Było już późno, gdy Bogna położyła dzieci spać i udała się do kuchni, by zaparzyć sobie herbatę. Wiesława wciąż nie było w domu. Ostatnio miał mnóstwo pracy i często wracał długo po północy.
Bogna współczuła mężowi i starała się odciążyć go od domowych obowiązków. W końcu to on utrzymywał rodzinę. Po ślubie postanowili, że ona zajmie się domem i dziećmi, a on zapewni im dostatnie życie. Jedno po drugim przyszły na świat trzy maluchy. Każde z nich napełniało Wiesława dumą, a on sam mówił, że nie zamierza na tym poprzestać.
Lecz Bogna była zmęczona niekończącymi się pieluchami, kaszkami i nieprzespanymi nocami. Postanowiła, że czas na przerwę.
Wiesław wrócił już po północy, w wyjątkowo dobrym humorze. Na pytanie, dlaczego tak późno, odpowiedział:
Boguś, wszyscy byliśmy wykończeni, więc pozwoliliśmy sobie na odrobinę relaksu.
Mój biedaku! uśmiechnęła się Bogna. Chodź, nakarmię cię!
Nie trzeba. Zjedliśmy kotleta zepsułem sobie apetyt. Wolę iść spać.
Zbliżał się Dzień Kobiet. Bogna, poprosiwszy matkę o opiekę nad dziećmi, udała się do galerii handlowej. Chciała uczcić ten dzień wyjątkowo: romantyczną kolacją we dwoje. Matka zgodziła się zabrać wnuki do siebie.
Oprócz jedzenia i prezentu dla Wiesława, Bogna postanowiła kupić coś dla siebie. Dawno już nic sobie nie sprawiła wstydziła się brać od męża pieniędzy na ubrania, a sama też nie miała z czego. Ostatnim jej zakupem był dres domowy, ale na taką okazję zdecydowanie się nie nadawał. W jednym z butików wybrała kilka sukienek i zaczęła je przymierzać.
Gdy zakładała drugą, z sąsiedniej kabiny dobiegł ją znajomy głos:
Mmm, już chciałbym cię z niej zdjąć!
Odpowiedział mu dźwięczny śmiech dziewczyny.
Uspokój się, niecierpliwy! Lepiej wybierz coś żonie!
Po co jej to? Tonie w pieluchach i papkach. Dzieciom i tak wszystko jedno, co ma na sobie byle były nakarmione, przebrane i miały zabawki pozbierane! Kupię jej mikser! Albo maszynę do chleba niech się cieszy!
Bognę oblał zimny pot. Starała się nie robić hałasu, mechanicznie przekładając sukienki, podczas gdy z sąsiedniej kabiny wciąż dobiegały rozmowy.
A jak spyta, skąd tyle pieniędzy poszło? chichotała dalej dziewczyna. Mikser i maszyna do chleba aż tyle nie kosztują
I po co mam się tłumaczyć, gdzie wydaję SWOJE pieniądze? To ja pracuję, a ona siedzi w domu i ma wszystko! Daję jej określoną sumę na dom i koniec! Niech za to dziękuje.
Widocznie przymiarki dobiegły końca, bo głosy ucichły. Bogna ostrożnie wyjrzała z kabiny. Tak, to był on jej ukochany mąż stał przy kasie z jakąś blondynką i płacił za zakupy. Gdy skończył, odwrócił się do niej i, nie zważając na kasjerkę, pocałował dziewczynę prosto w usta.
Wszystko w porządku? Bogna zorientowała się, że od dłuższego czasu siedzi w kabinie, wpatrzona w jeden punkt.
Tak, tak, wszystko dobrze! odsunęła zasłonę i podała sprzedawczyni sukienki: wezmę wszystkie.
W domu, po wyjściu matki i uśpieniu dzieci na drzemkę, Bogna zastanawiała się, co teraz robić. Nie spodziewała się takiej zdrady ze strony męża. Nie tyle nawet samego oszustwa, co tego, jak o niej mówił i jak lekceważył jej wysiłki dla rodziny.
Chciała uciec i żądać rozwodu, ale zmusiła się, by zatrzymać i pomyśleć.
No dobrze, poradzę o rozwód, on odejdzie do tej blondynki, a ja zostanę sama z dziećmi bez źródła utrzymania. Alimenty? Pewnie będą groszowe Z czego będziemy żyć?
Do wieczora podjęła decyzję. Wiesław tego dnia nie spóźnił się z pracy. Pewnie już się nałykał pieszczot pomyślała Bogna obojętnie. Wszystkie uczucia, które żywiła do męża, zniknęły. Stał się obcym człowiekiem. Martwiła ją tylko jedna rzecz że będzie chciał bliskości, a ona nie będzie w stanie mu jej dać.
Jednak mąż, najwyraźniej nasycony pieszczotami kochanki, nawet nie próbował się zbliżyć.
Następnego dnia Bogna przygotowała życiorys i rozesłała go do różnych firm i agencji. Pozostało tylko czekać. Teraz każdy dzień zaczynała od sprawdzania skrzynki mailowej. W końcu nadszedł długo wyczekiwany list została zaproszona na rozmowę w jednej z miejskich firm. Właśnie tam, gdzie pracował jej mąż. Długo się wahała, czy iść, ale ostatecznie zdecydowała warto!
Poprosiwszy matkę o pomoc, Bogna udała się na spotkanie. Po prawie dwóch godzinach rozmowy z zarządem zaproponowano jej dobre stanowisko z elastycznym grafikiem. Choć początkowo pensja miała być niewysoka, wystarczająca, by utrzymać siebie i dzieci.
Do domu wróciła jak na skrzydłach. Matka, widząc córkę tak rozpromienioną, zasypała ją pytaniami.
Mamo, Wiesław mnie zdradza! zawołała Bogna radośnie. Matka, sądząc, że córka straciła rozum z rozpaczy, chwyciła ją za rękę i posadziła obok siebie.
Bogna, co ty mówisz? Jak Wiesław mógłby cię zdradzać? On przecież całe daje spędza w pracy!
Nie w pracy, tylko u swojej dziewczyny! i Bogna opowiedziała wszystko, co usłyszała w przymierzalni. Matka, wysłuchawszy, spytała:
No i co zamierzasz zrobić?
Rozwiodę się! A tak w ogóle, to dostałam pracę z elastycznym grafikiem. Teraz tylko złożę wnioski do przedszkoli i jak wszystkie dzieci będą chodzić, zaczynam na pełen etat!
Nie będę ci odradzać! Zdrady się nie wybacza! Zwłaszcza gdy jeszcze cię opluwa. Widzę, że to dopiero początek. A dzieciom pomogę!
Dziękuję, mamo! Bogna mocno przytuliła matkę.
Siódmego marca Wiesław znów wrócił późno. Bogna nawet go nie wypytywała. Zdziwiony jej obojętnością, sam zaczął się tłumaczyć:
Boguś, znowu pracowaliśmy do późna lecz Bogna przerwała mu, każąc iść spać.
Następnego dnia, gdy siedziała w kuchni i karmiła dzieci śniadaniem, Wiesław uroczyście wręczył jej prezent maszynę



