Jeśli chcesz, to się tym zajmij

Jak chcesz, to róbisz sama mruknął Kacper, przecierając oczy. Mamo, urodziłaś Tomka dla siebie, nie dla mnie. Niech się nim teraz zajmujesz. Ja muszę się wyspać przed zajęciami.

Kacper, przecież tak rzadko cię o coś proszę. Tylko raz, żebyś go odprowadził do szkoły. To przecież pierwszy września, wszystkie dzieci będą z rodzicami…

Właśnie, z rodzicami przerwał jej syn. A gdzie byli moi, kiedy miałem swoje akademie? Zawsze z malcem. Niech teraz idzie sam, nie rozpadnie się.

Nie zawsze… Tylko kilka razy tak było. Ale to nie było specjalnie, po prostu tak wyszło…

No to teraz tak wyszło, że pójdzie sam odparł spokojnie Kacper, popijając herbatę.

Alicja zgłupiała. Nie spodziewała się takiego oporu. Przecież utrzymują Kacpra, a on ani myśli angażować się w życie rodziny.

Słuchaj… zaczęła, marszcząc brwi. Przepraszam, Kacper, ale żyjesz w rodzinie. A w rodzinie trzeba sobie pomagać. My z tatą pomagamy tobie. Dajemy ci kieszonkowe, gotujemy, sprzątamy, czasem nawet w twoim pokoju. Bądź tak dobry pomóc w zamian.

A ja nie prosiłem, żebyście sprzątali mój pokój. I bez kieszonkowego też dam radę. Mam już osiemnaście lat, nie jestem małym chłopcem ani niańką. Moje zdanie też powinno się liczyć.

Po tych słowach Kacper wziął kubek i poszedł do swojego pokoju. Alicja została sama. Z ciężarem na sercu, nierozwiązanym problemem i, co gorsza, z myślą, że jej syn jest egoistą.

Kiedy to się stało?

Jej pierwsze małżeństwo nie wypaliło. Ojciec Kacpra nigdy nie dorósł wolał wylegiwać się na kanapie, grać i wgapiać w telefon, zamiast budować rodzinę. Czasem pracował, ale zarabiał grosze, które nie starczały nawet na niego. W końcu Alicja przestała czekać wzięła rozwód i wyjechała do matki.

Gdy wyszła za mąż po raz drugi, Kacper miał pięć lat. Wiek, w którym dziecko jeszcze akceptuje nowego członka rodziny. Marek szybko nawiązał z nim kontakt i wkrótce stał się tatą.

Kiedy Kacper skończył dziesięć lat, urodził się Tomek. Pewnie od tego momentu wszystko zaczęło się psuć, choć Alicja tego nie widziała.

Wtedy Kacper pierwszy raz poszedł sam na pierwszego września. Alicja po porodzie była w takim stanie, że nie miała głowy do szkoły. Marek pracował, dziadkowie byli za daleko jedni w Łodzi, drudzy na działce.

Kacperku, no cóż… Jesteś już dużym chłopcem, dasz się radę? spytała przepraszająco. Nie gniewaj się, sama bardzo chciałabym pójść z tobą, ale widzisz…
Widzę westchnął Kacper. Nic się nie stało. Już nie jestem mały.

Wtedy wydawało się, że wszystko w porządku. Może Kacper był smutny, ale poszedł, nie narzekał. Jak się okazało zapamiętał to dobrze.

Trzy lata później sytuacja się powtórzyła. Tym razem Alicja nie mogła iść z synem, bo Tomek coś złapał w przedszkolu.

Zresztą Tomek chorował często. Raz nawet przyniósł ospę. Akurat na dwa dni przed wyjazdem z klasą do Krakowa. Kacper musiał zostać w domu.

Mamo, rozumiem, ale mam już dość chorowania. Może choć Tomka odizolujecie? zirytował się, gdy smarowała go gencjaną.
Kacper, jesteśmy rodziną… Gdzie on, tam i ja. Gotuję, sprzątam… Nie da się całkiem się odseparować.

Alicja rozumiała syna. Prawie za każdym razem, gdy chorował Tomek, łapał to i on. Ale uważała to za nieuniknione.

Z czasem Kacper zaczął się opierać, gdy prosiła o pomoc w domu lub z bratem. Najpierw nie odmawiał wprost zwlekał albo robił tak, że Alicja wolała zrobić sama. Drażniło ją to, ale zrzucała na wiek nastoletni. Nawet gdy zaczęły się kłótnie.

Dlaczego mam sprzątać salon, skoro tam nie bywam? To wy z Tomkiem tam siedzicie, to wasz kurz. Niech wy go zetrą powiedział kiedyś.
Ale bywasz w kuchni odparła. A sprzątam tam ja. I gotuję, tak przy okazji.
Wycierasz każdą kroplę. Gdybym żył sam, nie zawracałbym sobie tym głowy. Sterylna czystość to twój wymysł, nie mój więc ty się tym zajmij.

Czasem zmuszała go do wzięcia ścierki. Czasem przymykała oczy nerwy były ważniejsze. I oto do czego to doprowadziło…

Nie było komu odprowadzić Tomka na akademię. Dziadkowie jak zwykle za daleko, Marek w delegacji, a w pracy Alicji nie zwolnili. Kacper po raz pierwszy odmówił pomocy, choć był wolny.

Co teraz zrobić?

Najpierw zadzwoniła do męża.

Aha. Zapragnął dorosłości? No to dobrze, jak wrócę, porozmawiamy. Jeśli chce niech spróbuje mruknął Marek.
Tylko bez przesady… zlękła się Alicja. Już go tracimy. Jeśli ucieknie całkiem, co wtedy?
Niech ucieka. Ciekawe, jak sobie poradzi bez tat

Rate article
Fajna Tajna
Jeśli chcesz, to się tym zajmij