Czy można to przegapić? Ależ oczywiście!

Można przegapić
“Klaudiu, wyjdź za mnie!”
Marek, czerwieniąc się, podał Klaudii aksamitne pudełko. Siedzieli w przytulnej kawiarni, gdzie unosił się zapach świeżego ciasta i cicho grała muzyka. W oczach chłopaka błyszczała nadzieja, a usta drżały mu z nerwów Zawahał się i, widząc zakłopotanie dziewczyny, dodał:
No to zgadzasz się? Czy
Klaudia, która do tej pory spokojnie się uśmiechała, nagle spoważniała, a po jej twarzy przemknął cień irytacji. Odstawiła kieliszek z musującym winem i westchnęła:
Marku, przepraszam, ale nie mogę!
Jak to nie możesz, Klaudia, dlaczego? zdumiał się chłopak. Pomyśl, jesteśmy razem od pięciu lat. Studia za nami. Mamy dobrą pracę, własne mieszkanie. Dlaczego by nie zalegalizować naszego związku? Naprawdę nie chcesz, żebyśmy stali się rodziną?
Klaudia wzruszyła ramionami:
Marek, zrozum, nie czuję się jeszcze gotowa na taki krok! Chcę trochę pożyć dla siebie. Wiesz, te wszystkie rodzinne przyjemności bigos, pieluchy, wizyty u rodziny w weekendy to jeszcze nie dla mnie! Chcę zobaczyć świat, pobyć z przyjaciółmi. Słowem, robić to, co mnie interesuje. Jestem młoda, całe życie przede mną! Więc teraz nie chcę się wiązać!
Czyli jestem dla ciebie ciężarem? urażony spytał Marek.
Dlaczego od razu ciężar?! Po prostu mam teraz inne cele! A poza tym, czy naprawdę jest nam źle bez tego pieczątką w dowodzie? próbowała złagodzić cios Klaudia. Przecież najważniejsza jest miłość, prawda?
Ale w sercu Marka już gotowała się złość:
Inne cele? Myślałem, że mamy wspólne! A ty wciąż chcesz się bawić jak ta ważka z bajki!
A, więc tak! Więc ja jestem ważką! A ty, mrówka, już wszystko za nas zdecydowałeś? I nie obchodzi cię, co jest dla mnie ważne? warknęła Klaudia. Idź sobie, wiesz dokąd!
Niedoszła panna młoda gwałtownie wstała i wybiegła z kawiarni, zostawiając Marka w całkowitym osłupieniu.
Rozwścieczona biegła ulicami, aż w końcu dotarła do parku. Rzuciła się na pierwszą lepszą ławkę. Gniew kipiał w jej piersi jak gorąca lawa, gotowa wybuchnąć.
“Jak on śmiał! Myśli, że może decydować za mnie! Nie mamy jeszcze trzydziestki, nawet nie zdążyliśmy pożyć! A on już chce mnie zamknąć w tej codzienności?” myślała, gotując się ze złości.
Była tak pochłonięta swoimi emocjami, że nie zauważyła, gdy obok niej usiadła jakaś kobieta. Dopiero ostry, nieprzyjemny zapach otrzeźwił ją. Obejrzała się obok siedziała bezdomna, brudna, w podartych ubraniach, z pustym spojrzeniem.
Mogę zabrać? wskazała na pustą butelkę pod ławką.
Klaudia, wciąż rozdrażniona, spojrzała na nią z gniewem.
A może spróbowałabyś pracować? Masz ręce i nogi, mogłabyś się postarać! wybuchnęła, nie myśląc.
Zwykle współczuła ludziom w trudnej sytuacji, ale teraz chciała wyładować złość na kimkolwiek.
Kobieta skinęła głową:
Pracowałabym, ale kto by mnie taką przyjął? Tych jak ja nie biorą.
A kto ci winien?
Nikt! zgodziła się kobieta.
Siegnęła do ogromnej kieszeni dresów, wyjęła niedopałek, ale po chwili schowała go z powrotem. Milczenie Klaudii potraktowała jako zachętę do mówienia:
Nazywają mnie Małgosią Bezdomną. Gdybym nie była taka głupia w młodości, może nie siedziałabym tu teraz. Może niańczyłabym wnuki, robiła przetwory na zimę, prasowała koszule mężowi. Ja też byłam taka ładna jak ty! uśmiechnęła się bezzębnie i zakaszlała. A w młodości zawsze się wydaje, że świat leży u stóp, że wszystko dasz radę i tak już zostanie! A potem Znalazłam się na ulicy. Jakiś przystojniak odebrał mi mieszkanie, a potem wyrzucił jak śmieć. Nikt mnie nie bronił sierota, jeszcze z taką reputacją. A tamten chłopak, co mnie kochał podobno teraz ma żonę, dzieci, dom. Widziałam go raz. Schowałam się za przystankiem, żeby mnie nie zauważył. Wstyd Mogłam być na miejscu jego żony!
Zamilkła, patrząc w dal. Po chwili dodała:
Więc tak to wygląda, dziewczyno. Nie wolno marnować szans, które daje los. Gonisz za marzeniami, a prawdziwe szczęście ci umyka. A zwykły rodzinny spokój jest więcej wart niż wszyscy ci książęta i zagraniczne podróże!
Wstała i odeszła, nie żegnając się, chowając butelkę do kieszeni.
Klaudia siedziała wstrząśnięta. Ale po chwili wróciła do niej złość: “Ta Małgosia sama jest sobie winna! Niepotrzebnie dała się omamić. Ale ja jestem mądrzejsza, ze mną tak nie będzie!”
Wstała i ruszyła do domu. Na duszy miało ciężko. Jakby opowieść bezdomnej przyćmiła jej marzenia. Chcąc uciec od tych myśli, przyspieszyła i nie zauważyła, że weszła na przejście na czerwonym świetle. Nagle poczuła silny uderzenie, odwróciła się i zobaczyła motocykl za późno. Upadła na jezdnię
***
W szpitalnej sali unosił się zapach mytych podłóg i pomarańczy, którą sąsiadka w szlafroku w kwiaty postanowiła się podzielić.
Lubię, gdy pachnie cytrusami! oznajmiła, układając owoce. Lekarz przyjdzie, a tu taka przyjemność!
Podsunęła Klaudii kilka kawałków i spytała:
O, nowa się obudziła? Jak się czujesz?
Dziękuję, dobrze wyszeptała Klaudia. Tylko noga boli.
No jasne! zaśmiała się kobieta, stukając w gips. Nie można rzucać się pod koła!
Klaudia westchnęła i spojrzała na szafkę. Leżały tam owoce, bulion w słoiku, ulubione serki i bułki.
Troskliwy masz męża! zazdrośnie powiedziała sąsiadka. Nawet szpitalnego jeść nie musisz!
Kto? nie zrozumiała Klaudia.
No twój mąż, Marek. Siedział tu całą noc, czekał, aż się o

Rate article
Fajna Tajna
Czy można to przegapić? Ależ oczywiście!