Chcesz mojego męża? To twój! powiedziała moja żona z uśmiechem, patrząc na nieznajomą kobietę stojącą w progu.
Zaczekaj chwilę, Kasia! Ktoś dzwoni do drzwi. Oddzwonię, jak tylko sprawdzę, kto to, rzuciła Magda niechętnie, przerywając rozmowę telefoniczną z przyjaciółką z dzieciństwa. Kasia opowiadała właśnie z humorem o urodzinach swojej teściowej, a Magda śmiała się, jakby oglądała komedię.
Podeszła do drzwi, spojrzała przez wizjer i zamarła. Spodziewała się sąsiada w ich zabezpieczonym bloku obcy nie mieli łatwego dostępu. Ale za drzwiami stała młoda kobieta o dziwnym wyglądzie, której Magda nigdy wcześniej nie widziała.
Postanowiła nie otwierać. Lepiej unikać kontaktów z nieznajomymi, zwłaszcza w tych czasach pełnych oszustów. Magda miała zasadę: żadnych rozmów z obcymi. Naiwni dają się nabrać, ale ona do nich nie należała.
Sięgnęła po telefon, by kontynuować rozmowę z Kasią, ale dzwonek rozległ się ponownie. Kobieta na korytarzu była uparta, pewna, że ktoś jest w domu i zdecydowana, by uzyskać odpowiedź.
Magda była sama mąż, Krzysztof, poszedł do kolegi pomóc w pracach w ogrodzie. Wróciła do drzwi i znów spojrzała przez wizjer, przyglądając się nieznajomej uważniej.
Coś w niej wydawało się dziwne i zarazem żałosne, ale Magda nie czuła zagrożenia.
Co najgorszego może się stać, jak otworzę i każę jej iść? Potem wrócę do spokojnego weekendu, pomyślała. Pewnie się zgubiła albo chce mi wcisnąć jakiś badziew.
Zdecydowana, otworzyła drzwi. Kobieta w progu natychmiast się wyprostowała, nerwowo poprawiając włosy przed mówieniem.
Dzień dobry! Pani to Magda? zapytała, bawiąc się szalikiem na szyi. No jasne, że pani po co w ogóle pytam?
Ciekawe, pomyślała Magda. Oszuści stają się coraz bardziej wyszukani. Nawet wie, jak mam na imię.
Kim pani jest i czego chce? Stoi pani tu od pięciu minut. Nie zapraszałam pani, więc niech pani mówi szybko albo idzie! odparła stanowczo.
Krzysztof jest w domu? spytała nieznajoma, zaskakując Magdę.
No proszę, pomyślała Magda, podejrzliwa. Wie nawet, jak ma na imię mój mąż. Jest przygotowana.
Przyszła pani do Krzysztofa? zapytała, choć zamierzała powiedzieć coś zupełnie innego.
Nie, przyszłam porozmawiać z panią. Ale jeśli Krzysztof jest, będzie mi trudniej, odparła kobieta z dziwną szczerością.
Trudniej? O co chodzi? Magda była coraz bardziej ciekawa.
Nie ma go. Czego pani chce?
Może lepiej porozmawiamy w środku. Dziwnie tak na korytarzu, zasugerowała kobieta, nabierając pewności.
Nie ma mowy! Nie znam pani i nie wpuszczam obcych. Niech pani mówi i już, odcięła się Magda.
Naprawdę chce pani rozmawiać o szczegółach mojego związku z Krzysztofem tu, przed sąsiadami? uśmiechnęła się ironicznie.
Co? Jakiego związku? wykrzyknęła Magda głośniej, niż planowała.
Magda, wszystko w porządku? Dlaczego krzyczysz? zapytała pani Kowalska, sąsiadka, która właśnie wyszła z windy.
A, dzień dobry, pani Kowalska! Wszystko gra. Jak tam na dworze? próbowała odwrócić uwagę.
Chyba będzie padać, odparła sąsiadka, choć nie spieszyła się do swojego mieszkania, zaciekawiona sytuacją.
Proszę wejść, warknęła Magda, wpuszczając nieznajomą do środka.
W mieszkaniu kobieta rozglądała się z zainteresowaniem, zatrzymując wzrok na różnych przedmiotach.
Ma pani pięć minut. Proszę mówić, Magda zablokowała drogę do salonu. To nie muzeum.
Nazywam się Kinga, zaczęła, zdejmując szalik i płaszcz. Krzysztof i ja jesteśmy w sobie zakochani.
O, jakie to oryginalne! Nie mogła pani wymyślić czegoś lepszego? przerwała z sarkastycznym uśmiechem.
Co w tym złego? Ludzie się zakochują to się zdarza. Nie jest pani pierwszą żoną, której mąż odszedł, odparła Kinga pewnie, próbując przejść obok.
I jest pani pewna, że on już mnie nie kocha, a kocha panią? spytała Magda, dalej ironicznie.
Absolutnie! Inaczej bym tu nie przyszła.
Problem w tym, że mój mąż nie kocha nikogo. Nie potrafi. Więc się pani myli, droga pani, powiedziała spokojnie.
Kinga próbowała protestować, ale w tej chwili drzwi się otworzyły i wszedł Krzysztof
Krzysztof stanął jak wryty, widząc obcą kobietę w przedpokoju.
Kinga? Co ty tu robisz w sobotę? Coś z pracą? spytał zdezorientowany.
Nie, przyszła po ciebie, rzuciła Magda, rozkoszując się sytuacją.
Po mnie? O co chodzi? Coś się stało w biurze?
Nie, kochanie. Przyszła, żeby cię ode mnie zabrać. Kompletnie, odpowiedziała z ironicznym uśmiechem.
Kinga, wyraźnie zmieszana, szybko narzuciła płaszcz i cofała się do drzwi.
Już idziesz? A co z Krzysztofem? Nie po niego przyszłaś? Szczerze mówiąc, chętnie go oddam, zażartowała Magda, drażniąc ją.
Ale Kinga już wybiegła, nie odzywając się.
O co w tym wszystkim chodziło? spytał Krzysztof, kompletnie zagubiony.
Ty mi powiedz! Dlaczego ta kobieta przyszła tu, żądać rozwodu i twierdzić, że się do niej wyprowadzisz? Magda założyła ręce na piersi.
Żartujesz? odparł, szczerze zszokowany. Nie mam pojęcia, o co jej chodzi. Ostatnio dziwnie się zachowywała w pracy, ale nic jej nie obiecywałem. Mam dość tych głupot. Przecież ci obiecałem, pamiętasz?
Dobrze. Bo znasz mnie, Krzysztof nie toleruję takich rzeczy. Ale poważnie, kobiety teraz gotowe są na wszystko, by naprawić swoje poplątane życie, pokręciła głową.
Krzysztof zdjął buty i poszedł do kuchni, a Magda na chwilę zamyśliła się. Postanowiła nie pozwolić, by takie incydenty burzyły spokój ich domu. Mimowolnie uśmiechnęła



