Moja matka udaje chorą, żeby nie pracować i żyć na nasz koszt. Moja matka nigdy nie miała ochoty pracować. Dopóki żył mój ojciec, nie musiała się tym przejmować on zajmował się wszystkim, zarabiał pieniądze, a ona zostawała w domu, ciesząc się rolą gospodyni domowej. Ale teraz, po jego śmierci, wydaje się uważać, że to na mnie i mojej żonie spoczywa obowiązek utrzymania jej. A my się na to nie zgadzamy.
Moja matka wyszła za mąż bardzo młodo miała zaledwie 19 lat. Mój ojciec, sześć lat starszy, był już po studiach, miał stabilną pracę i zarabiał wystarczająco, by utrzymać rodzinę bez problemu.
Uwielbiała opowiadać ich historię miłosną, jakby to była bajka miłość od pierwszego wejrzenia, spojrzenie, które zmieniło wszystko, ta nagła pewność, że to mężczyzna jej życia.
Jeszcze w to wierzyłem do piętnastego roku życia. Wtedy zrozumiałem prawdę: moja matka nigdy nie chciała ani się uczyć, ani robić kariery. Małżeństwo było dla niej idealnym wyjściem, biletem na łatwe życie bez odpowiedzialności.
Szybko zaszła w ciążę, urodziła mnie i ogłosiła, że chce poświęcić się wychowaniu mnie w pełnym wymiarze żadnego żłobka, niani ani pomocy z zewnątrz. Mój ojciec, opiekuńczy i dumny, że może mu to zapewnić, przystał na to bez słowa protestu.
Nigdy nie byłem w przedszkolu, ale nie byłem trudnym dzieckiem. Mat



