To u ciebie są problemy, siostro, to nie twoje mieszkanie – pora się ogarnąć!

No kurczę, siostro, to nie twoje mieszkanie, żebyś się tak rozsiadała.

Moja ciotka ze strony mamy nigdy nie miała dzieci, ale za to miała zajebiste mieszkanie z trzema sypialniami w samym centrum Warszawy i spore problemy zdrowotne. Jej mąż był zapalonym kolekcjonerem, więc ich mieszkanie wyglądało bardziej jak muzeum niż normalny dom.

Moja młodsza siostra, Jadzia, ma męża nieroba i dwóch synków. Wynajmują jeden pokój w akademiku. Jak tylko Jadzia dowiedziała się, że ciotka źle się czuje, od razu poleciała do niej, żeby popłakać się nad swoim ciężkim życiem.

Muszę ci powiedzieć, że nasza ciotka to twarda babka, która nie owija w bawełnę i potrafi komuś przypalić. Przez lata namawiała mnie i mojego męża, żebyśmy się do niej wprowadzili obiecywała nawet, że zostawi nam mieszkanie. Ale my mieliśmy własne, więc podziękowaliśmy za ten prezent. Po prostu czasem robimy jej zakupy, przynosimy leki, a ja sprzątam. Robimy to z obowiązku, a nie dlatego, że liczymy na metraż. No i co? Po tej wizycie Jadzia z rodziną w ciągu paru dni się do ciotki wpakowała.

Z Jadzią nigdy nie było między nami dobrze zawsze mi zazdrościła. Ja mam zaradnego męża, super syna, dobrą robotę, zarabiam nieźle i mieszkam na swoim. Ona dzwoniła tylko wtedy, kiedy potrzebowała hajsu. I oczywiście nigdy nie oddawała, bo ma pamięć jak sitko.

Jak zaszłam w drugą ciążę, to nie miałam już czasu dla ciotki, choć mąż nadal czasem jej coś podrzucał. Gdy moja córka skończyła pół roku, postanowiłam wpaść do ciotki. Jak tylko podeszłam pod drzwi, usłyszałam krzyk to Jadzia wrzeszczała:

Jak nie podpiszesz tej darowizny, to nic nie dostaniesz do jedzenia! Wracaj do tej budy i żebyś się dziś wieczorem nie wychylała!

Zadzwoniłam. Jak tylko Jadzia mnie zobaczyła, nawet nie chciała mnie wpuścić i od razu zaczęła się rzucać:

Nie licz na to, że wejdziesz! To mieszkanie nie będzie twoje!

Wpuściła mnie dopiero, jak zagroziłam, że wezwę policję. Ciotka wyglądała okropnie postarzała się o dobrych dziesięć lat. Jak mnie zobaczyła, rozpłakała się.

No i czego płaczesz? Powiedz jej, jak u nas dobrze mieszkasz, i niech się odczepi! Nawet dziecka nie przyprowadziła drze się Jadzia.

W pokoju ciotki zostało tylko łóżko. Z sypialni wynieśli nawet szafę, a jej rzeczy leżały na podłodze. Zniknęły też wszystkie kolekcjonerskie bibeloty, a ciotka nie miała na sobie swojej dobrej biżuterii. Od razu zrozumiałam Jadzia z mężem żyją z tego, co sprzedają z mieszkania ciotki.

Powiedziałam, że muszę skorzystać z łazienki, a tam wysłałam SMS do męża, że trzeba ratować ciotkę. Wróciłam i zaczęłam opowiadać jej o tym, co u mnie przez ten rok. Jak doszłam do narodzin córki, ścisnęłam jej rękę i mrugnęłam znacząco: Musisz jeszcze trochę poczekać. Ciotka zrozumiała i spojrzała na mnie z wdzięcznością.

Jadzia próbowała mnie wyprosić, a jej mąż co chwilę zaglądał: Dziecko pewnie już płacze, idź do domu. Mój mąż przyjechał godzinę później z policjantem. Jadzia nie kwapiła się z otwieraniem, więc powiedziałam, że to mój mąż po mnie.

Dla Jadzi i jej męża policjant był niemiłą niespodzianką. Zaprosiłam go do ciotki:

Proszę spojrzeć to jest poszkodowana. Słyszałam, jak jej nie dają jeść. Wyprowadzili meble, sprzedali złoto i całą kolekcję.

Jadzia zaczęła jęczeć, ale policjantka zapytała ciotkę:

Chce pani to zgłosić?

Jadzia dostała wyrok w zawiasach, a jej męża wsadzili na dwa lata. Mama przygarnęła Jadzię i dzieci, chociaż lata temu wyrzuciła ją z domu. Matka obraziła się na mnie za całą tę aferę i powiedziała, że nic po niej nie dostanę. Ale ciotka w podzięce zostawiła mi mieszkanie.

Teraz znów odwiedzamy ciotkę regularnie, zatrudniliśmy dla niej pielęgniarkę. Boże, nawet nie chcę myśleć, co musiała przechodzić, mieszkając z Jadzią!

Rate article
Fajna Tajna
To u ciebie są problemy, siostro, to nie twoje mieszkanie – pora się ogarnąć!