona mówi? szepczą ciekawe kobiety. Co? Fryderyku?

Opowiada, że każdej nocy przychodziła zmarła do domu. Zofia paliła świece, wyrywała krzyże nad drzwiami i oknami, chroniąc siebie i wnuczkę przed złymi mocami. Grażyna nie spoczywała, przeszukiwała progi i patrzyła przez okna, cicho wzywając swoją córkę. Tej nocy stała pod oknem, bladą twarzą, bez życia w oczach, szepcząc, by przyciągnąć Ludmiłę. Zofia złościła się, odganiając ciekawą dziewczynkę od okna. Gdy staruszka odwróciła się, zmarła przesunęła zasłonę i, nie zauważając Zofii, zasnęła. Zmarła więc wyprowadziła Ludmiłę, zwabiając niewinną dziewczynkę! Fryderyk wyciera pot ze swojej czoła i dodaje: Trzeba ją szukać!

Mężczyźni zgrzytają zębami i rozpraszają się po podwórkach jedni z bronią, inni z psami. Fryderyk, nie mogąc się podnieść, rusza w pośpiechu do domu, by przygotować się do poszukiwań.

Wkrótce mężczyźni dzielą się na grupy. Najpierw przeszukują podwórka, potem cmentarz bezowocnie. Pozostaje wyruszyć do lasu, a potem do przeklętych bagien, gdzie spoczywała Grażyna. Po krótkiej przerwie ruszają w drogę.

Na skraju lasu dostrzegają ślady małych bosych stópek. Psy warczą i rzucają się w głąb leśnej gęstwiny, błądząc i męcząc swoich właścicieli, jakby ktoś je zwodził.

Pierwsze zmierzchy opadają na korony drzew, gdy myśliwskie psy, ciężko dysząc i jęcząc, padają wyczerpane na ziemię, razem z ich panami. Młodsi i silniejsi mężczyźni kontynuują przeszukiwanie bagna.

Nadzieja topi się z każdą minutą. Fryderyk stąpa ostrożnie, obawiając się wpadnięcia w bagno. Tak się wciąga, że nie zauważa, jak oddzielił się od towarzyszy. Bagno zna doskonale, bo wiódł tam wiele razy.

Gdzie jesteś, Ludmiło? chrząka, wpatrując się w mokradło.

W odległości kilkuset metrów słychać przerażający krzyk. Czarny wrona, ogromny, gniazdujący na gałęzi sosny, lśni oczami i obserwuje przybysza.

Kraaa! Kraaa! ponownie rozlega się złowieszczy krzyk ptaka.

Serce Fryderyka przyspiesza. Coś w przeraźliwym wykrzyku wrony przyciąga jego uwagę. Przyspiesza krok i podąża w stronę wysokiej sosny.

Na miękkim mchu u korzeni drzewa, skulona w kółeczko, leży dziewczynka.

Ludmiło! szepcze, by nie przestraszyć dziecko.

Dziewczynka otwiera oczy i patrzy uważnie na mężczyznę.

Żywa! cieszy się Fryderyk.

Zdejmuje koszulę i okrywa dziecko.

Jak tu trafiłaś? pyta, nie spodziewając się odpowiedzi.

Dziewczynka, podobnie jak matka i babcia, była niema.

Z mamą przyszłam odpowiada niespodziewanie.

Fryderyk drży i nie wierzy własnym uszom.

Cud! podnosi Ludmiłę na ręce i spieszy z bagna.

Powiedz coś jeszcze, dziewczynko! prosi.

Mama stała się żoną bagiennego potwora i chciała zabrać mnie do nowego domu, ale nie pozwolił mu Leszy. wyjawia dziewczynka.

Kto mu nie pozwolił? dopytuje zdezorientowany Fryderyk.

Dziad Leszy. Stary, mocny i mądry. Nazywamy go Leśnym Dziadem. Zganiał mamę, mówiąc: Nie zabijaj własnego dziecka! Nie miejsce dla mnie w bagnie. Żyję dalej, by pomagać. kontynuuje.

Co jeszcze wiesz? przełyka się Fryderyk.

Na przykład, drzewa potrafią mówić, a trawy szeptać. A ty, mój tatku, jesteś najdroższy! wykrzykuje nagle.

Mężczyzna zamiera, po czym ostrożnie odkłada Ludmiłę na ziemię, klęka i patrzy w jej pleśnią pokrytą twarz.

Czy to starego Leszego powiedział? pyta.

Tak! kiwa głową dziewczynka i oplata cienkimi ramionami szyję Fryderyka.

On niepewnie obejmuje dziecko.

Czy naprawdę jest moja? dusi się w podniej emocji.

Z Grażyną przydarzyło mu się kiedyś coś podobnego. Po tamtej nocy dziewczynka unikała spojrzeń, chowając oczy, jakby nic się nie stało. On ją szukał, ona go odpychała, a potem zniknęła, wyjeżdżając do ciotki w inną wieś, powracając z własnym dzieckiem.

Warto było drapać języki. Dziecko naprawdę mi się podobna! w końcu pojmował Fryderyk.

Ludmiła cofa się o krok, wyciąga rękę i otwiera pięść. Na jej dłoni widać czerwoną jagodę.

Zjedz! mówi. Leszy kazał!

Fryderyk spełnia jej prośbę.

Kwaśna marszczy brwi.

Od tej pory przestaniesz pić! wzywa dziewczynka i prowadzi ojca do domu.

Fryderyk uśmiecha się pod nosem. Czy naprawdę może przestać pić? Nie wierzy słowom dziecka, ale próbuje.

Rzeczywiście odstawia wódkę, prostuje się i przyjmuje odpowiedzialność za córkę. Wychowuje ją, a ona spełnia przepowiednię zostaje wiedźmą. Leczy ludzi i zwierzęta, nie odmawia pomocy. Często wędruje po lasach i bagnach, szukając leczniczych ziół i jagód, zawsze wracając cała i zdrowa, jakby strzegła ją jakiś miejscowy opiekun.

Rate article
Fajna Tajna
Alenka – opowieść o odwadze i marzeniach w polskich realiach