Pobraliśmy się z żoną w bardzo młodym wieku. Długo nie mogliśmy mieć własnych dzieci, więc oboje się leczyliśmy. Z czasem się udało, jednak poczęliśmy swoje dziecko metodą sztucznego zapłodnienia. Okazało się, że to moja żona miała problemy z zajściem w ciążę i możliwa była tylko metoda in vitro. Początkowo płód nie zapuścił korzeni dwa razy, ale szliśmy do celu i Natalia w końcu urodziła mi syna. Mieszkaliśmy z matką mojej żony. Na początku mama była bardzo miłą i sympatyczną kobietą, wspierała nas we wszystkim, a zwłaszcza podczas ciąży. Pewnego dnia Maria powiedziała, że była u lokalnej wróżki, która przekazała jej, że chłopiec nie jest moim synem, a kiedy doszło do zapłodnienia Natalii, nie był to mój materiał genetyczny. Powiedziała, że wszystko ustawiłem tak, aby Natalia była ze mną i załatwiłem z lekarzem, aby zastąpił mój materiał, materiałem innego mężczyzny. Badania wykazały, że jestem zdrowy i mogę mieć dzieci, w przeciwieństwie do mojej żony.
Uderzyły mnie słowa teściowej. Bardzo kochałem Natalię i zawsze traktowałem ją z szacunkiem. Nigdy nie okłamałbym żony, a tym bardziej nigdy świadomie nie postąpiłbym w ten sposób, wiedząc, że dziecko nie jest moje.
Nigdy nic takiego nawet nie przeszłoby mi przez myśl. Teściowa każdego dnia coraz bardziej próbowała skłócić mnie z żoną. Natalia nie wiedziała co robić.
Wcześniej żona trzymała moją stronę, później stronę swojej matki. Pewnego dnia nie powstrzymałem swoich emocji i zacząłem mówić Marii wszystko, co myślę o niej i o zaistniałej sytuacji.
Natalia przeszła na stronę swojej mamy i zdałem sobie sprawę, że nic już nie mogę zrobić. Byliśmy już w trakcie rozwodu. Tak, jak chciała Maria.
Odszedłem. Nie wytrzymałem ciągłych kłótni z teściową. Natalia zaczęła słuchać swojej matki i nawet mnie nie powstrzymywała.
Mieszkaliśmy w dużym mieście, więc przeprowadziłem się do wynajętego mieszkania, niedaleko miejsca, w którym mieszkała Natalia z mamą, żeby przynajmniej czasami zobaczyć się z synem. Natalia mi na to nie pozwoliła.
Podjąłem nową pracę, dając trochę pieniędzy mojej żonie, aby niczego sobie nie odmawiała i zapewniła mojemu synowi wszystko, czego potrzebuje.
Kiedyś wróciłem do domu zdenerwowany, kiedy Natalia ponownie nie pozwoliła mi zobaczyć się z dzieckiem.
Na ławce siedziała moja sąsiadka, starsza już babcia, która mieszkała sama w mieszkaniu. Jej mąż zmarł dawno temu, nie mieli dzieci. Spojrzała na mnie i zapytała, co się stało. Usiadłem obok niej i zacząłem opowiadać swoją historię. Zapytała mnie, czy wie, do której wróżki poszła moja teściowa.
Szczerze mówiąc, nie wiedziałem, ale znajoma Natalii, z którą rozmawiałem od czasu do czasu, opowiadała mi o moim synu i kiedyś wspomniała imię wróżki. Niestety zapomniałem.
– „Proszę podać mi nazwiska wszystkich wróżek w mieście, to sobie przypomnę”.
Starsza kobieta była w szoku, gdy usłyszała o tej konkretnej wróżce. Powiedziała: – to stworzenie rozbiło więcej niż jedną rodzinę, jest oszustką. Nadal nie wiem, jak ludzie mogą do niej chodzić. Nie wierz w nic, co powiedziała. Walcz o swoje szczęście. Postanowiłem opowiedzieć tę historię Natalii. Tak naprawdę nie spodziewałem się takiej reakcji mojej żony. Powiedziała:
Ja też czuję się źle bez ciebie, ale matkę mam jedną i nie chcę jej stracić. Postaram się przekazać jej wszystkie twoje słowa. Teraz czekam na odpowiedź Natalii. Mam nadzieję, że odzyskam rodzinę i znów będę szczęśliwy.
Natalia próbowała przekazać moje słowa swojej mamie, niestety na próżno. Maria podobno była zafascynowana słowami wróżki. Nie rozumiem, czy normalny człowiek może wierzyć w takie głupoty. Raz jeszcze poprosiłem Natalię, żeby pozwoliła mi spotkać się z synem. Co zaskakujące, zgodziła się, pozwoliła mi nawet spędzić godzinę na spacerze z moim maluchem, a sama poszła do pracy. Byłem z tego bardzo zadowolony. Kiedy Natalia wróciła, zaczęła opowiadać mi o swojej mamie i płakać.
– Ona codziennie chodzi do tej wróżki. Nie mam cierpliwości, żeby tego wszystkiego słuchać.- powiedziała Natalia.
Ja z kolei zaproponowałem jej, aby zamieszkała ze mną w moim wynajętym mieszkaniu i nadal wspólnie wychowywała syna. Natalia przemyślała wszystko. Teraz jesteśmy razem i nikt nie przeszkadza naszemu szczęściu, a Maria jeszcze nie przejrzała na oczy i nadal wierzy w słowa tej oszustki. Moja żona i ja mamy nadzieję, że to się kiedyś zmieni, a teściowa zrozumie swój błąd.



