Przepraszam za to, jak się potoczyło

Mikołaju, na pewno wszystko zabrałeś? Może jednak sprawdzisz jeszcze raz? krzyknęłam, stojąc przed zamkniętymi drzwiami łazienki.

Aniu, daj spokój! Mam wszystko plecak pełen, sama widziałaś odpowiedział przez szum prysznica. Ale głos mu drżał. A może mi się wydawało?

Plecak widziałam. Co w nim masz nie, szepnęłam, cofając się.

Aniu, zrób mi kawę! Mocną. Bez mleka dodał już spokojniej, zakręcając wodę.

Poszłam do kuchni, wyjęłaś starą turkę, nalałam wody, wsypałam zmieloną kawę, szczyptę soli tak lubił. Mieliśmy ekspres, ale Mikołaj uwielbiał moją kawę gotowaną. Jesteś taka troskliwa mówił wieczorem wcześniej, wracając późno z pracy i widząc, jak jak zawsze przykryłam kolację ręcznikiem, żeby nie ostygła.

Ostatnio ciągle się spóźniał podobno w pracy. Robił karierę. Szykował się do awansu. A ja? Gotowałam, prasowałam, znosiłam.

Co za boski aromat! powiedział Mikołaj, wchodząc do kuchni i odgarniając mokre włosy z czoła. Usiadł przy stole, sięgając po filiżankę.

Aniu, dziś przyjdzie kurier zamówiłem pokrowiec na auto. Odbierz, proszę. Płatne przy odbiorze rzucił, wsypując łyżeczkę cukru do kawy.

Oczywiście. Jak zawsze odparłam, siadając naprzeciwko.

Ten wyjazd przyszedł w złym momencie westchnął. Ale nie mogę odmówić. Rozumiesz to szansa, może jedyna. Wyższe stanowisko nie żarty.

No tak Nie myślałam, że na takim stanowisku będziesz jeździł po prowincji.

Kaprysy szefów. No cóż, mam jeszcze pół godziny, popracuję z telefonu.

Wstał i poszedł do drugiego pokoju. Nie zabrał filiżanki. Nic dziwnego jest mocno zestresowany.

Sięgnęłam po jego filiżankę, gdy nagle telefon zadrżał wiadomość. Otworzyłam.

*Aniu, Mikołaj kłamie. Nie ma żadnego wyjazdu. Leci do Włoch z Kingą Nowak. Powstrzymaj go, póki nie jest za późno. Zrujnuje sobie życie.*

Alicja. Jego młodsza siostra.

Coś zatrzeszczało mi w głowie. On z Kingą? Nie może być. Żart? Ale Alicja nie żartuje w ten sposób. I na pewno nie kłamie.

Wszystko zaczęło wirować przed oczami. Powietrze zgęstniało jak beton. Ledwo oddychałam, nalałam sobie wody i opadłam na krzesło.

Chciałam krzyczeć. Rozbić wszystko. W głowie zostało tylko jedno: *Dlaczego?*

Zaciśnięte pięści aż drżały z wściekłości. Chciałam biec do niego, awanturować się, zdzierać maskę. Ale nie zrobiłam tego. Nie był wart zachodu.

Niech jedzie. A ja przygotuję mu niespodziankę. Nie awanturą czynem.

Otworzyłam aplikację bankową. Na wspólnym koncie trzysta tysięcy złotych. Ku mojemu zdziwieniu, tu akurat zdążył interweniować brakowało stu tysięcy. Moich pieniędzy, swoją drogą. Honoraria za projekty, noce spędzone nad pracą. A on na moich oszczędnościach zabiera swoją pierwszą miłość na wakacje.

O Kindze wiedziałam. Sam mi opowiadał, Alicja też kiedyś wspomniała. Licealna miłość, niepokorna dusza. Dwa razy go rzuciła raz dla starszego faceta, potem dla kogoś z przyszłością. Teraz wróciła. A Mikołaj znowu dał się złapać. I znów kłamie.

Mógł chodzi być uczciwy: *Aniu, kocham kogoś innego. Przepraszam.* Byłoby boleśnie, tak. Ale nie tak podle. Zamiast tego zachował się jak szczur. Wziął pieniądze, skłamał o wyjeździe, spakował plecak

Cóż. Ja zabiorę resztę. Dzisiaj. Do ostatniego grosza. Potem rozwód. Jego rzeczy kurierem do rodziców.

Sprawdziłam kalendarz jutro ważna prezentacja online. Jeśli pójdzie dobrze jadę na urlop. Nie do Włoch, nie. Może Hiszpania. Albo gdzieś, gdzie on nigdy nie był.

Aniu, wychodzę, postanowiłem wyjść wcześniej rzucił, wchodząc do kuchni w garniturze i krawacie.

Szczęśliwej podróży odpowiedziałam, ściskając filiżankę.

Co to za ton?

Chyba ci się wydaje.

Będziesz mi brakować

Wątpię, żebyś miał na to czas.

Nie pomożesz z plecakiem?

Wolę pozmywać.

No dobrze, idę.

Idź.

Drzwi zatrzasnęły się. Mikołaj nawet nie podejrzewał, że odchodzi na zawsze. Jutro zmieniam zamki.

Usiadłam na krześle. Wybuchnęłam płaczem. Gorzko. Z bólu, z upokorzenia. Zdrajca.

Kolejna wiadomość od Alicji:

*Aniu, wszystko w porządku?*

Otarłam łzy i wybrałam jej numer.

Alicja, skąd wiesz?

Koleżanka Kingi mi powiedziała. Znowu się do niego przykleiła. A on dał się złapać. Aniu, przepraszam, że

Dziękuję, że mnie uprzedziłaś. Nie zatrzymałam go. Niech jedzie.

To głupek. Ona rzuci go po raz trzeci.

Jego wybór. Alicjo, nie mów mu, że wiem.

Nawet nie mam ochoty z nim gadać. Mam dość!

Dzięki. Nasza relacja zostaje. Nawet po rozwodzie.

Jasne, Aniu. Trzymaj się.

Znowu otworzyłam bank. Brakuje jeszcze pięćdziesięciu tysięcy. W pośpiechu! Nie. Uspokoiłam się. Przeleję wszystko do mamy.

Wysłałam pieniądze, zamknęłam telefon i patrzyłam przez okno, jak zachodzi słońce. Wiedząc, że jutro wzejdzie znowu bez niego.

Rate article
Fajna Tajna
Przepraszam za to, jak się potoczyło