Telefon zadzwonił w dłoni Kasi. Dzięki, Jureczku! Nie wiem, co bym bez ciebie zrobiła pojawiło się powiadomienie.
Ekran świecił się imieniem Marysia, a wiadomość kończyła się różowym serduszkiem, jakby pocałunkiem przesłanym przez powietrze.
Kasia zdrętwiała. Marysia? Jureczek? Mogłaby pomyśleć, że to daleka krewna albo koleżanka z pracy, gdyby nie jeden szczegół: mąż nigdy nie wspominał o żadnej Marysi. A może celowo to ukrywał?
Podniosła wzrok gwałtownie. Najpierw musiała poznać prawdę, nie wyciągać pochopnych wniosków. Ale serce ścisnęła zazdrość.
Kim jest Marysia? spytała, walcząc o spokój w głosie.
Marek, który spokojnie popijał kawę, zmrużył oczy.
Co?
Marysia powtórzyła, wskazując na telefon. Kim ona jest?
Spojrzał na ekran, a w jego oczach przemknął ledwo dostrzegalny błysk niepokoju. Wzruszył ramionami.
To To Justyna.
Kasia zamarła.
Jaka Justyna?
No Moja była. To już przeszłość.
Położył telefon na stole i skrzyżował ramiona.
Była nazywa cię Jureczkiem i dziękuje ci serduszkami? Naprawdę myślisz, że to normalne?
Marek znów wzruszył ramionami, jakby to była błahostka.
Tak. Pożyczyłem jej trochę pieniędzy. Poprosiła, więc pomogłem.
Kasię ogarnął gniew.
Dałeś pieniądze byłej?!
No i co z tego?
Co z tego?! syknęła. Poważnie? Uważasz, że można brać nasze wspólne oszczędności i wręczać je jakiejś Marysi?
W końcu spojrzał jej w oczy.
Kasia, robisz z igły widły. Znamy się od zawsze. Dlaczego nie mogłem jej pomóc?
Roześmiała się, ale w tym śmiechu nie było radości.
Jesteś żonaty, Marku. Ze mną! A jednak zajmujesz się nią, swoją byłą.
Westchnął zirytowany, jakby tłumaczył coś oczywistego dziecku.
Nie rozstaliśmy się w gniewie. To nie jest dla mnie obca osoba.
A ja jestem obca?
Marek milczał. Kasia pokręciła głową i ciężko westchnęła.
Od jak dawna to trwa?
Co?
Ta wasza piękna przyjaźń.
Spuścił wzrok.
Zawsze utrzymywaliśmy kontakt. Nawet przed tobą. Po prostu ci nie mówiłem. Nie chciałem, żebyś się denerwowała.
Kasia poczuła, jak całe jej ciało płonie z wściekłości.
Czyli przez dwa lata mnie okłamywałeś?
Nie okłamywałem! Po prostu nie było powodu, żeby ci mówić. Nie zdradzam cię. O co ci chodzi?
Wzięła głęboki oddech, walcząc o opanowanie.
Ile razy jej pomagałeś?
Czasem. Drobiazgi. Naprawiałem jej rzeczy, konfigurowałem komputer.
Więc mój mąż biega za inną kobietą jak hydraulik?
Co ty wygadujesz?! wybuchnął. Pomogłem jej, pożyczyłem pieniądze! To zbrodnia?! Tobie też bym pomógł!
Kasia spojrzała na niego z zimną determinacją.
Jeśli ty nie widzisz w tym nic złego, to znaczy, że mamy zupełnie różne pojęcia o tym, czym jest małżeństwo.
Odwróciła się i wyszła z kuchni. Nie chciała teraz widzieć jego twarzy.
Ten dzień minął jak sen. Gniew, ból, chaos. Próbowała analizować wszystko na chłodno, ale w głowie dudniło tylko jedno pytanie: Jak mogłam tego nie zauważyć?
Marek nie wyglądał na winnego. Teraz już nie ukrywał, że rozmawia z Justyną, ale udawał, że to nic wielkiego.
W ciągu następnych dwóch tygodni wszystko stało się jasne. Mąż coraz częściej spóźniał się z pracy. Co kilka dni Justyna miała nowy kryzys wymagający natychmiastowej interwencji.
Idę dziś do Justyny oznajmił obojętnie podczas kolacji. Zepsuła się jej pralka.
Kasia odłożyła widelec i wbiła w niego wzrok.
W całym mieście nie ma innych fachowców?
No weź, tak trudno komuś pomóc?
Dla ciebie nie. Dla mnie trudno to zaakceptować.
Znowu to samo! Zawsze musi być o to awantura?
Tak, znowu odparła lodowato. Bo twoja była wciąż potrzebuje pomocy. Przynajmniej nie macie razem dzieci.
Marek westchnął, ale dalej jadł.
Gdyby to była sąsiadka albo moja matka, też byś tak reagowała?
Różnica w tym, że inni nie wzywaliby cię codziennie.
Kasia powiedział zmęczony. Zachowujesz się, jakbym ją zdradzał.
Nie wiem, czy zdradzasz, ale to po prostu nienormalne. I mnie to rani odpowiedziała ostro.
Uśmiechnął się kpiąco.
Nie ufasz mi.
A dałeś mi powód, żebym ufała?
Zapadła cisza.
Trzy dni później Justyna znów się odezwała.
Dzwoniła Justyna oznajmił obojętnie. Chce kupić lodówkę, ale nie ma jak jej przewieźć.
Kasia zwróciła się do niego powoli.
Więc teraz rzucisz wszystko i pojedziesz jej wozić lodówkę?
Co w tym złego?
Marek, naprawdę nie widzisz problemu?
Ja widzę, że robisz dram


