Para radośnie wraca z niezapomnianej kolacji urodzinowej.

Para małżonków wracało właśnie z niezapomnianej kolacji urodzinowej. Kinga wracał z mężem z restauracji, gdzie świętowali jej urodziny. Wieczór był udany pełno gości, rodzina, znajomi z pracy. Choć większości Kinga nie znała wcześniej, skoro Marcin postanowił ich zaprosić, musiało być to potrzebne.

Nie należała do tych, którzy kwestionują decyzje męża nie znosiła kłótni. Łatwiej było przytaknąć, niż upierać się przy swoim.
Kinga, klucze nie zapadły się gdzieś na dno torebki? Możesz je wyjąć?
Kinga otworzyła swoją torbę, szukając kluczy po omacku. Nagle ostry ból sprawił, że podskoczyła i upuściła torbę na ziemię.
Dlaczego krzyczysz?
Coś mnie ukłuło.
Przy tym bałaganie, jaki masz w torbie, nie ma się co dziwić!

Nie odpowiedziała, tylko podniosła torbę i ostrożnie wyjęła klucze. Weszli do mieszkania, a Kinga szybko zapomniała o całym zajściu. Zmęczona, z bolącymi nogami, marzyła tylko o prysznicu i łóżku. Rano obudził ją przeszywający ból w dłoni palec był czerwony i spuchnięty. Przypomniała sobie wczorajszą sytuację i sięgnęła po torbę, żeby sprawdzić, co ją ukłuło. Po dokładnym przeszukaniu znalazła na dnie dużą, zardzewiałą igłę.

Co to ma być?!
Nie rozumiała, skąd wzięło się to w jej torbie. Wyrzuciła dziwne znalezisko do kosza, a potem poszła do apteczki, żeby odkazić ranę. Po opatrzeniu palca ruszyła do pracy, ale w porze obiadowej zaczęła gorączkować.

Zadzwoniła do męża:
Marcin, nie wiem, co się dzieje. Wczoraj chyba złapałam infekcję. Mam gorączkę, boli mnie głowa, czuję się jak rozjechana ciężarówką. Wyobraź sobie, znalazłam w torbie zardzewiałą igłę i to ona mnie ukłuła!
Powinnaś iść do lekarza, nigdy nie wiadomo, może być poważnie.
Nie martw się, odkaziłam ranę, będzie lepiej.

Ale z każdą godziną czuła się coraz gorzej. Ledwo dotrwała do końca zmiany i wróciła taksówką, nie mając siły na autobus. W domu padła na kanapę i zasnęła.

Śniła swoją babcię Wandę, która zmarła, gdy Kinga była mała. Nie wiedziała skąd, ale była pewna, że to właśnie ona. Wątła i przygarbiona jej wygląd mógłby przerazić innych, lecz Kinga czuła, że babcia chce jej pomóc.

Zabrała ją przez pole, pokazując, które zioła zebrać i przygotować z nich napar, by oczyścić ciało. Powiedziała, że ktoś życzy Kingi źle, ale musi przetrwać, żeby się obronić. Czas naglił.

Kinga obudziła się spocona. Wydawało jej się, że spała długo, ale minęło tylko kilka chwil. Usłyszała, jak drzwi wejściowe się zatrzaskują Marcin wrócił. Zsunęła się z kanapy, by wyjść do przedpokoju. Gdy ją zobaczył, osłupiał:
Co się z tobą dzieje?! Spójrz na siebie w lustrze!

Kinga podeszła do lustra. Wczoraj widziała w nim uśmiechniętą kobietę. Teraz ledwo się poznała matowe włosy, sińce pod oczami, szara cera, puste spojrzenie.
Co to ma znaczyć?!

Nagle przypomniała sobie sen i powiedziała mężowi:
Widziałam babcię Wandę we śnie. Powiedziała mi, co mam zrobić
Kinga, ubierz się, jedziemy do szpitala.
Nie, nigdzie nie pojadę. Babcia mówiła, że lekarze mi nie pomogą.
Wybuchła gwałtowna kłótnia. Marcin nazwał ją wariatką, że fantazjuje o babci we śnie. Po raz pierwszy pokłócili się tak ostro. On próbował zmusić ją do wyjścia.

Jeśli sama nie pójdziesz, zawlokę cię tam siłą!
Kinga szarpnęła się, straciła równowagę i uderzyła w kant mebla. Wściekły Marcin chwycił jej torbę, trzasnął drzwiami i wyszedł. Kinga ledwo miała siłę wysłać wiadomość do pracy, że jest chora i zostanie w domu.

Marcin wrócił późnym wieczorem i przeprosił żonę. W odpowiedzi usłyszał tylko:
Zabierz mnie jutro do wsi, gdzie mieszkała moja babcia.
Następnego dnia Kinga wyglądała bardziej jak upiór niż zdrowa kobieta. Marcin błagał:
Kinga, przestań z tymi dziwactwami, jedźmy do szpitala. Nie chcę cię stracić.

Ale pojechali. Kinga pamiętała tylko nazwę wioski. Nie była tam od lat, odkąd rodzice sprzedali dom babci po jej śmierci. Całą drogę spała, ale gdy dojechali, obudziła się nagle i wskazała ręką:
Tam.

Wyszła z samochodu i osunęła się na trawę, wyczerpana. Ale wiedziała, że jest we właściwym miejscu. Znalazła zioła pokazane we śnie i wrócili do domu. Marcin przygotował napar, a Kinga piła go małymi łykami, z każdym czując ulgę.

Z trudem dotarła do toalety. Gdy wstała, zobaczyła, że jej mocz jest czarny. Nie przeraziło jej to, tylko potwierdziło słowa babci:
Zło opuszcza cię

Tej nocy znów śniła babcię Wandę. Uśmiechała się i powiedziała:
Rzucono na ciebie urok przez tę igłę. Mój napar wzmocni cię, ale nie na zawsze. Musisz znaleźć tego, kto to zrobił, i odesłać mu zło. Nie widzę, kto stoi za tym, ale jest powiązany z twoim mężem. Gdybyś nie wyrzuciła igły, wiedziałabym więcej. Ale

Zrób tak: Kup paczkę igieł i na największej odmów zaklęcie: Duchy nocy, wy, co żyliście, Słuchajcie mnie, widma mroku, niech prawda wyjdzie na wierzch. Otoczcie mnie! WskNastępnego dnia Irène zwolniła się z pracy, a Kinga odzyskała siły, uśmiechając się do odbicia w lustrze, które znów pokazywało jej prawdziwe ja.

Rate article
Fajna Tajna
Para radośnie wraca z niezapomnianej kolacji urodzinowej.